wtorek, 09 maj 2017 10:02

Reanimacja alternatywy

Pomimo wojny z rosyjskimi partyzantami i ciągłymi problemami gospodarczymi, Ukraina próbuje pełnić rolę wiodącego gracza w regionie wschodnioeuropejskim. Tym razem, by poprawić własny status, Kijów wybrał prawie zapomniany skrót GUAM.

Premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman ma nadzieję, że już w bieżącym roku pełna strefa wolnego handlu z krajami GUAM (Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Mołdawia) stanie się rzeczywistością. Powściągliwy optymizm ze strony ukraińskiego szefa Gabinetu Ministrów został ogłoszony podczas ostatniego spotkania wpływowych przywódców czterech państw. Oficjalna informacja brzmiała w ten sposób: kraje członkowskie GUAM podpisały protokół do porozumienia o wolnym handlu, mówiący o utworzeniu roboczego organu ds. koordynacji działań stron w ramach umowy, a także protokół w sprawie uznania niektórych rodzajów procedur celnych dotyczących towarów i środków transportu, przemieszczanych przez granice państw GUAM. Jak mówi premier Wołodymyr Hrojsman, postęp na drodze do stworzenia strefy wolnego handlu między krajami GUAM wymaga uproszczenia procedur celnych. „Dziś podpiszemy dokument, który określi pogłębienie naszej współpracy między organami celnymi. Oczywiście kiedy mówimy o strefie wolnego handlu, musimy mieć bardzo solidnie wykonywaną pracę naszych organów celnych i wydaje mi się, że ten protokół będzie bardzo dobrym krokiem w uznaniu procedur celnych naszych krajów w ramach współpracy”, – zaznaczył Hrojsman.

To właśnie szef ukraińskiego rządu stał się głównym moderatorem procesu renowacji utworzonego dokładnie dwadzieścia lat temu, międzypaństwowego stowarzyszenia „interesów”. W 1997 roku tę regionalną organizację założono przy bezpośrednim wsparciu materialnym i wskazówkach ideologicznych Departamentu Stanu USA. Związek państw, które de iure były członkami Wspólnoty Niepodległych Państw (rudymentu Związku Radzieckiego), orientował się na międzynarodowe struktury i uczył się grać na cywilizowanych zasadach. Spośród pragmatycznych aspektów najważniejszym była próba gospodarczego osłabienia zależności członków GUAM od Rosji oraz rozwój tranzytu surowców energetycznych na trasie Morze Kaspijskie – Kaukaz – Europa z pominięciem terytorium Federacji. Przy okazji, już prawie zapomniany fakt – w 2005 związek nosił nazwę GUUAM, ponieważ w jego skład wchodził Uzbekistan, ale kiedy ta środkowoazjatycka republika ostatecznie została zdegradowana do poziomu średniowiecznego despotyzmu, litera U wypadła ze skrótu, a oficjalny Taszkient przestał bawić się w demokrację nawet udawanie.

Tymczasem Kreml stworzył Euroazjatycką Unię Gospodarczą (EUG), w ramach której Rosja zgarnęła pod swoją tradycyjnie „przyjazną” rękę azjatyckie republiki byłego ZSRR oraz Białoruś, na czele której stał „tatko” Łukaszenka. Potem powstała Unia Celna, kierowana właśnie przez Federację Rosyjską, oraz Wspólna Przestrzeń Gospodarcza. Równolegle propagandyści Kremla od czasu do czasu rzucali garstkę fekaliów w stronę GUAM, którą na początku nazywali podstępnym tworem Białego Domu, a następnie „martwo urodzonym politycznym dzieckiem”. Powszechnie jednak wiadomo, że kiedy Rosjanie coś krytykują, nie jest to takie złe, raczej wręcz przeciwnie. Tę maksymę prezydent Wiktor Juszczenko pamiętał, kiedy 23 maja 2006 roku podczas kijowskiego szczytu przywódców Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu i Mołdawii podpisali oni statut Organizacji na Rzecz Demokracji i Rozwoju Gospodarczego GUAM. Rzecz jasna Juszczenko chciał pokazać, że interesuje się geopolityką, ale zgodnie z właściwą dla niego tradycją trzeci prezydent Ukrainy nie zdołał zajmować się czymś bardziej wartościowym, niż badania nad kulturą ceramiki malowanej. O czwartym liderze państwa, Wiktorze Janukowyczu, w tym kontekście nawet nie warto wspominać.

