niedziela, 02 kwiecień 2017 21:14

Tydzień 27-31 marca w gospodarce Ukrainy

Szansa na kolejną transzę, „derusyfikacja” banków, rewizje w instytucjach państwowych i zubożenie Ukraińców.

Wieloodcinkowa epopeja pod tytułem „Kolejna transza kredytu od Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy” być może dobiega logicznego końca. MFW ostatecznie włączył rozpatrzenie kwestii ukraińskiej do porządku obrad najbliższego posiedzenia Rady Dyrektorów Funduszu, które odbędzie się już 3 kwietnia.

Oprócz właśnie rozpatrzenia możliwości wznowienia kredytowania, MFW rozpatruje również wniosek Ukrainy o zmianę harmonogramu dalszego przeglądu programu rozszerzonego finansowania i gwarancji finansowych. Między innymi, jak poinformowano w materiałach MFW, w związku z opóźnieniem przeglądów programu i realizacji niektórych przewidzianych w nim przedsięwzięć, w szczególności reformy emerytalnej, ukraińskie władze wystosowały wniosek o zmniejszenie liczby przeglądów do 11 i zmianę harmonogramu nadchodzenia środków kredytowych z uwzględnieniem dalszego postępu reform i wymagań mających na celu zachowanie bilansu płatniczego.

Póki co, rzekomo nic nie może przeszkodzić w pozytywnym rozpatrzeniu tej kwestii – wszystkie zaktualizowane wskaźniki makroekonomiczne rząd i Narodowy Bank Ukrainy skierowały do MFW w zeszłym tygodniu. Poza transzą od MFW, która może wynieść miliard dolarów, pomoc makroekonomiczną dla kraju w wysokości 600 milionów euro ma w tym tygodniu przyznać również Unia Europejska – tak przynajmniej poinformował 30 marca ukraiński prezydent Petro Poroszenko. Wszystkie te środki mają nie tylko ustabilizować ukraińską hrywnę, ale też pokazać światu, że Ukraina może liczyć na zaufanie międzynarodowych inwestorów. Jednocześnie czynnikiem presji wywieranej na stabilność finansową potencjalnie może stać się orzeczenie Sądu Najwyższego w Londynie o obowiązku wypłaty Rosji 3 miliardów dolarów „euroobligacji Janukowycza”, wypuszczonych w 2013 roku i niespłaconych w terminie w 2015 roku z powodu odmowy przystąpienia do negocjacji w sprawie restrukturyzacji suwerennego długu publicznego ze strony Rosji. Natomiast Ukraina złożyła wniosek o wstrzymanie wykonania orzeczenia, który został uwzględniony, a także odwołała się od decyzji w Sądzie Apelacyjnym, dlatego w tej sprawie jeszcze wszystko może się zmienić.

Drugim najbardziej zauważalnym wydarzeniem w ukraińskiej gospodarce w zeszłym tygodniu stało się zapoczątkowanie wyjścia z kraju rosyjskich banków państwowych. 28 marca ukraiński „Sbierbank”, będący partnerem rosyjskiego banku „Sbierbank Rossii” poinformował o zmianie właściciela – rosyjski bank państwowy zastąpi konsorcjum inwestorów, w skład którego wejdą łotewski Norvik Banka i białoruska firma prywatna, za którymi stoją rosyjscy milionerzy i brytyjscy obywatele Grigorij Gusielnikow i Said Gucerijew. Odpowiednia umowa została podpisana 27 marca, a zamknięcie transakcji ma nastąpić w pierwszej połowie 2017 r. po zatwierdzeniu transakcji przez finansowych i antymonopolowych regulatorów Łotwy i Ukrainy.

Decyzja o sprzedaży banku była logicznym krokiem po tym, jak wobec banku zostały zastosowane sankcje Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, a w różnych zakątkach kraju coraz częściej zdarzały się przypadki zamurowania wejść do biur i zalania bankomatów pianką montażową na znak protestu przeciwko działaniu banku na Ukrainie. Po tych wydarzeniach „Sbierbank” zamknął nawet limity kredytowe dla wszystkich swoich klientów i wprowadził ograniczenia na wydanie gotówki oraz na rozliczenia za pomocą kart płatniczych, jednak po ogłoszeniu o sprzedaży uchylił je wszystkie. Już wkrótce, jak się wydaje, pojawi się informacja o sprzedaży kolejnego rosyjskiego banku państwowego. Według ukraińskich mediów, rosyjski „Wnieszekonombank” już prawie znalazł kupca na swoje ukraińskie aktywa – „Prominvestbank”, a wśród pretendentów do jego zakupu wskazuje się węgierski OTP Bank. W ten sposób na Ukrainie na razie pozostanie tylko jeden rosyjski bank państwowy „VTB”, który rozważa różne warianty swojej przyszłości w zmienionych warunkach.

