środa, 22 listopad 2017 11:25

Andrij Deszczycia, ambasador Ukrainy w Polsce: Spotkanie w Krakowie zniwelowało napięcie w stosunkach Kijowa i Warszawy

W miniony piątek w Krakowie odbyło się spotkanie współprzewodniczących Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy Kostiantyna Jelisiejewa i Krzysztofa Szczerskiego. Spotkanie było dość długie (trwało ponad cztery godziny) i trudne, ponieważ Kijów i Warszawa w trybie nadzwyczajnym omówili historyczny aspekt dwustronnych stosunków, który w ostatnim czasie zaczął rzucać cień na rozwój współpracy między krajami w innych sektorach.

Jednym z uczestników spotkania był ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczycia. W wywiadzie dla własnego korespondenta Ukrinformu opowiedział on o praktycznych rezultatach tego spotkania, ukraińskim spojrzeniu na rozwiązanie problemów na płaszczyźnie historycznej, a także o obecnym stanie ukraińsko-polskich stosunków.

SPOTKANIE W KRAKOWIE ZNIWELOWAŁO NAPIĘCIE W STOSUNKACH KIJOWA I WARSZAWY

– Panie ambasadorze, po spotkaniu przyjęto wspólne oświadczenie, w którym mówiono między innymi o powrocie do prac ekshumacyjnych strony polskiej na Ukrainie. W przestrzeni publicznej istnieją opinie, że wynik spotkania jest bardziej zadowalający dla Polski niż dla Ukrainy. Jak pan ocenia wyniki tego spotkania?

– Przede wszystkim chcę podkreślić, że spotkanie to odbyło się z inicjatywy prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i miało na celu zniwelowanie niechcianych napięć w ukraińsko-polskim dialogu. Doprowadziło ono do tego, że emocje trochę opadły. Chcę zauważyć, że sama atmosfera rozmowy i oświadczenia lub pozycje stron, zaprezentowane podczas spotkania, demonstrowały obopólną gotowość do konstruktywnej współpracy. Obie strony uznają, że napięcie to nie jest potrzebne w naszych dwustronnych stosunkach.

W mediach pojawiła się informacja, że jednym z osiągnięć tego spotkania była decyzja o wznowieniu poszukiwań i prac ekshumacyjnych na Ukrainie. W rzeczywistości jest to jednak tylko jedno z zagadnień, uzgodnionych przez obie strony w tym wspólnym oświadczeniu. Ponadto osiągnięto porozumienie w kwestii restaurowania ukraińskich miejsc pamięci na terenie Polski, które stały się obiektami aktów wandalizmu jeszcze w 2014 roku.

– Dotyczy to wszystkich zniszczonych miejsc pamięci?

– Zbezczeszczono około siedmiu obiektów, rozmawialiśmy o wszystkich z nich. Ich restauracja będzie odbywać się krok po kroku, z uwzględnieniem specyfiki każdego przypadku i wszystkich procedur prawnych.

– W jakich jeszcze sprawach strony porozumiano się w Krakowie?

– Porozumieliśmy się w sprawie ważnego wydarzenia, które powinno nastąpić w najbliższych tygodniach. Chodzi o wizytę prezydenta Polski na Ukrainie. Ta wizyta miałaby również potwierdzić zainteresowanie obu stron rozwojem strategicznego partnerstwa na wszystkich poziomach, w szczególności na szczeblu liderów państw. Wizyta w Charkowie podkreśliłaby znaczenie czynnika współpracy w sektorze bezpieczeństwa, biorąc pod uwagę, że Charków geograficznie znajduje się niemal na linii frontu w kontekście wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Przebywa tam znaczna ilość pracowników SMM OBWE, z którymi planowane jest spotkanie prezydenta Polski, a jego celem jest omówienie kwestii bezpieczeństwa i zapoznanie się z ich oceną sytuacji w regionie. Przedstawiciele Polski stanowią jedną z największych grup w składzie SMM. Ponadto wizyta jest ważna pod względem tymczasowego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, gdzie również zostaną omówione różnego rodzaju projekty uregulowania sytuacji na Donbasie, w tym komponent pokojowy ONZ.

– Jaki będzie status tej wizyty?

