czwartek, 13 kwiecień 2017 13:55

Zagranica nam pomoże: Ile i jak Ukraińcy zarabiają poza granicami kraju

Według HeadHunter Ukraina niemal co siódmy Ukrainiec poważnie myśli o emigracji zarobkowej za granicę.

W jakich krajach szukają szczęścia obywatele Ukrainy, w jakim charakterze są zatrudniani i ile zarabiają?

Od sprzątaczki do dyrektora

Jekateryna Maszczenko, szefowa HeadHunter Ukraina mówi, że migracyjne nastroje wśród Ukraińców nadal są silne. Jednak, jeśli dwa lata temu wśród głównych przyczyn migracji na pierwszy plan wysuwały się niestabilna sytuacja polityczna i brak poczucia bezpieczeństwa, dziś Ukraińcy skupiają uwagę na materialnych aspektach, takich jak inflacja, wzrost cen, niski poziom życia, brak możliwości znalezienia godnej pracy z dobrym wynagrodzeniem.

Dla tych, którzy nie mogą znaleźć pracy na Ukrainie lub dla tych, którzy nie są zadowoleni z tamtejszego wynagrodzenia, portale kadrowe oferują przyzwoitą ilość wariantów za granicą.

Według Jekateryny Maszczenko najwięcej ofert pracy dla Ukraińców zamieszczają dziś pracodawcy z Polski, Rosji, Czech, Szwecji, Niemiec, Izraela, Włoch, USA i Chin. Należy podkreślić, że liczba ofert od zagranicznych firm rośnie. W ubiegłym roku zwiększyła się w porównaniu z jeszcze wcześniejszym o 1,6 raza.

"Pracodawcy mogą znajdować się zarówno w sąsiedniej Polsce, jak i, na przykład, w Sierra Leone, i pracę oferują zróżnicowaną: od sprzątania autobusów do stanowiska dyrektora finansowego. Jest z czego wybierać" - mówi Tatiana Paszkyna, ekspert ds. HR serwisu w zakresie poszukiwania pracy rabota.ua.

Dużą popularnością cieszą się nasi budowlańcy, rolnicy, złote rączki.

"Przedsiębiorstwa sąsiadujących z Ukrainą krajów doświadczają niedoboru siły roboczej. Lokalne zakłady, fabryki, magazyny potrzebują rąk do pracy, ponieważ za te wynagrodzenia, za które zgadzają się pracować Ukraińcy, Polacy lub Czesi pracować nie chcą i jadą do zachodnich krajów Europy" - mówi Maszczenko.

Dużo ofert pracy pojawia się także dla gospodyń i pielęgniarek, za granicą do takiej pracy chętnie zatrudnia się byłych nauczycieli, wychowawców, pracowników medycznych, psychologów. Jest wiele sezonowych ofert - latem można zarobić na polach, w szklarniach, przy zbieraniu owoców, warzyw, grzybów, itp., a w zimie najczęściej pojawiają się oferty pracy związane z budową i naprawami.

Wysoko wykwalifikowani pracownicy też są w cenie. W większości poszukiwani są specjaliści IT, lekarze, inżynierowie i technolodzy. Wymaga się od nich dyplomu ukończenia studiów, wysokich kwalifikacji, znajomości języka obcego.

Jeśli mówimy o tym, kto gdzie jest poszukiwany, to według T. Paszkynej w Polsce oferuje się pracę przy taśmach produkcyjnych, w szklarniach, na budowach, proponuje się pracę kierowcom samochodów ciężarowych, krawcom itp. W Czechach w większości poszukuje się budowniczych, pokojówek, majstrów, inżynierów, kierowców i раkowaczy słodyczy. W Niemczech - budowniczych i majstrów, pielęgniarek i programistów, pokojówek i pielęgniarek. W Izraelu poszukuje się pielęgniarek, gospodyń, budowniczych i majstrów. W USA - personelu pracującego na statkach wycieczkowych, gospodyń, pokojówek. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze - lekarzy, nauczycieli tańca towarzyskiego oraz masażystów, barmanów, kelnerów.

