niedziela, 12 listopad 2017 21:09

Tydzień 6-10 listopada w gospodarce Ukrainy

Ranking z zastrzeżeniami, wzmocnienie hrywny, problemy z PrivatBankiem i walka z samochodami, które nie przeszły odprawy celnej.

Ubiegły tydzień w gospodarce Ukrainy wyróżnił się „warunkowym” potwierdzeniem międzynarodowych rankingów kredytowych państwa ze strony agencji Standard&Poor's, nieznacznym wzmocnieniem hrywny, pojawieniem się dodatkowych pytań w kwestii nacjonalizacji PrivatBanku i wzmocnieniem walki z samochodami z zagraniczną rejestracją, które nie przechodzą odprawy celnej.

Wiadomość o potwierdzeniu rankingów kredytowych ze strony Standard&Poor's pojawiła się pod koniec tygodnia. Agencja potwierdziła długoterminowe i krótkoterminowe rankingi kredytowe Ukrainy na poziomie W-/W ze stabilną prognozą, jednak w odróżnieniu od agencji Fitch, która potwierdziła rankingi Ukrainy na mniej więcej podobnym poziomie, przedstawiła istotne uwagi. Ich istota jest prosta: jeśli Ukraina nie spełni wymagań Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz nie przeprowadzi reformy fiskalnej, finansowej i gospodarczej, niezbędnych do uzyskania nowych transzy kredytu MFW, niezależne rankingi oceny Ukrainy zostaną zaniżone. Przypomnijmy, że czterema kluczowymi wymaganiami MFW, których spełnienie pozwoli na wznowienie kredytowania, jest przyjęcie ustawy o prywatyzacji, co zapewni przejrzystą sprzedaż aktywów państwowych, a także utworzenie sądu antykorupcyjnego, uregulowanie problemów z rewizją cen gazu oraz przeprowadzenie reformy rolnej. To właśnie z uwagi na brak konsensusu w sprawie jednego z tych wymagań – rewizji cen gazu dla ludności – kredytowanie MFW w 2017 roku było zablokowane. Natomiast ukraińskie władze i międzynarodowe instytucje finansowe spodziewają się otrzymania kolejnej transzy z MFW już w pierwszym kwartale 2018 roku. Agencja ratingowa Fitch uważa, że następna transza dla Ukrainy wyniesie 1,9 mld dolarów oraz zostanie przyznana po zatwierdzeniu budżetu państwa na 2018 rok i osiągnięciu konsensusu w sprawie zmiany formuły obliczania ceny gazu dla gospodarstw domowych. Obecnie negocjacje w sprawie udzielania kredytów na wysokim poziomie zostały zawieszone za wyjątkiem misji technicznych – w dniach 9-17 listopada w Kijowie będzie przebywać kilku ekspertów MFW, którzy przeprowadzą dyskusję na temat projektu ukraińskiego budżetu na rok 2018 w trybie roboczym.

Drugą wiadomością ubiegłego tygodnia stało się wzmocnienie hrywny na międzybankowym i gotówkowym rynku walutowym. Na rynku międzybankowym dolar staniał z 26,91 do 26,51 hrywny, a na gotówkowym – do 26,8 hrywny. Główną przyczyną wzmocnienia na rynku międzybankowym stała się nadmierna podaż waluty, spowodowana przez aktywność eksporterów i wysoki popyt na hrywnę w rozliczeniach firm z budżetem przy jednoczesnym braku wolnej hrywny. Na rynku gotówkowym proces spadku ceny dolara trwał dłużej, ponieważ popyt na walutę jest tam większy, podobnie jak więcej jest wolnej hrywny. Tendencja ta jest jednak krótkotrwała ze względu na to, o czym już wspominaliśmy w poprzednim przeglądzie – wielkie inwestycje banków w państwowe papiery wartościowe w hrywnach oraz wysoka koncentracja na rachunkach środków budżetowych podtrzymują ryzyko dalszej dewaluacji w przypadku, gdy skumulowana w ten sposób hrywna wejdzie na rynek walutowy. Ponadto istnieją inne problematyczne aspekty – jest możliwe, że do problemu braku kredytów MFW dołączy problem skutków nacjonalizacji największego ukraińskiego banku – PrivatBanku. W ubiegłym tygodniu wszedł on na nowy, międzynarodowy poziom dzięki właścicielom euroobligacji banku, którzy złożyli pozew przeciwko Ukrainie w Londyńskim Sądzie Arbitrażowym.

