środa, 26 lipiec 2017 06:27

U Kresów wytrzymałości. Zakończmy spór o Wołyń!

Minęła kolejna rocznica ludobójstwa na Wołyniu. Były kłótnie, wzajemne oskarżenia, a nawet wyzwiska. Wydarzenia, które miały miejsce na Kresach do dziś dzielą Polaków i Ukraińców, ale również bardzo negatywnie wpłynęły na współczesne stosunki dyplomatyczne. Niestety, obie strony w dużym stopniu uzależniają wzajemne relacje od kwestii historycznych, co istotnie utrudnia dobrosąsiedzkie relacje. Okazuje się, że zajadły spór o Wołyń paradoksalnie paraliżuje również interesy polityki historycznej zarówno Polski, jak i Ukrainy.


Mówiąc i pisząc o UPA należy wiedzieć, że promowanie tej formacji na Ukrainie nie jest aż tak powszechne, jak usiłuje to nam wmówić część polskich mediów oraz środowisk politycznych i organizacji kresowych. UPA była bowiem formacją, której obszar działalności ograniczał się do ziem byłej II RP. Okazuje się, że kult UPA i Stepana Bandery nie jest szczególnie popularny na pozostałym terytorium Ukrainy.

Naczelnym celem polskiej polityki historycznej w kwestii Wołynia powinno być doprowadzenie do przeprowadzenia obiektywnych ekshumacji ofiar. Z drugiej strony, w Polsce pojawiają się głosy, według których należałoby ograniczać prawa mniejszości ukraińskiej i likwidować groby żołnierzy UPA, co w moim przekonaniu byłoby zwykłym barbarzyństwem. Godny pochówek jest prawem, które przysługuje każdemu człowiekowi. Zarówno Polska, jak i Ukraina, które są stronami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, mają obowiązek przestrzegania praw człowieka, a niekwestionowaną ich częścią jest prawo do godnego pochówku. Sądzę, że właśnie to prawo powinno być drogą do rozwiązania sporu. Stawianie przez Polskę jednostronnych wymagań wobec Ukrainy to droga donikąd, gdyż w sposób oczywisty musi wywoływać u Ukraińców reakcję obronną. Nie możemy się dziwić Ukraińcom, że chcą prowadzić suwerenną politykę historyczną. Nie mamy żadnych podstaw do tego, by narzucać swojemu sąsiadowi, kogo ma uznawać za bohatera, nawet jeżeli fakty pokazują, iż ten ktoś był zbrodniarzem.

Władze polskie powinny przychylić się do propozycji prof. Grzegorza Motyki, który zaproponował, aby Polska nie ingerowała w ukraińską politykę historyczną, w tym w promowanie UPA i postaci Stepana Bandery. Inną kwestią pozostanie jednak sprawa ekshumacji ofiar oraz ich godnego pochówku na Ukrainie. Ten temat powinien pozostać twardym postulatem i głównym celem władz polskich w sprawie ludobójstwa. Jednocześnie Polska musi jasno zadeklarować, że nie będzie ograniczania praw rdzennej mniejszości ukraińskiej ani przyzwolenia na likwidowanie grobów żołnierzy UPA na terytorium RP. Inną kwestią są ich pomniki, których istnienie, z przyczyn oczywistych, nie jest słuszne. Podobnie na Ukrainie, która również nie ma obowiązku tolerować ewentualnych pomników Armii Krajowej.

Należy starać się dążyć do kompromisu w oparciu o te środowiska ukraińskie, które mają wolę dialogu. Takim środowiskiem jest np. partia Korpus Narodowy, której działacze otwarcie i wielokrotnie przyznali, że na Wołyniu dokonano ludobójstwa i potępiają te czyny, mimo że sami określają się jako ukraińscy nacjonaliści… Propozycja prof. Motyki powinna zostać poważnie rozważona przez polskie władze, aby zakończyć spór, który nie prowadzi do żadnych konkretnych efektów, a jedynie nakręca wzajemną wrogość. Wyjście z propozycjami ze strony polskiej mogłoby przełożyć się na dialog między instytucjami polskimi a ukraińskimi. Niestety, faktem jest, że Polska nie posiada innych sposobów na godne upamiętnienie ofiar niż dialog z drugą stroną.

Hubert Kowalski

 

 

Opinie wyrażone w dziale "Publicystyka", przekazują poglądy samych autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska redakcji.

 

Praca w Polsce