czwartek, 07 wrzesień 2017 11:04

Dwa spojrzenia na przyszłą „rewolucję” w Rosji

Z Rosji nadeszła oczekiwana, ale bardzo niezwykła wiadomość: coraz więcej rosyjskich obywateli zaczyna zdawać sobie sprawę, że kremlowski szef elementarne ich „wykiwał”.
W tym sensie, że narzucona rosyjskiemu społeczeństwu przez Putina umowa o wymianie wolności na „kiełbasę” okazała się kłamliwą fikcją. W rezultacie, jak mówi dyrektor generalny Ogólnorosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (OCBOP) Walerij Fiodorow, prośba społeczeństwa o stabilność jest zsuwana na dalszy plan, a zastępuje ją prośba o zmiany. Socjolog powiedział o tym, występując 8 sierpnia na forum młodzieżowym „Teren zmysłów na Klaźmie".

Jak twierdzi Fiodorow, kryzys gospodarczy w Rosji skończył się, ale wielki wzrost jeszcze nie nadszedł, a Rosjanie czują niepewność jutra. Na takim tle, mówi, wspomniana tendencja stanowi znaczne zagrożenie dla państwa, ponieważ „rewolucyjne nastroje pojawiają się nie w sytuacji kryzysu, a kiedy kryzys się skończył i jest coraz lepiej”.

„Wtedy ludzie przestają tolerować i zaczynają wymagać”, – wyjaśnił szef OCBOP, finansowanego z budżetu państwa.

Fiodorow jest znany z tego, że dość lojalnie podchodzi do rosyjskiej rzeczywistości w ogóle, a do wybryków Putina w szczególności. Tym bardziej interesująca jest jego opinia o „rewolucyjnych nastrojach” rodaków: w końcu, jeśli zwolennik tego skandalicznego reżimu zaczyna bić na alarm, oznacza to, że w kraju naprawdę dzieje się coś poważnego z punktu widzenia zachowania szerokich mas. To tylko kwestia czasu.


Wybory lub wielka krew

Dzisiejsza rzeczywistość jest taka: chociaż zwolennicy Putina starają się utrzymać wszystko pod ścisłą kontrolą i siłą stłumić wszelkie zarodki wolności opinii, największy pod względem terytorium kraj świata powoli, ale systematycznie zaczyna przekształcać się w głośny ul. Bzyczenie milionów niezadowolonych „pszczół” w tym „ulu” jest jeszcze bardzo nieśmiałe i mało zauważalne, ale nie ma dnia, by to w jednej miejscowości, to w innej w pewien sposób nie wezwano do sprzeciwu wobec reżimu. Jednocześnie coraz częściej uszy obywateli zaczęły słyszeć słowo „rewolucja”.

„Zniesienie reżimu Putina jest możliwe tylko w wyniku zmian o charakterze rewolucyjnym, – pisał wiosną tego roku w swojej gazecie internetowej były mistrz świata w szachach Garry Kasparow, komentując mające wcześniej miejsce protesty Fundacji Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego. – W procesie rewolucyjnym wynik jest o wiele bardziej znaczący niż motywacja. Dlatego, czymkolwiek nie kierowałby się Nawalny i jego zwolennicy, ich działania doprowadziły do poważnej destabilizacji władz i tworzą przesłanki do kształtowania rewolucyjnej sytuacji. Takie działania obiektywnie zasługują na wsparcie”.

Nie wszyscy liderzy rosyjskiej opozycji są tak stanowczy. Wielu działaczy za najbardziej rozpowszechnioną formę oporu wobec reżimu Putina uważa ignorowanie wyborów. Mówi się, że branie udziału w „farsach”, w które Kreml bezczelnie zamienia wszystkie kampanie wyborcze, jest równoznaczne ze sprzyjaniem politycznym oszustom.

W tej kwestii środowisko opozycjne Rosji rozpadło się na dwie mniej więcej równe części. Wśród tych, którzy uważają, że udział w wyborach jest absolutnie obowiązkowy dla opozycyjnie nastawionych obywateli, znajduje się obrońca praw człowieka, deputowany Pskowskich Zgromadzeń Obwodowych Lew Szłosberg. Ten człowiek stał się znany daleko poza granicami Rosji po tym, jak w sierpniu 2014 roku gazeta, której dyrektorem był w tamtym czasie, jako pierwsza opublikowała informacje na temat zamkniętych grobów rosyjskich żołnierzy kontraktowych, biorących udział w operacjach dywersyjnych na Donbasie. Za rozpowszechnianie niepożądanych przez Kreml informacji Szłosberg został brutalnie pobity, pozbawiony mandatu deputowanego...

Niedawno w artykule o charakterystycznym tytule „Marzenia ofiar rewolucji” pskowski polityk napisał: „Przed każdą kampanią wyborczą w Rosji już od ponad 20 lat pojawia się jedna i ta sama kwestia: czy należy uczestniczyć w wyborach. Za każdym razem nad tą dyskusją wisi cień innego sposobu zmiany rosyjskiego ładu światowego: rewolucji. A im mniej uczciwe stają się wybory, im bardziej zuchwałe robią się władze, tym częściej słyszy się o »oczyszczającym ogniu rewolucji«. Trzeba przyznać: w kraju, gdzie najbardziej stanowcze i zasadnicze zmiany w ubiegłym wieku odbywały się dzięki buntowi ludu, przemocy i krwi, takie marzenia nie są dziwne”.