Informacje o pozwie sądowym w Londynie w sprawie PrivatBanku wyszły na jaw 11 listopada. Nowy powiernik posiadaczy euroobligacji – spółka Madison Pacific Trust Limited z Hong Kongu – skierowała do PrivatBanku wymóg przedterminowej spłaty euroobligacji banku na łączną kwotę 375 milionów dolarów i złożyła pozew w Londyńskim Sądzie Arbitrażowym w sprawie zawartych w ramach emisji obligacji transakcji. Wymóg dotyczy dwóch emisji euroobligacji – na 175 milionów dolarów z terminem spłaty 28 lutego 2018 roku i na 200 milionów dolarów z terminem spłaty 23 stycznia 2018 roku. Problem polega na tym, że te obligacje wraz z kolejną emisją euroobligacji – na 220 milionów dolarów z terminem spłaty w 2021 roku – podczas nacjonalizacji PrivatBanku zostały przymusowo zamienione na kapitał i wymienione na akcje dodatkowej emisji banku. Eksperci rynku finansowego uważają, że posiadacze „zlikwidowanych” euroobligacji mają bardzo duże szanse na zwycięstwo w tym procesie. Ich zdaniem świadczą o tym dwie rzeczy – po pierwsze w celu przeprowadzenia przymusowej konwersji obligacji państwo ukraińskie powinno było uzyskać zgodę Banku Anglii, gdyż do emisji euroobligacji doszło zgodnie z angielskim prawem, a po drugie w sądzie trzeba będzie udowodnić, że posiadacze euroobligacji w jakiś sposób przyczyniają się do bankructwa PrivatBanku, co jest mało prawdopodobne, ponieważ osoby inwestujące w obligacje nie mają prawa głosu w banku. Ponadto Ukraina nie może wygrać w podobnych sprawach nawet w ukraińskich sądach – 8 listopada Kijowski Apelacyjny Sąd Administracyjny nakazał PrivatBankowi zwrócić ukraińskiej rodzinie Surkisów 1,05 mld hrywien, 266,2 tysiące dolarów i 7,8 tys. euro. Środki te zostały zablokowane i zamienione na kapitał na podstawie postanowienia Narodowego Banku Ukrainy, na mocy którego rodzina Surkisów została uznana za wewnętrznych kredytobiorców PrivatBanku. Co prawda NBU, Ministerstwu Finansów oraz Funduszowi Gwarantowania Depozytów na razie nie udało się udowodnić tego w sądzie, choć zaskarżono już to orzeczenie sądu. Kolejnym roszczeniem wobec państwa, ogłoszonym w zeszłym tygodniu, stało się żądanie byłego współwłaściciela PrivatBanku Hennadija Boholiubowa, by przywrócić mu prawo własności PrivatBanku i wszystkie środki, które należały mu się w banku. Boholiubow ostrzegł, że w przypadku niewywiązania się z tego obowiązku jako obywatel Wielkiej Brytanii zwróci się do niezależnego sądu arbitrażowego i będzie domagać się uwzględnienia roszczenia zgodnie z umową między Ukrainą i Wielką Brytanią o wzajemnej ochronie inwestycji z 1993 roku. Jak mówi, w okresie od października do grudnia 2016 r. Narodowy Bank Ukrainy znacznie podniósł wymagania wobec PrivatBanku, wskutek czego zaczął wywierać na niego presję, a ukraińskie władze „prowadziły skoordynowaną medialną kampanię dyskredytacji banku”, skutkiem której była nacjonalizacja. Z kolei były właściciel banku Ihor Kołomojski na początku listopada złożył w NBU i szeregu ukraińskich mediów pozew o ochronie czci, godności i reputacji jako dodatek do wielu pozwów sądowych przeciwko rządowi i NBU. Wszystkie te okoliczności tworzą bardzo pesymistyczny scenariusz rozwoju zdarzeń – w przypadku, gdy Ukraina przegra w sprawie euroobligacji, państwo ponownie będzie musiało wydać na wsparcie PrivatBanku ponad 16 miliardów hrywien, by rozliczyć się z inwestorami. A jeśli w sądach wygrają byli właściciele banku, trzeba będzie oddać go im z powrotem – a wydanych na niego pieniędzy nie uda się odzyskać. Wzięto chorego, leczono go kosztem społeczności, oddano zdrowy – świetny zysk dla właścicieli i strata dla państwa. Duże szanse na pesymistyczny scenariusz potwierdzają dwie kolejne rzeczy – brak sukcesu i konkretnych podejrzeń w postępowaniu przygotowawczym Prokuratury Generalnej dotyczącym doprowadzenia PrivatBanku do bankructwa i odłożenia publikacji wyników wewnętrznego audytu banku, który zgodnie z memorandum z MFW prowadzi międzynarodowa agencja detektywistyczna Kroll i firma AlixPartners.

