wtorek, 16 maj 2017 07:34

Ukraina i Polska prowadzą walkę, którą pora zakończyć - Rzeczpospolita

Incydent w polskiej miejscowości Hruszowice skłócił Polskę i Ukrainę.
Przedstawiciele organizacji nacjonalistycznych przeprowadzili tam nielegalny demontaż pomnika, poświęconego UPA. I to oni narzucili ton dyskusji, któremu łatwo uległy instytucje państwowe.

Pisze o tym na łamach Rzeczpospolitej polski publicysta i politolog Marek Kozubal, przypominając, że przed incydentem przypadki niszczenia polskich grobów miały miejsce także na Ukrainie. A poza tym, do incydentu w Hruszowicach doszło właśnie w 70. rocznicę operacji Wisła, w trakcie której komunistyczna władza w Warszawie wyrzuciła z domów 140 tysięcy polskich obywateli pochodzenia ukraińskiego.

Jednak po demontażu pomnika UPA w podkarpackiej miejscowości temat brutalnej operacji zszedł na drugi plan, podczas gdy przedstawiciele obu krajów zaczęli wysuwać bardzo ostre komentarze. MSZ Ukrainy oskarżył stronę polską o prowokacje, a ukraiński Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że incydent w Hruszowicach to kolejny akt przemocy nad miejscami pamięci narodu ukraińskiego w Polsce". Urząd donosił nawet, że skoro polski rząd nie reaguje na takie przypadki, to ukraińska strona może wstrzymać proces legalizacji polskich obiektów na terenie Ukrainy.

Instytut Pamięci Narodowej Polski nie wstrzymał się z odpowiedzią i oświadczył, że ukraiński rząd nie jest "partnerem, gotowym do współpracy w kwestii miejsc pochówku poległych, zamęczonych i zamordowanych w wyniku zbrodni wojennych, ludobójstwa, czystek etnicznych i politycznych represji". A stwierdzenie, że Warszawa nie reaguje na niszczenie ukraińskich zabytków, w polskim instytucie nazwano nieprawdą. Polski urząd stwierdził również, że popiera działalność mniejszości ukraińskiej w sprawie identyfikacji i uczczenia miejsc pochówku Ukraińców, "poległych, zamęczonych i zmarłych w XX wieku na obecnym terytorium Polski", a także ofiar operacji Wisła. Podkreśla jednak, że nie zgadza się z gloryfikowaniem UPA i skarży się, że z powodu działalności, skierowanej na usuwanie nielegalnych pomników, które "hańbią dobre imię Polski", Ukraina odmawia prawa do godnego pochówku polskim "cywilnym ofiarom przestępstw".

"Dziś można stwierdzić, że instytucje obu państw znalazły się w klinczu. Tymczasem, ta walka już dawno powinna była się skończyć. W tym celu zapewne pożądany byłby ugodowy krok ze strony prezydenta RP. Mediacja i dialog są dziś potrzebne jak nigdy" - pisze publicysta.

 

Praca w Polsce