wtorek, 02 maj 2017 10:44

Za pracą do Polski?

Ukrzaliznycia uruchamia nowe pociągi z Ukrainy do Polski. Dostać można się praktycznie do każdego zakątka tego kraju. Wiadomość jest dobra, ale na tle masowego wycofywania wielu pociągów w samej Ukrainie w ostatnich latach, zmniejszenia liczby wagonów i przystanków, mimowolnie zastanawiamy się nad tym. Jednak jeśli tak się dzieje, to najwidoczniej jest taka potrzeba. Odpowiedź leży na wierzchu: to do Polski masowo wyjeżdżają nasi emigranci zarobkowi.


Popyt rodzi podaż

Po tym jak Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, znaczna część ludności wyjechała do pracy tam, gdzie można liczyć na pensję dwukrotnie lub nawet trzykrotnie większą. Aby wypełnić powstającą dziurę, w 2007 roku polski rząd uprościł procedurę zatrudnienia dla obywateli 5 państw: Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii i Armenii. Z oczywistych względów Ukraińcy najaktywniej skorzystali z tej oferty, a kryzys gospodarczy i działania wojenne tylko napędziły ten trend. W ubiegłym roku 83 % wszystkich zezwoleń na pracę w Polsce dla cudzoziemców zostało wydanych właśnie obywatelom Ukrainy. W 2015 roku wskaźnik ten wynosił 77%, a w 2014 — przekraczał nieco próg 60%.

Jeśli mowa nie o procentach, a o ludziach, to w 2015 roku do stałej pracy w Polsce zaproszono do 50 tysięcy Ukraińców, a w 2016 roku już 125 tysięcy. Liczba zaproszeń do pracy tymczasowej wyniosła ponad milion. Polski wicepremier Janusz Piechociński oświadczył, że Polska jest gotowa przyjąć i oficjalnie zatrudnić od 1 do 2 milionów obywateli ukraińskich. Głównie potrzeba rąk do pracy fizycznej (budownictwo, przemysł lekki, sfera usług, rolnictwo). Dobre perspektywy dla uzyskania zezwolenia na pobyt i obywatelstwa polskiego ma młodzież — demograficzną dziurę też trzeba wyrównać.

Nic osobistego!

W tym roku zasady zatrudniania cudzoziemców w Polsce będą nieco zmienione. Wcześniej sezonowe pozwolenie na pracę wypełniano na wniosek pracodawcy, teraz dodatkowo potrzebne będzie zezwolenie lokalnych władz. Wszystkie zgłoszenia będą rejestrowane w jednej bazie danych, dzięki czemu możliwe będzie śledzenie ilości zgłoszeń i realnych miejsc pracy. Rzecz w tym, że niektórzy pracodawcy (a i grupy przestępcze) wymyślili wygodny sposób zarobku na cudzoziemcach, którzy chcą dostać się do UE. Po otrzymaniu (po wcześniejszym opłaceniu) odpowiedniego zezwolenia, potencjalni pracownicy nie chcieli zatrudniać się w Polsce, a tranzytem udawali się do innych krajów europejskich. Ściślejsza kontrola pozwoli uniknąć także innych zagrożeń — oszustwa i wykorzystywania cudzoziemców pracujących nielegalnie. Media informowały o schematach XXI wieku: pracownikowi obiecuje się przyzwoity zarobek, a za 2-3 miesiące wyrzuca się go z niczym. Nielegalny pracownik nie ma gdzie udać się na skargę, więc biznes jest bardzo korzystny.

Kolejną innowacją jest to, że wynagrodzenie dla pracowników-cudzoziemców powinno być nie niższe niż dla Polaków, jeśli chodzi o tę samą pracę. Tu ochrania się nie tyle "obcych", ile własnych obywateli. Pracodawca nie powinien odmawiać zatrudnienia Polakowi, ponieważ taniej zatrudnić Ukraińca. Ochrona rynku wewnętrznego to nic osobistego.

Gdzie dodać, gdzie odjąć

O ochronie praw ukraińskich imigrantów mówią także władze ukraińskie. Poruszają one kwestie konieczności legalizacji "gastarbeiterów" oraz ich "społecznego wykluczenia". Ale wiele z nich odnosi się do tego, jak do próby konfiskaty części ich dochodów. Z jednej strony legalnemu pracownikowi łatwiej jest dochodzić swoich praw, z drugiej — trudno jest zaufać systemowi państwowemu. To, że kwoty w tym zakresie są znaczące, wątpliwości nie budzi.

Tymczasem w Polsce zorganizowano Związek Ukraińskich Pracowników. Po licznych skargach Ukraińców Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych postanowiło pomóc im walczyć o swoje prawa. Na stronie Praca dla Ukrainy polskie firmy i ukraińscy pracownicy mogą znaleźć się nawzajem. Związek przedsiębiorców w Polsce podkreśla, że aby utrzymać tempo wzrostu gospodarczego, kraj musi przyjąć do 2050 roku około 5 milionów imigrantów. Przede wszystkim chodzi o Ukraińców, których w mniejszym stopniu trzeba uczyć języka. Otwarte pozostaje pytanie: a co będzie z gospodarką ukraińską?

Dobrze jest tam, gdzie nas nie ma

Zarobkowa migracja to jedna z cech globalizacji. W Polsce jest dość dużo imigrantów z krajów byłego Związku Radzieckiego, Wietnamu, Chin. Polacy w poszukiwaniu lepszej doli wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii i Niemiec. Zawsze znajdzie się ktoś, kto żyje i lepiej, i gorzej od ciebie.

O naprawdę dobrą pracę za granicą może ubiegać się wcale nie tak wielu Ukraińców. Mogą to być informatycy, lekarze, inżynierowie... A większość z nich czeka ciężka praca fizyczna. Czy zawsze warto?

Na forach dla emigrantów można przeczytać wiele szkiców z życia, w tym takie: "Tutaj lepiej nie chorować, na wizytę u lekarza trzeba czekać kilka miesięcy", "W Polsce jest bardzo dużo podatków, zwłaszcza dla nierezydentów", "Polska to jeden z najbiedniejszych krajów UE, więc na szczególnie duże wynagrodzenia tutaj nie ma co liczyć. Dobrze ocenić swoje priorytety: po co się tu jedzie".

Na razie większość Ukraińców zamierza pracować za granicą od roku do pięciu lat. Ale jeśli zaproponowany zostanie schemat łatwiejszej "naturalizacji", ile ten okres tak naprawdę wyniesie? Odpowiedź zależy od tego, czy uda się ożywić ukraińską gospodarkę i zapewnić krajowym specjalistom godne zatrudnienie na krajowym rynku pracy.


Natalija Szewczuk, Zavarnik

 

Praca w Polsce