– Najprawdopodobniej będzie to wizyta oficjalna. Program jest jeszcze układany, przewiduje on jednak rozszerzony aspekt bezpieczeństwa. Szczegóły wizyty zostaną omówione podczas kolejnych kontaktów na linii Administracji Prezydenta Ukrainy i Kancelarii Prezydenta Polski.

SZEREMETA POJAWIŁ SIĘ NA GRANICY JESZCZE PRZED ROZPOCZĘCIEM REALIZACJI POROZUMIEŃ W KRAKOWIE

– Szef MSZ Polski poinformował niedawno o wprowadzeniu tak zwanych „czarnych list” Ukraińców, którym zabroniono wjazdu do Polski. Następnego dnia po spotkaniu w Krakowie sekretarz Państwowej Międzyresortowej Komisji do spraw Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych Swiatosław Szeremeta nie został wpuszczony do Polski. Następnie padło oświadczenie naszego MSZ, że jest to naruszenie osiągniętych wcześniej porozumień. Proszę o komentarz do tej sytuacji.

– Istnienie listy obejmującej obywateli innych państw z zakazem wjazdu do jakiegoś kraju jest argumentowane tym, że osoby te mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego państwa. Taka praktyka istnieje na całym świecie. Ponieważ ze strony polskiego MSZ padały deklaracje, że stworzyło ono listy, na których figurują ukraińscy urzędnicy, ta kwestia również była omawiana w Krakowie. Strony uznały, że trzeba pracować nad tym, by na takich listach nie było osób, które pomimo innych przekonań politycznych i naukowych zajmują stanowiska w organach państwowych i nie niosą zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Stwierdzono, że z inicjatywy współprzewodniczących zostaną jeszcze raz zrewidowane istniejące listy, ponieważ tworzą je odpowiednie służby specjalne, a do każdego przypadku trzeba będzie podejść racjonalnie. Na tych listach powinny zostać tylko te osoby, które swoją działalnością naprawdę zagrażają bezpieczeństwu kraju, które naruszyły prawo kraju, na przykład poprzez bezprawne odwiedzanie okupowanych terytoriów Ukrainy lub udział w akcjach przeciwko terytorialnej integralności i suwerenności państwa. Niestety, tak się stało, że porozumienie zostało osiągnięte w piątek, a w sobotę pan Szeremeta pojechał na granicę. Oczywiście na ten moment ustalenia te jeszcze nie zaczęły działać.

POZYTYWNE POSTRZEGANIE UPA NA UKRAINIE NIE MA ANTYPOLSKIEGO CHARAKTERU

– Czy w Krakowie była poruszana kwestia obecności na tej liście panów Szeremety i szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wjatrowycza? Przecież jeszcze przed tym spotkaniem pojawiały się domysły, że osoby te mogą figurować na „czarnej liście” Polaków...

- Nie, nie rozmawialiśmy o konkretnych osobach z imienia i nazwiska. Chodziło tylko o podejście do tworzenia tych tak zwanych „czarnych list”.

– „Czarne listy” to tylko pochodna problemu. Jest on poważniejszy – leży w różnicy interpretacji historii przez Ukrainę i Polskę. Szef polskiego Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek niedawno oświadczył, że z jednej strony Warszawa nie może dyktować Kijowowi, kto powinien być bohaterem, a z drugiej Polska nie może pogodzić się z wysławianiem na Ukrainie ludzi, którzy z jej punktu widzenia są przestępcami. Czy w Krakowie omawiano podejście do historii w bardziej globalnym kontekście?

- Te kwestie nie zostały szczegółowo omówione na spotkaniu w Krakowie, ponieważ tym zajmują się inne instytucje i mechanizmy. To właśnie Komitet Konsultacyjny Prezydentów miał przyczynić się do pracy tych instytucji i szukać sposobów ich współpracy. Musimy być jednak świadomi tego, że dziś mamy różne wizje naszej przeszłości w Polsce i na Ukrainie.

W Polsce ten problem jest bardziej dotkliwy, był taki również przed pojawieniem się nowych faktów, opublikowanych przez ukraińskich historyków. Na Ukrainie po Rewolucji Godności zmieniło się podejście do oceny historycznej przeszłości.

