sobota, 21 październik 2017 10:11

Rekordowa Rada

Najwyższy organ ustawodawczy Ukrainy rzadko wywoływał w obywatelach szacunek czy też przynajmniej jakąś minimalną sympatię, a po jesiennej działalności parlamentu prości podatnicy będą wskazywać ten organ palcami, mówiąc przy tym niecenzuralne słowa.

Według najnowszych badań socjologicznych (sondaż Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii) Radzie Najwyższej Ukrainy ufa 5,3% Ukraińców, a nie ufa – 82,1%. W bilansie zaufania i nieufności Rada Najwyższa przebiła nawet rosyjskie media, zdobywając 76,8 punktu przeciwko 73,9.

 

Wydawałoby się, że z takim „kredytem zaufania” deputowani nie mogli jeszcze bardziej zepsuć sobie reputacji, nie ma jednak granic doskonałości. Do dalszego spadku ratingu Rady Najwyższej dołożył się Komitet Wyborców Ukrainy. W samym parlamencie pracują teraz dwaj dawni kierownicy tej poważnej struktury (Ihor Popow, frakcja „Partia Radykalna” i Ołeksandr Czernenko, frakcja „Blok Petra Poroszenki”). Policzyła ona, że we wrześniu 2017 roku deputowani wykazali najniższy wskaźnik udziału w głosowaniach w parlamencie w bieżącym roku: średnio jeden deputowany wziął udział w jednej czwartej (25%) głosowań z całego miesiąca. Jak informuje Komitet Wyborców Ukrainy, łącznie 353 deputowanych opuściło nie mniej niż połowę głosowań w tym miesiącu.

 

Dla porównania Komitet Wyborców przytacza takie dane: w lipcu 2017 roku jeden poseł brał udział średnio w 48% głosowań Rady, w czerwcu – w 55%, w maju – w 49%, w kwietniu – w 45%, w marcu – w 54%, w lutym – w 51%, a w styczniu – w 50%. „Łącznie we wrześniu regularnie głosowało (w ponad połowie przypadków) tylko 60-80 deputowanych. 22 września w parlamencie aktywnie głosowało 52 deputowanych, 21 września – 85, 20 września – 80, 19 września – 87, 8 września – 62, 7 września – 99, a 5 września – 134 z 422”, – podali eksperci haniebne dla deputowanych cyfry.

 

Jeszcze smutniej prezentuje fakt, że aż 353 deputowanych opuściło we wrześniu połowę lub więcej głosowań (czyli nie wcisnęło przycisku „za”, „przeciw” lub „wstrzymał się od głosu”). Spośród nich 46 deputowanych opuściło ponad 90% głosowań – albo byli oni nieobecni w miejscu pracy, albo świadomie nie głosowali.

 

Ponadto Komitet Wyborców nie obijał się i naliczył 19 deputowanych, którzy w tym miesiącu w ogóle nie zagłosowali:

– sześciu członków grupy „Odrodzenie”: Witalij Barwynenko, Wiktor Bondar, Ołeksandr Presman, Wołodymyr Kacuba, Wałerij Pysarenko, Ihor Szkiria;

– sześciu niezrzeszonych: Kostiantyn Żewago, Jewhen Murajew, Serhij Klijew, Wjaczesław Kostiantyniwski, Ołeksandr Onyszczenko, Dmytro Jarosz;

– pięciu członków frakcji „Blok Opozycyjny”: Serhij Łaryn, Dmytro Szencew, Juchym Zwiahilski, Jewhen Bakulin, Wadym Rabynowycz;

– dwóch członków frakcji „Blok Petra Poroszenki”: Wadym Krywochatko i Witalij Czepynoha.

 

W tej plejadzie wszyscy są wspaniali, są jednak poszczególne postacie, o których nie można nie wspomnieć po raz kolejny. Na przykład 84-letni Juchym Łeonidowycz Zwiahilski, który pracuje w Radzie Najwyższej od 1990 r. lub Wadym Zynowijowycz Rabynowycz, lider partii „Za życie” i prawdopodobny kandydat na prezydenta. Są też obywatele, którzy opuszczali posiedzenia parlamentarne z bardzo dobrych powodów. To Serhij Kliujew i Ołeksandr Onyszczenko. Obaj są poszukiwani. Pierwszego podejrzewa się o oszustwo i kradzież oraz trwonienie majątku poprzez nadużycia, drugi jest oskarżony o kradzież 100 mln euro ze środków państwowych. Kliujew jest teraz gdzieś w Rosji, a Onyszczenko jeździ po Europie od Szwajcarii do Wielkiej Brytanii.