Trzecim zauważalnym wydarzeniem w ukraińskiej gospodarce stały się zakrojone na szeroką skalę rewizje zarówno w instytucjach państwowych, jak i w prywatnych firmach. 29 marca Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy przeprowadziło rewizję w Narodowym Banku Ukrainy. Jak poinformował dyrektor biura Artem Sytnyk, przeprowadzone czynności śledcze dotyczą kierownictwa NBU, a dokładniej śledztwa w sprawie faktów nadużyć ze strony kierownictwa NBU w latach 2015-2016. Postępowanie karne wszczęte w lutym 2017 r. dotyczy nadużycia przez urzędników NBU swoich stanowisk służbowych w interesie osób trzecich, które po wcześniejszym uzgodnieniu z urzędnikami szeregu banków komercyjnych, naruszając ustawę „O bankach i działalności bankowej” dokonali czynności, powodując poważne konsekwencje dla interesu państwowego. Póki co, jednak żadnego z oskarżonych w tej sprawie nie poinformowano o podejrzeniu. Wszystkie niezbędne dokumenty NBU przekazał na wniosek śledczych dobrowolnie.

Drugą rewizją o znacznie większej skali stały się działania Prokuratury Generalnej, prowadzone wspólnie z Główną Prokuraturą Wojskową i Policją Narodową w sprawie największego dystrybutora wyrobów tytoniowych – firmy „TEDIS-Ukraina”. 31 marca około 1000 stróżów prawa przeprowadziło serię przeszukań w biurach spółki, mieszkaniach jej najważniejszych kierowników i firmach z nią związanych. Jak poinformowali później na wspólnym briefingu prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko i minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, firmę oskarżono o ustanowienie pozycji monopolisty na rynku wyrobów tytoniowych, wycofywanie środków pieniężnych do Rosji oraz finansowanie organizacji terrorystycznych „DRL” i „ŁRL”. Firma „TEDIS-Ukraina” dawniej nazywała się „Mehapolis-Ukraina” i rozpoczęła ekspansję na rynku po zwycięstwie w wyborach prezydenckich Wiktora Janukowycza w 2010 roku. Obecnie za pośrednictwem jej struktur sprzedawanych jest 98% produktów tytoniowych na Ukrainie, a jej końcowym beneficjentem jest rosyjski miliarder Igor Kiesajew, który kontroluje 60% rynku wyrobów tytoniowych w Rosji i jest zainteresowany rosyjskim producentem broni – fabryką imienia Diegtiarowa. Pikanterii dodaje sytuacji fakt, że 31 marca w Komitecie Antymonopolowym Ukrainy odbyły się rewizje w tej sprawie. Śledczy uważają, że antymonopoliści walczyli z monopolem tytoniowym niedostatecznie efektywnie, pomimo apeli innych uczestników rynku.

Tymczasem, gdy władze i duże firmy rozwiązywały swoje sprawy, Ukraińcy wciąż biednieją. Jak poinformował przedstawiciel ONZ na Ukrainie Neil Walker podczas prezentacji raportu Programu Rozwoju ONZ ds. Rozwoju Ludzkiego, na Ukrainie 60% ludności żyje poniżej progu ubóstwa. Ponadto, na Ukrainie mieszka 2,8 mln osób niepełnosprawnych oraz 1,7 mln osób przesiedlonych w związku z konfliktami zbrojnymi. Trwające ubożenie potwierdzają także oficjalne statystyki rządowe – zadłużenie ludności w zakresie płatności za ogrzewanie centralne i ciepłą wodę, co stanowi najdroższą usługę komunalną, w lutym wzrosło o 6,7% w porównaniu z końcem września i wyniosło 11,9 mld hrywien. Zmniejsza się wielkość oszczędności Ukraińców – według danych Państwowej Służby Statystyki, w 2016 roku oszczędności ludności spadły o 18,4 mld hrywien, a obecny realny roczny dochód na osobę wyniósł 35 610 hrywien, czyli nieco ponad 1300 dolarów. Przyczynę takiej sytuacji naszym zdaniem bardzo trafnie sformułował ambasador Unii Europejskiej na Ukrainie Hugh Mingarelli. Występując 28 marca przed studentami Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego imienia Iwana Franki, powiedział: „Kilka osób zmienia swój fantastyczny kraj w bankomat. W dużej mierze to dzięki korupcji”...

Wasyl Sydorowicz

 

Praca w Polsce