sobota, 19 sierpień 2017 20:16

Tryb bezwizowy i gastarbeiterzy. Co piszą polskie i węgierskie media o napływie Ukraińców

Polska i Węgry często przymykają oko na brak dokumentów u Ukraińców, ponieważ potrzebują taniej siły roboczej.
Tryb bezwizowy dla Ukraińców to przede wszystkim szybki sposób na ubieganie się o pracę w Unii Europejskiej. Taki wniosek można wyciągnąć z publikacji i dyskusji na forach, prowadzonych w Polsce, Węgrzech i Słowacji.

Choć oficjalnie pracować posiadając jedynie paszport biometryczny nie można, potrzebna jest specjalna wiza i pozwolenie na pracę, wielu Ukraińców pracuje nielegalnie lub półlegalnie. „Półlegalnie” — bo, na przykład, Polska i Węgry często przymykają oko na brak dokumentów u Ukraińców, ponieważ potrzebują taniej siły roboczej. Co z kolei przeszkadza wielu lokalnym mieszkańcom, którzy skarżą się, że Ukraińcy przyczyniają się do obniżania ich wynagrodzeń.

Podniesiono stawki

O napływie ukraińskich gastarbeiterów po wprowadzeniu trybu bezwizowego pisze „Newsweek”. „Od 11 czerwca obywatele Ukrainy mogą bez wiz wjeżdżać na teren Unii Europejskiej. Co prawda tylko na 3 miesiące i bez prawa do pracy, ale i tak zaczynają to już odczuwać niektóre polskie firmy. Rząd powinien jak najszybciej stworzyć nową politykę imigracyjną, ponieważ pracownicy z Ukrainy są niemal w co drugim polskim przedsiębiorstwie”, — pisze Marcin Kaczmarczyk, dziennikarz „Newsweeka”.

Przy czym wynagrodzenia Ukraińców wzrosły. Jedli przed trybem bezwizowym w maju ukraińscy gastarbeiterzy otrzymywali 9 złotych netto (64 hrywny), to w lipcu, według danych agencji pośrednictwa pracy, dostawali już od 12 złotych (86 hrywien) — wzrost stawki wyniósł aż 33 procent.

Na polskich stronach pośrednictwa pracy do prac sezonowych poszukiwani są pracownicy z Ukrainy za wynagrodzenia 2,4 tysiąca złotych (17 tys. hrywien), wcześniej otrzymywali około 1,8-2 tysiące złotych (13-14 tysięcy hrywien).

Szczególnie w cenie są budowlańcy. Wynagrodzenie ukraińskich murarzy od maja do lipca wzrosło o jedną czwartą — z 20 do 25 złotych netto na godzinę (ze 145 do 180 hrywien). Przed wprowadzeniem trybu bezwizowego tynkarzom trzeba było zapłacić 25 złotych za godzinę, obecnie — 30 złotych.

Eksperci tłumaczą wzrost wynagrodzeń gastarbeiterów wieloma czynnikami. Po pierwsze, wzrost płacy minimalnej i stawki godzinowej wynagrodzenia w całej w Polsce. „Ruszyły prace sezonowe, po drugie polscy pracodawcy wciąż poszukują i chcą zatrudniać pracowników ze Wschodu i wreszcie znaczący wpływ miała liberalizacja przepisów wizowych Unii Europejskiej dla Ukraińców”, - cytuje „Newsweek” specjalistę ds. zatrudnienia Iwonę Załuską.

W Polsce rąk do pracy nie brakuje. Według danych Eurostatu, stopa bezrobocia w Polsce jest jedną z najniższych w Europie i wynosi 4,5% (średnia w Unii Europejskiej — 7,8%).

Uciekają na bogaty Zachód

Krajowi pracownicy wyjechali za wyższymi zarobkami do Niemiec, obecnie do bogatszych krajów udali się również Ukraińcy. Gdy Polacy wyjeżdżają legalnie, to wielu Ukraińców robi to nielegalnie. Dlatego zaczęto płacić im nieco lepiej w Polsce, aby nie udawali się dalej na Zachód.

„Wprowadzenie ruchu bezwizowego dla obywateli Ukrainy spowodowało nerwowość na polskim rynku pracy. Pracodawcy zaczęli się obawiać, że w związku ze zmianą odpłynie część zatrudnionych, których przyciągnie wizja wyższych zarobków w krajach zachodniej Europy”, — pisze Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service, firmy zajmującej się między innymi pozyskiwaniem pracowników ze Wschodu.