Nie bez gorzkiej ironii zauważając, że nikt nie robi dla rewolucji więcej niż władze (nie tylko w Rosji, a w każdym kraju, w którym państwo jest oderwane od człowieka), Szłosberg pisze: „Każdemu stronnikowi rewolucji zadaję jedno pytanie: »Czy jesteś gotowy, by twoja rodzina zginęła w rewolucji?« Uczciwa odpowiedź na nie pokazuje, czego tak naprawdę chce człowiek: zemsty i władzy za cenę krwi lub pokoju w kraju”.

Odpowiedzieć na takie pytanie nie jest tak łatwo.

„Fałszywe kontrasty...”

Powtarzając pytanie, które zadaje swoim oponentom odważny obrońca praw człowieka Szłosberg, znany rosyjski socjolog i publicysta Igor Ejdman, mieszkający teraz w jednym z zachodnich krajów, odpowiedział na to tak: „Uważam, że są to fałszywe kontrasty. Alternatywa dla rewolucji w obecnej sytuacji to nie wybory, których nie ma i w tym reżimie nie będzie, a wojna. Putinowskie władze już prowadzą regionalne wojny w Syrii i na Ukrainie. Rzecz jasna, reżim nie zatrzyma się. Jego awanturnicza polityka będzie dalej nieuchronnie prowadzić do nowych konfliktów. Samo istnienie tego agresywnego i nieadekwatnego reżimu, dysponującego bronią atomową, znacznie zwiększa ryzyko globalnej wojny i katastrofy nuklearnej na świecie”.

Pomimo przygotowań wojskowych stronników Putina wzdłuż granic wielu państw trudno nie zgodzić się z takimi wnioskami. Ponadto Ejdman choćby pobieżnie, ale przypomniał, że nie wszystkie najnowsze przełomowe wydarzenia w Europie były krwawe: „Kontynuacja takiej polityki kierownictwa Putina zagraża życiu i bezpieczeństwu naszych rodzin znacznie bardziej, niż jakieś ewentualne starcia podczas rewolucji (trzeba powiedzieć, że zdecydowana większość europejskich rewolucji nowego czasu, w tym Ukraińska z 1991 r., nie doprowadziły do wojny domowej)”.

Czy można obejść się bez krwi?

Choć może się wydawać, że autor tego tekstu podziela stanowisko socjologa Ejdmana, w rzeczywistości obawy obrońcy praw człowieka Szłosberga są dla niego zrozumiałe. Zwłaszcza gdy mówi się tylko o Rosji. Jeśli chodzi o Federację Rosyjską, stosunkowo pokojową „rewolucję” z 1991 roku należy uważać raczej za wyjątek niż regułę.

Główna rewolucyjna „zasada” Rosji jest dobrze znana: krew, krew i krew... Zresztą, można to przypisać nie tylko Rosji. Najnowsza rewolucyjna sytuacja na Ukrainie też, niestety, została rozwiązana nie bez krwi, przy czym było jej sporo.

Dlatego w tym sporze, który zaocznie przeprowadzili Szłosberg i Ejdman, nie należy szukać zwycięzcy. Obaj, sądząc po wszystkim, są ludźmi postępu i jawnie martwią się o to, by w trakcie kolejnych perypetii o charakterze rewolucyjnym ograniczyć straty w ludziach do minimum. A w to, że rewolucja w „czekistowskiej” Rosji jest nieunikniona, mogą wątpić tylko ludzie, którzy nie znają historii. Uczy ona, że nawet takie monolityczne z pozoru reżimy, jak putinowski, nie są wieczne.

Kwestia nadchodzącej rewolucji jest istotna również dla Ukrainy. W końcu ludzie, którzy doszli do władzy po pamiętnych wydarzeniach z zimy 2013-2014, nie tylko zdradzili ideały Majdanu i pamięć Niebiańskiej Sotni, ale też zmienili kraj w analogię państwa feudalnego. Nie może być tak wiecznie! Wcześniej czy później, ale naród ukraiński strząśnie z siebie apatię, rozczarowanie i strach przed obliczem struktur siłowych. A co stanie się wtedy?

Dziesiątki razy można natknąć się w sieciach społecznościowych na groźby zwykłych Ukraińców pod adresem rodzimych urzędników: poczekaj, dobierzemy do ciebie... Wydaje się, że władze nie reagują na takie wypady. Na darmo... Przypomnijmy, że w sierpniu 2015 roku w Kijowie przez tłumy demonstrantów pod Radą Najwyższą w stronę pracowników porządkowych poleciał granat, zginęło kilkadziesiąt osób. Jeśli nadejdzie nowy Majdan, wszystko może potoczyć się znacznie poważniej.

Ołekasndr Koswincew, ZAXID.NET

 

Praca w Polsce