poniedziałek, 17 kwiecień 2017 04:16

Ukraina: Konkurenyjny rynek energii elektrycznej. Co to oznacza dla konsumenta?

Wprowadzonoa nowa Ustawa "O rynku energii elektrycznej" ma na celu sprawienie, by energia elektryczna stała się prawdziwym towarem, a wszystkie zasady konkurencyjnego rynku znalazły wobec niej zastosowanie.

Osobiście zetknąłem się z pojęciem "energia elektryczna – towar" dwadzieścia lat temu w Londynie. Jakoś stałem się świadkiem sporu w pewnym londyńskim domu. Wynajmujący go bankierzy-stażyści decydowali, który z nich ma pójść po energię elektryczną. Był wilgotny, lutowy dzień i nikt nie chciał wyjść na ulicę (zaznaczę, że rzecz można było jeszcze kupić w internecie). Zdziwił mnie sam cel wyjścia: jak to jest, iść gdzieś po energię elektryczną?

Okazało się, że trzeba kupić jakiś chip, który należy włożyć w licznik elektryczny. W chipie jest zapisana określona kwota (powiedzmy, 20 funtów). I właśnie o takiej wartości energia elektryczna trafia do domu. Gdy kwota się wyczerpuje – nie ma światła. Bez chipa też. Można to porównać z kartami prepaid do telefonów. Za ile zapłacisz, tyle zużyjesz. Chipy "doładowania energii elektrycznej" sprzedawane są przez różnych operatorów, w różnych nominałach.

Jednak nie wszyscy londyńczycy korzystają z systemu prepaid. Jest to praktykowane np. w wynajmowanych domach, by lokatorzy nie zużywali dużo energii i nie wyprowadzili się, nie płacąc. Właściwie wszystkie gospodarstwa domowe mają umowę z dostawcą i płacą co miesiąc według zużycia (jak my teraz). Kontraktowa energia elektryczna jest tańsza niż ta z przedpłaconych chipów.

O londyńskich taryfach nic konkretnego powiedzieć nie mogę, ale oto, na przykład, Polska.

Na polskim rynku obecnie około 100 firm oferuje krajowemu konsumentowi detalicznemu energię elektryczną: kilka dużych, pracujących w całym kraju, a także wiele działających w mniejszym lub większym stopniu lokalne. Konkurują one przede wszystkim pod względem ceny, która składa się z opłaty abonamentowej i ceny za kWh. Jest jeszcze wartość dostawy energii elektrycznej, ale tę cenę ustala się administracyjnie i dla wszystkich jest ona taka sama. Oto, na przykład, w jednym z regionów 24 firmy oferują energię elektryczną w pakietach. Opłata abonamentowa: 4-10 zł (25-65 hrywien); kWh: 0,2190 -0,3302 zł (1,5-2,2 hrywien) bez VAT, standardowa taryfa całodobowa (są jeszcze taryfy dzienne/nocne). Cena zależy od okresu obowiązywania umowy (standardowo trwa on 3 lata), od gwarancji taryfy (z niezagwarantowaną taryfą dostawca ma prawo jednostronnie zmieniać cenę), obecność dodatkowych opłat. Bardzo ważny punkt to konieczność przedstawienia prognozy zużycia energii elektrycznej. Jeśli klient jest gotowy zadeklarować prognozę zużycia i się jej trzyma, cena będzie niższa. Taryfa, która nie przewiduje prognozy, będzie droższa . Istnieją zatwierdzone przez państwo prawa konsumenta (wspólny kontrakt), ale sprzedawca energii elektrycznej może proponować dodatkowe, indywidualne warunki. To również wpływa na taryfę – im więcej szczególnych ograniczeń lub obowiązków nałożono na klienta, tym niższą taryfę może zaoferować firma. By wybrać optymalną spośród proponowanych różnorodności, istnieją specjalne strony internetowe i firmy zajmujące się doradztwem.

Specjaliści mówią, że na takim poziomie nasz rynek zacznie działać w najlepszym przypadku za 4-5 lat po uchwaleniu Ustawy o rynku energii elektrycznej. Najpierw w ciągu 2-3 lat na stosunki rynkowe przejdą producenci energii elektrycznej (elektrownie), operatorzy (przesyłowe sieci elektryczne) i hurtownicy zajmujący się dystrybucją (przedsiębiorstwa energetyczne). Następnie w stosunki te zostanie włączony przemysł. Dopiero wtedy na rynku pojawią się prywatne firmy, proponujące krajowym konsumentom energię elektryczną w sprzedaży detalicznej. Między nimi powstanie konkurencja dla klienta, która przekształci się w różnorodność pakietów pod względem tej lub innej korzyści. Mniej więcej tak, jak to się teraz dzieje na rynku telefonii komórkowej lub wśród dostawców usług internetowych.


Ihor Liaszenko, Glavcom

 

Praca w Polsce