Ekspert jest przekonany, że jako cel pracy na emigracji Ukraińcy nadal będą wybierać przede wszystkim Polskę. „Jeżeli obywatel Ukrainy decyduje się na emigrację zarobkową, Polska będzie dla niego krajem pierwszego wyboru ze względu na legalność zatrudnienia, połączoną z zapewnioną tym samym opieką socjalną. Tylko w drugim kwartale liczba zatrudnionych przez naszą firmę Ukraińców wzrosła aż o 30 proc. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Na korzyść naszego rynku pracy przemawiają zarobki, które nadal są kilkukrotnie wyższe niż na Ukrainie oraz bliskość społeczno-kulturowa”, — twierdzi Inglot.

Jednak polscy pracodawcy nadal tracą Ukraińców. Gazeta przytacza przykład biznesmena Adama, prowadzącego pod Szczecinem firmę produkującą opakowania z tworzyw sztucznych, które są następnie eksportowane do Niemiec.

„Od mniej więcej dwóch lat zatrudniam kilkunastu pracowników z Ukrainy. W czerwcu pięciu z nich pożegnało się ze mną. Powiedzieli, że na wakacje jadą do pracy w Belgii przy budowie, którą załatwił im znajomy. Zarobią tam cztery razy więcej niż u mnie. Nie wiem, czy wrócą jesienią”, — skarży się.

Obecnie w Polsce jest około 1,5 miliona ukraińskich gastarbeiterów, a do końca roku napłynie jeszcze pół miliona. „Gdyby nie oni, dziś polski rynek i gospodarka stanęłaby”, — powiedział „Newsweekowi” Władysław Kosiniak-Kamysz, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, były minister pracy i polityki społecznej.

Obławy na nielegalnych ukraińskich imigrantów

Przy tym obecna minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska podkreśla, że zniesienie obowiązku wizowego z krajami UE dla obywateli Ukrainy nie jest równoznaczne z pozwoleniem na pracę.

Na ukraińskich nielegalnych imigrantów już rozpoczęły się łapanki.

W opublikowanym 2 sierpnia przez gazetę „Fakt” artykule „Ukraińcy pracowali na czarno. Z rusztowania ściągnęli ich strażnicy” napisano, że policja nasiliła kontrole pracowników cudzoziemskich w Polsce. „Zwłaszcza Ukraińców, którzy od 11 czerwca nie potrzebują wiz, aby wjechać do Polski i całej Unii Europejskiej. W Jaśle na Podkarpaciu przyłapano dwóch obywateli tego kraju pracujących na czarno przy remoncie elewacji bloku.”.

Jak powiedziała Elżbieta Pikor z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, nie posiadali oni wymaganych uprawnień, ale szefowi to nie przeszkadzało. Ukraińcy otrzymali pracę bez żadnych formalności. „Nikt nie spodziewał się nalotu i kontroli. Zgodnie z obowiązująca procedurą, wobec obu cudzoziemców wydano decyzję o zobowiązaniu ich do powrotu w terminie 30 dni na Ukrainę z zakazem ponownego przyjazdu do Polski przez okres najbliższego roku”, — powiedziała Pikor.

Pracodawcy grozi grzywna w wysokości do 5 tysięcy złotych. A kilka tygodni temu w przygranicznym mieście pod Rzeszowem wykryto kilkudziesięciu pracowników z Ukrainy, którzy nielegalnie pracowali w polskiej krajowej sieci sklepów odzieżowych.

Niektórzy eksperci mówią, że w Polsce warto zaostrzyć politykę imigracyjną. „Chcemy, by rząd opracował politykę imigracyjną podobną do tej, którą ma Kanada, Australia lub Izrael, a więc taką która pozwoli w Polsce pracować i osiedlać się ludziom o poszukiwanych przez nas kwalifikacjach”, — mówi Marek Kłoczko, dyrektor generalny Krajowej Izby Gospodarczej.

„Wprowadzono kult Bandery i zabrano nam miejsca pracy”

A tymczasem zwykli Polacy dyskutują na lokalnych forach, czy potrzeba im tylu Ukraińców i w co zamienił się tryb bezwizowy.