Do Kanady za 140 tysięcy

"Czynnik finansowy sprawia, że praca za granicą jest bardzo atrakcyjna” - mówi Paszkyna. - Przy średniej pensji oscylującej wokół 5-10 tys. hrywien na Ukrainie, wynagrodzenie na przykład w Polsce zaczyna się od 12 tys. hrywien dla niewykwalifikowanych pracowników i może być trzykrotnie wyższe dla profesjonalistów (pracowników budowlanych, kierowców ciężarówek).

A przecież są kraje, które mogą zaoferować jeszcze więcej. Tak więc na przykład izraelscy pracodawcy płacą średnio 30-40 tys. hrywien. Australijskie i kanadyjskie zarobki w ogóle porażają – wynoszą 70-100 tys. hrywien. Wiele osób jest w stanie oddać pośrednikom 3-5 tys. dolarów za ich usługi, byle dostać taką pracę.

Wśród ofert pracy czasami można natknąć się na dość oryginalne. Można na przykład zostać masażystką w Korei Południowej z pensją wynoszącą 900 dolarów + 10% od każdego masażu. Dla tych, którzy kochają naturę i samotność, jest wakat leśniczego w Czechach z pensją 20 tys. hrywien miesięcznie plus bezpłatne zakwaterowanie.

Można ubiegać się również o pracę majstra na polach naftowych w Kanadzie za wynagrodzenie wynoszące 140 tys. hrywien.

Mamy też bardziej prestiżowe oferty pracy, można zostać na przykład stewardesą w Kuwejcie za 60 tys. hrywien, a w wyjątkowej okazji zdobyć wykształcenie na koszt pracodawcy. Można otrzymać posadę specjalisty ds. instalacji paneli słonecznych w Niemczech z wynagrodzeniem wynoszącym 32 tys. hrywien. A jeden z liderów rynku w branży hazardowej potrzebuje pracownika na stanowisko dyrektora finansowego w Republice Ghany.

Gastarbeiterzy ratują Ukrainę

Zdaniem ekspertów, przepływ imigrantów zarobkowych pomaga gospodarce Ukrainy utrzymać się na powierzchni. Po pierwsze, idąc do pracy, zmniejszają oni presję wywieraną na krajowy rynek pracy. Gdyby nie gastarbeiterzy poziom bezrobocia na Ukrainie byłby znacznie wyższy. Po drugie, gastarbeiterzy ratują rynek walutowy Ukrainy.

Według Ołeksandra Ochrimenki, przewodniczącego Ukraińskiego Centrum Analitycznego, pieniądze ukraińskich imigrantów zarobkowych stały się głównym źródłem napływu waluty na Ukrainę w ubiegłym roku. Imigranci w ciągu roku przelali do ojczyzny 7 mld dolarów tylko poprzez oficjalne kanały. Około 3-4 mld dolarów mogło wpłynąć na Ukrainę nielegalnie. Podczas gdy, dla porównania, saldo napływu inwestycji zagranicznych, z uwzględnieniem 1 mld dolarów pożyczki z MFW, za 2016 rok wyniosło około 1,7 mld dolarów.

Taki stan rzeczy zauważono już nie po raz pierwszy i wkład pieniędzy gastarbeiterów w budżet Ukrainy rośnie. Na przykład w ciągu ostatniego roku na Ukrainę z zagranicy wpłynęło o 0,7 mld dolarów więcej niż w roku jeszcze wcześniejszym.

Zachodzi aktywny wzrost eksportu siły roboczej i w rezultacie rośnie także wskaźnik prywatnych przekazów pieniężnych. Stosunek wskaźnika "prywatne przelewy walutowe" do wzrostu PKB w 2016 roku wyniósł 8%. To dwa razy więcej niż na przykład w 2013 roku, - mówi ekspert.

Najwięcej waluty nadal napływa z Rosji, choć ilość przelewów, począwszy od 2014 roku, zmniejsza się. Na drugim miejscu są Stany Zjednoczone, na trzecim – Niemcy. Dalej – Wielka Brytania, Grecja, Polska i Włochy.

Mimo, że Polska zajmuje 6 miejsce, kwota przelewów z tego kraju na Ukrainę w 2016 roku wzrosła o połowę w porównaniu z 2015 rokiem. I można się spodziewać jeszcze większego wzrostu gospodarczego w roku bieżącym.


Wiktorija Chadżyradiewa, „Argumenty i Fakty” Nr 12 22/03/2017

 

Praca w Polsce