wtorek, 12 wrzesień 2017 15:44

Ostatnie fakty „Ukraińskiej Odysei” Micheila Saakaszwilego

Były szef Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej Micheil Saakaszwili podczas briefingu we Lwowie oświadczył, że podpisał administracyjny protokół o nielegalnym przekroczeniu granicy, a ukraińscy policjanci zabrali mu paszport.


Według jego słów, przekroczył on na autobusie granicę polską i otrzymał odpowiedni stempel w paszporcie, ale ukraińscy strażnicy odmówili przyjęcia jego dokumentu.

"Kiedy ludzie, nie pytając mnie, wnieśli mnie na rękach na Ukrainę, zostawiłem paszport w autobusie. Przyszła policja przeszukała autobus i ukradła mój paszport. Teraz paszport jest u nich" — powiedział Saakaszwili.

Jak donosi ukranews.com, powołując się na szefa służby prasowej policji Switłane Dobrowolską, Zarząd Główny Policji Narodowej w obwodzie lwowskim nie zajmował paszportu byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego w punkcie kontrolnym "Szeginie" na granicy ukraińsko-polskiej.

Innych szczegółów przedstawiciel MSW Ukrainy nie przekazała.

Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow oświadczył, że Micheil Saakaszwili nie przyszedł do odziału Państwowej Służby Migracyjnej, przekazuje Ukrinform.

"Saakaszwili kłamie, i kłamał wielokrotnie. Nie mamy w swoim posiadaniu paszportu Saakaszwilego, który oddał lub przekazał, i nie mamy do dyspozycji żadnych innych oficjalnych kroków Saakaszwili. W tym kłamie on, że odwiedził służbę migracyjną", – powiedział Awakow.

Jak przekazuje RBK-Ukraina były szef obwodu odeskiego podpisał we Lwowie w obecności dziennikarzy administracyjny protokół o nielegalnym przekraczaniu granicy, stwierdzając przy tym, że protokół powinni byli przedstawić mu w ciągu trzech godzin po przekroczeniu granicy.

"Wszystko jest bardzo proste. Gdyby przynieśli ten protokół w ciągu trzech godzin, kiedy przekroczyliśmy granicę... a oni nie mogą powiedzieć, że gdzieś się chowałem. Byłem na głównym placu Lwowa wraz z tysiącami mieszkańców, to bym wziął bez pytania ten protokół. Ale to, co teraz przynoszą – to naruszenie prawa" – powiedział Saakaszwili.

Deputowani którzy towarzyszyli Saakaszwilemu przy przekraczaniu granicy - Dmitrij Dobrodomow i Serhij Własenko w komentarzu dla Ukraińskiej Prawdy stwierdzili, że nie przekraczali granicy nielegalnie. Dodał, że próbowali podejść do pograniczników, ale ci powiedzieli, że mogą "iść, dokądkolwiek chcą".

Deputowany Własenko powiedział, że nie zamierza iść na policję w celu złożenia zeznań w sprawie nielegalnego przekroczenia granicy.

"Nie jestem uczestnikiem przebicia się przez granicę, więc ja na pewno nigdzie nie pójdę... Jak może być przebicie się przez granicę, jeśli wszyscy znajdowali się w tym czasie na terytorium Ukrainy, podkreślam – na terytorium Ukrainy", — powiedział Własenko.

Jest on przekonany o braku podstaw prawnych do wszczęcia postępowania karnego, a także tego, że przekroczył ukraińską granicę zgodnie z prawem.

Szef MSZ RP Witold Waszczykowski powiedział, że sytuacja z byłym szefem Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej Micheilem Saakaszwili jest wewnętrzną sprawą Ukrainy, informuje Onet.pl.

Kwestia Saakaszwili „to wewnętrzna gra polityczna na Ukrainie. Polska nie jest stroną", — powiedział Waszczykowski.

Jak informowaliśmy, w niedzielę pozbawiony obywatelstwa Ukrainy Saakaszwili próbował przekroczyć granicę. Najpierw wsiadł w pociąg Przemyśl – Kijów, ale „Ukrzaliznycia” odmówiła uruchomienia pojazdu. Dlatego kilka godzin później Saakaszwili udał się wraz ze swoimi zwolennikami na przejście graniczne „Szeginie” autobusem. Tam został zatrzymany. Przejście graniczne zamknięto pod pretekstem informacji o zaminowaniu.

W końcu około 20:00 zwolennicy polityka nie wytrzymali, przedarli się przez granicę i w ukryciu przeprowadzili Saakaszwilego na terytorium ukraińskie.

W związku z tym incydentem policja wszczęła postępowanie karne na podstawie artykułów o nielegalnym przekraczaniu granicy i sprzeciwie wobec przedstawiciela władzy.

 

Praca w Polsce