W najnowszej historii GUAM za obszar (jeden z wielu) promocji własnego wizerunku wziął się nie pierwszy numer w kraju, a premier. W czasach rządów Łeonida Kuczmy jako przewodniczącego Rady Najwyższej niedługo, ale bardzo głośno funkcjonował niejaki Ołeksandr Tkaczenko, który zostawił potomkom taką maksymę: „Nie jestem pierwszy w państwie, ale i nie drugi”. Jest całkiem możliwe, że tej koncepcji później będzie chwytać się także Wołodymyr Hrojsman. Przynajmniej w odniesieniu do GUAM można odnieść wrażenie, że Wołodymyr Iwanow działa według dobrze opracowanego scenariusza. Jak przystało na szefa rządu, Hrojsman przedstawił siebie w roli kierownika, którego silna gospodarka interesuje bardziej niż efemeryczna geopolityka. „Chciałbym zachęcić ministerstwa gospodarki naszych krajów do bycia bardziej zdecydowanymi, zakończenia i podpisania wszystkich niezbędnych dokumentów w najbliższym czasie. Mam na myśli dodatkowe protokoły, a wtedy będziemy mogli w 2017 roku uruchomić pełnowartościowy mechanizm wolnego handlu między krajami”, – powiedział premier podczas ostatniego spotkania z partnerami w sojuszu. Szef ukraińskiego rządu podkreślił także, że kraje GUAM mają duże perspektywy współpracy w ramach chińskiego projektu „Jedwabny Szlak”, mającego na celu stworzenie efektywnych korytarzy tranzytowych na terenie Eurazji.

Co prawna Hrojsman nie powinien zapominać o istnieniu Umowy o strefie wolnego handlu jeszcze 20 lipca 2002 roku. Wtedy próba zostania regionalnym liderem zakończyła się dla oficjalnego Kijowa niczym, a GUAM na długie lata stał się walizką bez rączki, którą ciężko nieść i którą szkoda wyrzucić. Obecny premier wspiera się wypowiedziami o tym, że uważa wzrost obrotu towarów między krajami GUAM w 2016 roku za niewystarczający i widzi możliwości zwiększenia go. „Mamy dzisiaj między naszymi krajami obroty handlowe na kwotę 1,7 mld dolarów. Mamy pierwsze kiełki wzrostu tej wielkości. 2016 rok wykazał wzrost o 2,9%. Na pewno to za mało, a potencjał naszych państw mówi o tym, że możemy osiągnąć wielki sukces”, – powiedział premier. Hrojsman zaznaczył również, że rządy państwa GUAM będą dokładać wysiłków do rozwoju współpracy między krajami. Oczywiście obroty handlowe między krajami członkowskimi GUAM w bieżącym roku jeszcze wzrosną, choćby dlatego, że Ukraina znacznie zmniejszyła swoje stosunki gospodarcze z Rosją, a sprzedaż ukraińskiego metalu oraz produktów przemysłu chemicznego lub energii elektrycznej bliskim i dalekim sąsiadom nie jest tak opłacalna, jak handel nimi z Unią Europejską, ale znacznie łatwiejsza.