W takiej sytuacji władzom nie pozostaje nic innego, jak starać się o środki na zasilenie budżetu państwa. Wygląda na to, że na Ukrainie to dodatkowe źródło znaleziono – to właściciele samochodów z zagraniczną rejestracją, które zostały przywiezione dzięki lukom przepisach i nie przeszły odprawy celnej. Masowość tego zjawiska stała się prawdziwym problemem ukraińskich dróg. W zeszłym tygodniu media poinformowały o dwóch przypadkach nałożenia drakońskich kar na właścicieli aut z europejskimi rejestracjami: sądy potwierdziły grzywny za naruszenie przepisów celnych w wysokości 3,6 mln hrywien lub 300% kosztów odprawy, nałożone na właścicielkę samochodu Cadillac Escalade, która dzięki pełnomocnictwu jeździła wwiezionym przez cudzoziemca samochodem w Odessie przez dwa lata. Ponadto Czernihowski Urząd Celny nałożył karę w wysokości 3,3 mln hrywien na właściciela samochodu Mercedes Benz, który skorzystał z posiadanego obywatelstwa Litwy i wwiózł samochód jako cudzoziemiec, choć jednocześnie ma obywatelstwo ukraińskie i stałe zameldowanie na Ukrainie. Według informacji Państwowej Służby Fiskalnej z 10 listopada prawie 237 tysięcy samochodów z obcą rejestracją przebywa na Ukrainie nielegalnie. Najwięcej samochodów zostało importowanych z krajów UE – Polski, Litwy, Niemiec, Czech i Bułgarii. Od początku 2017 roku do dziś celnicy złożyli prawie 18 tysięcy protokołów w związku z naruszeniem przepisów celnych i naliczyli przestępcom prawie 128 mln hrywien kar. Systematycznie pracują oni nad podniesieniem tego wskaźnika – 8 listopada wraz z urzędem celnym Litwy rozpoczęto wspólne dochodzenie w sprawie legalności pobytu na Ukrainie pojazdów z litewską rejestracją. Jest to jednak walka ze skutkami, a nie przyczynami. W końcu Ukraińców do naruszenia przepisów celnych, ryzyka kradzieży lub utraty swoich „nielegalnych praw” własności do samochodu popycha nie chęć zadania Ukrainie szkód, a banalna kwestia cenowa – za legalny import taniego samochodu jego właściciel musi zapłacić państwu jedno-dwukrotność ceny swojego auta, a niektóre tanie samochody nie mogą przejść odprawy celnej za żadne pieniądze w związku z niezgodnością z normami aut dopuszczonych do przywozu. Właściciele samochodów na „eurorejestracjach” już prowadzili akcje protestu i zablokowali ruch transportu w Kijowie, starając się bronić praw Ukraińców do tanich aut, jednak póki co opracowanie projektu ustawy utknęło w miejscu. Teraz jednak budżet ma poważne źródło wpływów, co zostanie wykorzystane w walce ze skutkami innych kierowniczych błędów władz.

Na koniec kilka liczb tygodnia. Według danych Państwowej Służby Statystyki inflacja na Ukrainie w październiku zwolniła do 1,2% w wymiarze miesięcznym, w wymiarze rocznym przyspieszyła jednak do najwyższej wartości od lipca 2016 roku – 8,1% po 7,7% na koniec września. Według danych NBU ukraińskie banki w październiku piąty miesiąc z rzędu zwiększają wydawanie kredytów w walucie krajowej kosztem korporacyjnych pożyczek, które w trzecim kwartale wzrosły o 20 miliardów hrywien. Od czerwca 2016 roku, kiedy to Narodowy Bank Ukrainy odwołał zakaz wypłaty dywidend, z Ukrainy wyprowadzono 2,118 miliarda dolarów. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju potwierdził prognozę wzrostu produktu krajowego brutto o 2% w 2017 r. i o 3% w 2018 roku, a rezerwy NBU w złocie w październiku wzrosły o 0,5% – do 18,736 miliarda dolarów.

Wasyl Sydorowicz

 

Praca w Polsce