czwartek, 16 marzec 2017 18:22

Ukraina-Polska: Sejm boi się wzrostu liczby prowokacji

Różnego rodzaju prowokacji, za którymi prawdopodobnie stoi Moskwa, będzie coraz więcej, zarówno w Polsce jak i na Ukrainie - taką opinię w wywiadzie dla Polskiego Radia wyraziła Małgorzata Gosiewska, polska deputowana z ramienia partii Prawo i Sprawiedliwość, autorka raportu "Rosyjskie zbrodnie wojenne we wschodniej Ukrainie w 2014 roku", przekazuje Politeka.


Jej zdaniem, Ukraina przez długi czas pozostawała bez uwagi Unii Europejskiej i Polski, które nic nie proponowały Kijowowi, a przy tym Moskwa wypełniała "konsekwentną pracę".

"I jeśli teraz mówić o polsko-ukraińskich relacjach i licznych prowokacjach, z którymi mamy do czynienia w ostatnim czasie, to mam wrażenie, że musimy się do tego przyzwyczaić. Obawiam się, że tych prowokacji będzie coraz więcej, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie", — zaznaczyła Gosiewska.

"Można różnie oceniać politykę państwa ukraińskiego, można nawet nie czuć miłości do Ukrainy lub Ukraińców — kontynuowała posłanka - ale to jest nasz sąsiad i muszą nas interesować dobre stosunki z tym krajem, powinno interesować nas to, by było to państwo demokratyczne z rozwijającą się gospodarką, ponieważ wszystko to leży w naszych państwowych interesach. Jednak nie leży to w interesie Rosji, a dobre relacje Polski z Ukrainą na pewno nie są w interesie Federacji Rosyjskiej".

Gosiewska wezwała również do wspierania Ukrainy, która "stoi na drodze" prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina i która "walczy".

"Często wspominamy słowa zmarłego Lecha Kaczyńskiego, które padły w Tbilisi, gdzie powiedział: «dziś Gruzja, jutro Ukraina». To były słowa człowieka, który analizował sytuację i każdy, kto jest tego świadomy wie, że Rosja nie zatrzyma się, że pójdzie dalej. Rosja przygotowuje się do ataku. Putin nigdy nie ukrywał, że chce odbudować Związek Radziecki, być może w innej formie, ale jego cel jest jeden — stworzyć imperium", — podkreśliła posłanka.

 

Praca w Polsce