Osobnym „napoleońskim planem” Wołodymyra Hrojsmana są korytarze transportowe, które omijałyby terytorium Federacji Rosyjskiej. Obecnie rozmyśla on nad tym, jak Ukraina w ramach rozwoju swojego potencjału tranzytowego weźmie udział w tworzeniu nowych korytarzy transportowych i dołączy do już istniejących tras w regionie transkaspijskim, stworzonych między innymi w kierunku Południe-Zachód z Azji Środkowej przez Gruzję i Azerbejdżan do Europy. By zrealizować takie zamiary, Hrojsman już spotkał się z szefami przedsiębiorstw kolejowych Azerbejdżanu, Gruzji, Kazachstanu i Kirgistanu. Jak zakomunikowała służba prasowa premiera, szefowie spółek kolejowych Azerbejdżanu, Gruzji, Kazachstanu i Kirgistanu zaproponowali rządowi Ukrainy aktywne przyłączenie się do rozwoju międzynarodowej transkaspijskiej trasy transportowej i być może utworzenie wspólnego przedsiębiorstwa, które pozwoliłoby zrealizować zasadę „wspólnego okna” w trakcie przetwarzania towarów, idących tą trasą. Uczestnicy spotkania podkreślili, że może to stać się znaczącą, konkurencyjną przewagą krajów w wykorzystaniu możliwości tranzytowych, gdyż chodzi o przepływ towarów „na miliardy dolarów”. „Jesteśmy otwarci na różne formy współpracy. Jeśli będziemy mogli stworzyć wspólny korytarz transportowy i wspólne przedsiębiorstwo, to normalne podejście. Nasze stowarzyszenie daje dobry wynik dla naszych państw. Wnoście propozycje”, – powiedział Hrojsman. Jak mówi premier, współpraca w dziedzinie transportu z krajami członkowskimi GUAM i partnerami Ukrainy w Azji Środkowej to priorytet, który podziela się zarówno w rządzie, jak i w rządach krajów partnerskich. „Na poziomie szefów rządów mamy pełne zrozumienie”, – podkreślił Hrojsman. Z prowadzoną przez Hrojsmana promocją integracyjnych pomysłów zgrywa się także to, że Ukraina już porozumiała się z Łotwą w sprawie wspólnego rozwoju szlaków handlowych, idących przez transkaspijski korytarz transportowy. Trwają negocjacje z innymi krajami bałtyckimi.

Wobec tego, perspektywy gospodarczej składowej aktualizowanej unii regionalnej są dość optymistyczne. Na froncie politycznym sprawy GUAM wyglądają nieporównywalnie bardziej skomplikowanie. Wszystkie kraje członkowskie stowarzyszenia mają problemy, które zorganizowała Rosja. Jako pierwszy w konfliktowej sytuacji, która następnie przekształciła się w nieodwracalną wojnę, znalazł się Azerbejdżan. Działania wojenne w Górskim Karabachu trwają już od 1989 roku. Ormiańsko-azerbejdżańska wojna się skończyła wygraną Ormian, których aktywnie wspierała Federacja Rosyjska, a kontrowersyjna enklawa obecnie zastanawia się nad własną suwerennością i zmianą nazwy na Arcach. Na początku lat 90. rosyjskie wojska pomagały separatystom w mołdawskim Naddniestrzu, a do tej pory siły zbrojne Federacji Rosyjskiej znajdują się na okupowanym terytorium suwerennej Mołdawii. Wojna z 2008 roku, wszczęta przez Rosjan przeciwko Gruzji, została nazwana przez agresora „zmuszeniem do pokoju”. W rezultacie Rosja „uwolniła” Osetię Południową i Abchazję, zamieniając je w kryminalne quasi-państwa pod własnym protektoratem. Obraz wroga to bardzo skuteczny czynnik łączący, ale politycznym segmentem reanimacji GUAM będzie zajmować się już nie Hrojsman, a Poroszenko, którego zachowanie na arenie międzynarodowej póki co nie wywołuje wśród Ukraińców szczególnych narzekań. A jeśli premier w aspekcie gospodarczym angażuje we współpracę z GUAM mieszkańców krajów bałtyckich, to dlaczego optymistyczni integratorzy, graniczący z agresywną Federacją, nie mieliby pomarzyć o rozszerzeniu idei Józefa Piłsudskiego o „Międzymorzu” – od Bałtyku aż do Morza Kaspijskiego?


Jurij Cwiach

 

Praca w Polsce