czwartek, 20 kwiecień 2017 05:13

Realne odpowiedzi na hybrydowe wyzwania - Jewhen Mahda

Czy Warszawa i Kijów będą w stanie właściwie odpowiedzieć na wyzwania związane z prowokacjami nakierowanymi na polsko-ukraińskie relacje? Jaki może mieć wpływ normalizacja stosunków na architekturę bezpieczeństwa w Europie Wschodniej?

Niedawny ostrzał z granatnika Konsulatu Generalnego RP w Łucku (Wołyń jest bardzo wrażliwym regionem w stosunkach polsko-ukraińskich) i próba zablokowania przez osoby z polskimi flagami ruchu na trasie Lwów – Rawa Ruska to nie tylko ogniwa jednego długiego łańcucha prowokacji. To raczej asy, z którymi wystąpiła Rosja dążąca do skonfrontowania ze sobą Polski i Ukrainy. Tylko zdecydowane działania i odpowiednia pozycja polskich i ukraińskich władz pozwoliły przezwyciężyć ten niebezpieczny kryzys praktycznie bez negatywnych skutków dla negatywnych relacji.

Nieprzypadkowo te prowokacje miały miejsce natychmiast po znaczącym ochłodzeniu w stosunkach Polski i Unii Europejskiej. „Czynnik Tuska” jeszcze długo będzie bodźcem dla obecnej polskiej władzy, a szybkie wzmocnienie swojej pozycji wewnątrz Polski dzięki zarzutom w stosunku do rosyjskich kontrolerów ruchu lotniczego Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego zespołowi raczej się nie uda. Polska będzie w najbliższym czasie odczuwała skutki pogorszenia stosunków z Brukselą i w tej sytuacji poszukiwanie relacji z Ukrainą wygląda logiczne, ponieważ pozwala polskiej władzy na ponowne ogłoszenie siebie centrum wpływów w Unii Europejskiej.

Nie jest tajemnicą, że Warszawa zazdrości Kijowowi Berlina w kontekście funkcjonowania normandzka czwórki, której skuteczność wyraźnie spada do zera. Polska sama chciałaby zostać „cudownym brokerem” w procesie uregulowania największego od 20 ostatnich lat konfliktu na kontynencie. Niedawna wizyta w Kijowie Witolda Waszczykowskiego i jego brytyjskiego kolegi Borisa Johnsona miała na celu zademonstrowanie obecności innych europejskich pośredników, którzy mogą mieć wpływ na uregulowanie konfliktu na Donbasie. Co prawda ani Warszawa, ani Londyn na razie nie dysponują ani publicznie ogłoszonym formatem uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy, ani zgodą Moskwy na ich obecność przy stole negocjacyjnym, bez której perspektywy wcielenia w życie najbardziej ambitnych planów dyplomatów są niewielkie. Kreml natomiast nadal stawia na bombardowanie stosunków polsko-ukraińskich.

W świetle ostatnich wypowiedzi polskiego kierownictwa na temat historycznej przeszłości Ukrainy, które rozbrzmiały w mentorskim, półuczonym tonie, naiwnie jest liczenie na zrozumienie w kwestiach trudnej wspólnej przeszłości historycznej między Kijowem i Warszawą. Kierownictwo Polski nie zawsze bierze pod uwagę problematyczne czynniki współczesnej sytuacji społeczno-politycznej na Ukrainie. Ale są i inne obszary możliwej współpracy, miedzy innymi, współpraca wojskowo-techniczna i rozwój polsko-litewsko-ukraińskiej brygady. Tranzyt prawodawstwa przez polsko-ukraińską granicę byłby pomocny, w oparciu o pozytywne doświadczenia transformacji w Polsce, i może być korzystny dla Ukrainy.

Ale lepiej zacząć od obyczajowego, przyziemnego poziomu. Pozytywne zmiany w polityce migracyjnej, które pokazują zainteresowanie Warszawy zatrudnianiem obywateli Ukrainy, wyglądają na niezbędne i dla samej Polski: bez setek tysięcy ukraińskich migrantów może ona stracić status „fabryki Europy”. Trudna sytuacja gospodarcza i konflikt na Donbasie skłaniają obecnie wiele osób do poszukiwania pracy w Polsce, a dla tamtejszych władz logiczne byłoby tworzenie sprzyjających warunków dla nich. Chociażby po to, aby mieć więcej powodów do głośnego mówienia w Brukseli o „przyjęciu ukraińskich uchodźców”, których oficjalnie w Polsce od dwóch lat przebywa mniej niż pięćdziesiąt.

Polska aktywnie wykorzystuje na obszarze poradzieckim narzędzia miękkiej siły, a gotowość do użycia przynajmniej część z nich na własnym terenie w stosunku do setek tysięcy Ukraińców mogłaby zwiększyć szansę na zbliżenie Kijowa i Warszawy. Jest mało prawdopodobne, aby Ukraina była w stanie prowadzić ofensywną politykę wobec polskich interesów, raczej jest zainteresowana tym, żeby zachować wpływ na swoich rodaków, rozwiązujących problemy ekonomiczne na terenie sąsiedniego państwa. W warunkach wstrząsów wewnątrz UE i stosunków międzynarodowych w ogóle sąsiednie państwa, raz za razem napotykające przejawy agresji hybrydowej, muszą szukać sposobów interakcji. W ten sposób będą w stanie wzmocnić również bezpieczeństwo regionu Środkowej i Wschodniej Europy, który stały się w ostatnim czasie obiektem agresywnych ataków ze strony Rosji.

Uniknąwszy zagrożenia pogorszenia stosunków na skutek prowokacji, Ukraina i Polska powinny nie tylko wzmocnić współpracę służb specjalnych i organów ścigania. Ten krok leży na wierzchu, ale agresja hybrydowa nie zawsze może zostać odparta przez służby specjalne lub Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a aby na nią odpowiedzieć niezbędna jest mobilizacja społeczeństwa i konsolidacja interesów. Potrzebny jest otwarty dialog, pozwalający w jednolity sposób bronić stanowisk, w których interesy obu państw są takie same (na przykład walka z „Nord Stream 2”) i działań, które pozwolą zbliżać lub brać pod uwagę stanowiska na tematy, gdzie interesy Warszawy i Kijowa nie pokrywają się. I chyba najważniejsze: mimo wielowiekowego sąsiedztwa, Ukraińcy i Polacy czasami bardzo mało wiedzą o sobie nawzajem, dlatego wzajemne informowanie, wymiana kulturalna mogłyby pomóc we wzajemnym porozumieniu na szczeblu politycznym. Liberalizacja reżimu wizowego z UE daje Polsce i Ukrainie szansę na zmianę formatu stosunków poprzez ich aktywizację, ponieważ Polska pozostaje kluczowym partnerem Ukrainy w Unii Europejskiej.


Jewhen Mahda, informat.com.ua

 

Praca w Polsce