Użytkownik LeonD na stronie biznes.onet.pl jest oburzony napływem pracowników z Ukrainy: „Zajęli nasze miejsca pracy, zmusili Polaków do emigracji, wprowadzili kult Bandery, przemycą do Polski duże ilości broni i narkotyków, kontrolują prostytucję, korzystają z przywilejów, Polacy płacą za ich naukę i studia, organizują faszystowskie pochody, obrażają Polaków, napadają na nas, okradają i zabijają. Nie tak dawno 5 Ukraińców zgwałciło młoda Polkę. Domagają się wprowadzenia języka ukraińskiego do szkół. We Wrocławiu jest już ukraiński klub piłkarski. Ukrainizacja jak się patrzy. Za 30-40 lat tutaj nie będzie już Polski, tutaj będzie już Ukraina”.

„Znam że Ukraińcy mieszkają po 3-5 w jednym mieszkaniu i nie chcą tak naprawde pracować po 12 godzin 6 dni w tygodniu za 9 zł, ale nie mają wyboru. Mam nadzieję że sytuacja biedzie lepiej przez parę lat i WSZYSTCY wrócimy do domów. Obecnie w Rosji pracują i mieszkają w kilka raz więcej Ukraińców”, — broni Ukraińców ukraińska użytkowniczka Marina.

„Szukam pracy a w ogłoszeniach wyraźnie widnieje »Ukraińców zatrudnię«. To ja Polak nie mogę znaleźć pracy w swoim kraju bo pracodawca woli Ukraińca. Powinny być zwiększone podatki dla pracodawców za zatrudnienie Ukraińców”, — pisze kolejny użytkownik.

„Od lipca mogą już jeździć do RFN a tam zarobią 8 EUR a nie 8 PLN”, — dodaje inny, komentując słowa minister o tym, że wkrótce można spodziewać się odpływu Ukraińców z Polski.

Węgry czekają na stolarzy i programistów

Węgry, gdzie również nie brakuje własnych pracowników, zwłaszcza w budownictwie i na produkcji, również czekają na napływ ukraińskich pracowników po uruchomieniu trybu bezwizowego. Piszą o tym wszystkie czołowe węgierskie media (Index, Napi, HVG), powołując się na zapytanie międzynarodowej kancelarii prawnej Baker & McKenzie i odpowiedź Ministerstwa Gospodarki Węgier.

Węgierscy eksperci wyjaśniali: zasady dla Ukraińców uproszczono jeszcze w zeszłym roku, obecnie nic się nie zmieniło. Od lipca 2016 roku Ukraińcy mogli przyjechać na Węgry nawet na podstawie wizy turystycznej i zatrudnić się tam na podstawie uproszczonej procedury bez opłacania zezwolenia na pracę. Czyli nie musieli czekać na otrzymanie wizy pracowniczej.

Od czerwca 2017 roku, po wprowadzeniu trybu bezwizowego, Ukraińcy mogą szukać pracy na Węgrzech podobnie, ale już jadąc tam po prostu z paszportem biometrycznym i znaleźć pracę na miejscu na podstawie uproszczonej procedury.

W gazecie rządowej „Magyar Közlöny” została opublikowana norma, która pozwala obywatelom państw trzecich, w tym Ukrainy i Serbii, pracować na Węgrzech bez specjalnego zezwolenia.

Co prawda, pracować „bez wizy” można tylko przez 90 dni pobytu w UE, przewidzianych przepisami, pisze gazeta Index, powołując się na wyjaśnienia od Baker & McKenzie i węgierskiego Ministerstwa Gospodarki. Potem pracownicy muszą uzyskać zezwolenie na pobyt.

Ale zmiany te dotyczą przede wszystkim programistów, inżynierów, budowlańców, kierowców, krawcowych, stolarzy i pielęgniarek — czyli specjalistów, których brakuje na Węgrzech. Dlatego aby znaleźć pracę na Węgrzech na podstawie uproszczonej procedury, trzeba przedstawić dyplom, książeczkę pracy lub inne dokumenty.

Równocześnie część Węgrów ostrożnie odnosi się do ukraińskiego trybu bezwizowego. Zastanawiają się, czy nie oczekiwać napływu nielegalnych imigrantów. Wydanie „Karpathir” przytacza przykład Gruzji, gdzie z 55 tysięcy Gruzinów, którzy podróżowali na podstawie trybu bezwizowego, tysiące nie wróciło do kraju, co jest naruszeniem zasady dziewięćdziesięciodniowego okresu pobytu na terenie kraju.

„Interesująca będzie obserwacja, co będzie z Ukraińcami, którzy otrzymali od 11 czerwca ruch bezwizowy. Ponieważ jeśli będzie dużo nadużyć, UE może zmienić cały system”,— uważa gazeta.

Dmitrij Mickiewicz, ukrrudprom.com

 

Praca w Polsce