 

Jeśli chodzi o wrześniowe wydarzenia w Radzie Najwyższej, najbardziej dopiekły one pierwszej wiceprzewodniczącej parlamentu Irynie Heraszczenko, która poinformowała, że w rozpatrywaniu poprawek do reformy sądownictwa (najgłośniejszej ustawy z rozpatrywanych przez organ ustawodawczy) 22 września wzięło udział tylko 30 deputowanych. Na swojej stronie na Facebooku zaprezentowała krzyk własnej duszy: „Dzień sesyjny był poświęcony rozpatrzeniu 4200 poprawek do kodeksów! Za poprawkami głosuje 30 deputowanych! Nie głosują za nimi przedstawiciele frakcji, do których należą ich autorzy. W tych dniach Rada Najwyższa nie zdołała rozpatrzeć dziesiątek ważnych, odłożonych na bok ustaw, w tym dotyczących bezpieczeństwa cybernetycznego, bloku gospodarczego, międzynarodowych dokumentów ratyfikacyjnych oraz reformy emerytalnej. Rozumiem jednak taktykę tych frakcji: nie głosują one za zmianami w regulaminie RN, a nawet nie chcą, by ta kwestia znalazła się w porządku obrad, za to paraliżują pracę RN właśnie poprzez taki spam. Dni poprawek to po prostu poznanie buddyjskich praktyk, kiedy uczysz się mimo wszystko zachowywać spokój i nie denerwować się. Akceptować świat i RN takimi, jakie są, niedoskonałymi, nie denerwując się przy tym. Poprawka nr 3200, kto jest za, proszę się określić…”

 

„Spam”, o którym wspomina pierwsza wiceprzewodnicząca, zainteresował Komitet Wyborców Ukrainy. Eksperci dokonali obliczeń i okazało się, że obecna Rada Najwyższa VIII kadencji ustanowiła rekord, jeśli chodzi o liczbę zarejestrowanych projektów ustaw, których w obecnym parlamencie istnieje już ponad 10 tysięcy. „Według stanu na dzień 13 września w RN zarejestrowano 10 038 projektów ustaw (5,6 tys. projektów ustaw oraz 4,2 tys. – postanowień)”, – poinformował Komitet, zauważając, że w Radzie Najwyższej VII kadencji podczas jej pracy zarejestrowano 7,4 tys. projektów ustaw, w RN VI kadencji (przez pierwsze trzy lata) – 8,1 tys., V kadencji – 3,3 tys., a IV kadencji (pierwsze trzy lata) – 7,6 tys.

 

Z 10 tysięcy projektów ustaw w parlamencie bieżącej kadencji 9097 złożyli deputowani, kolejne 806 zainicjował rząd, a 135 – prezydent. Wśród frakcji i grup Rady liderem pod względem liczby wniesionych inicjatyw legislacyjnych stała się „Batkiwszczyna”. Na jednego jej deputowanego przez trzy lata przypadło średnio 96 projektów ustaw. Dla „Partii Radykalnej” wskaźnik ten wynosi 66 projektów na deputowanego, dla „Samopomocy” – 41, „Frontu Ludowego” – 40, „Woli Narodu” – 33, „Bloku Petra Poroszenki” – 32, „Odrodzenia” – 26, a „Bloku Opozycyjnego” – 19.

 

Przewodniczący Komitetu Wyborców Ołeksij Koszel zaznaczył, że Rada Najwyższa VIII kadencji pobiła „absurdalny rekord prawodawstwa”. „Problem polega na tym, że bezwzględna większość tych dokumentów nie ma szans na akceptację. Według statystyk ustawami staje się zaledwie 12% inicjatyw legislacyjnych, pozostałe utknęły w aparacie RN”, – podkreślił. Jak mówi Koszel, każdy dokument, „nawet zupełnie bezsensowny”, wymaga oceny odpowiednich służb i komitetów parlamentu, co znacznie utrudnia pracę organu ustawodawczego. „Deputowani faktycznie nadużywają prawa do inicjatywy ustawodawczej, rejestrując co miesiąc setki nowych projektów ustaw. Jednocześnie jakość opracowanych dokumentów często jest niska, co jednak nie przeszkadza deputowanym chwalić się swoją »produktywnością«”, – podsumował szef Komitetu Wyborczego.

 

Słabym pocieszeniem dla praworządnych podatników, którzy regularnie stawiają się w swoim miejscu pracy, sumiennie wykonując powierzone im obowiązki, może być fakt, że 17 sierpnia 2017 r. z wynagrodzeń deputowanych ściągnięto za wagary 3,5 miliona hrywien. Ani grzywny, ani zły wizerunek parlamentarzystów w oczach społeczeństwa nie stały się przeszkodą dla dalszego regresu w działalności Rady Najwyższej. Po wrześniowych „rekordach” deputowani rozpoczęli swoją październikową pracę od bójki w pobliżu trybuny i odpalenia granatu dymnego bezpośrednio w sali sesyjnej.

 

Jurij Cwiach

 

 

Opinie wyrażone w dziale "Publicystyka", przekazują poglądy samych autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska redakcji.

 

Praca w Polsce