Pozytywne postrzeganie UPA na Ukrainie w żadnym wypadku nie oznacza antypolskich nastrojów. UPA jest postrzegana przede wszystkim jako formacja, która walczyła o niepodległość Ukrainy przeciwko sowieckiej agresji. Musimy jednak również sami dla siebie ocenić rolę i miejsce UPA w procesie tworzenia państwa: jeśli są tam fakty, że konkretne jednostki lub członkowie UPA byli odpowiedzialni za zbrodnie przeciwko ludności cywilnej, trzeba to potępić. Przede wszystkim musimy to zrobić my, a nie strona polska. Jeśli to zrobimy, będziemy mieć czyste sumienie i będziemy podkreślać: UPA walczyła o ukraińską państwowość, ale zbrodnie przeciwko ludności cywilnej są nie do zaakceptowania w jakichkolwiek okolicznościach, niezależnie od tego, kto je popełnił. Takie podejście powinno być uniwersalne, nie tylko wobec UPA, ale też innych formacji wojskowych z różnych krajów.

– We wspólnym oświadczeniu pojawiła się wzmianka, że wkrótce odbędzie się spotkanie wicepremierów Pawła Rozenki i Piotra Glińskiego, na którym będą podejmowane konkretne decyzje w sprawie wznowienia prac ekshumacyjnych i upamiętnienia ofiar z obu stron. Chodzi o wyniesienie tych kwestii z poziomu instytutów pamięci narodowej obu krajów na wyższy szczebel?

– Chodzi przede wszystkim o to, że realizacją prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych i uczczeniem miejsc pamięci powinny zajmować się instytucje, które za to odpowiadają. Ze strony ukraińskiej instytucją odpowiedzialną za takie kwestie jest Państwowa Międzyresortowa Komisja do spraw Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych, której przewodniczącym jest wicepremier Pawło Rozenko. Ze strony polskiej za te zagadnienia częściowo odpowiada wicepremier, minister kultury Gliński. Dlaczego częściowo? Ponieważ w kompetencjach Ministerstwa Kultury leży kwestia uczczenia miejsc pamięci, a pracami poszukiwawczo-ekshumacyjnymi w Polsce zajmuje się Instytut Pamięci Narodowej. Dlatego do tej formuły współpracy trzeba będzie zaangażować polski IPN. U nas jednak za te kwestie odpowiada Międzyresortowa Komisja, obejmująca między innymi przedstawicieli Ukraińskiego IPN-u oraz inne centralne organy władzy.

„POGRZEBANIEM” PARTNERSTWA MIĘDZY UKRAINĄ I POLSKĄ SĄ ZAINTERESOWANE SIŁY TRZECIE

– Wszyscy wiemy, w czyim interesie leży pogorszenie polsko-ukraińskich stosunków i kto faktycznie zainicjował niszczenie zabytków w poprzednich latach. Czy pańskim zdaniem obie strony zdają sobie sprawę, że im więcej się kłócimy, tym więcej korzyści czerpie z tego Moskwa i że musimy jak najszybciej znaleźć porozumienie w kwestiach historycznych?

– Na poziomie współprzewodniczących Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów zobaczyłem takie zrozumienie. Mamy świadomość, że musimy zachować spokój, kontynuować naszą strategiczną współpracę i podkreślać wzajemne znaczenie Ukrainy i Polski dla siebie. W tej sytuacji musimy rozwijać formułę „Bez niepodległej Ukrainy nie ma niepodległej Polski i na odwrót” i nie poddawać się prowokacjom, napływającym z różnych stron. Chodzi zwłaszcza o to „anonimowe” niszczenie miejsc pamięci na terenie Polski. Nie możemy dopuścić do „zakopywania” ukraińsko-polskiego partnerstwa strategicznego w grobach. Takie „pogrzebanie” jest na rękę siłom, które nie chcą widzieć niepodległej Ukrainy i niepodległej Polski oraz naszego dobrego partnerstwa, które odgrywa ważną rolę w europejskim i regionalnym bezpieczeństwie, w tym w przeciwdziałaniu zagrożeniom, związanym z agresywną polityką Kremla.

– Przejdźmy do innych kwestii dwustronnej, ukraińsko-polskiej współpracy. Jak pan ją ocenia w innych obszarach? Ukraina nadal czuje wsparcie ze strony Polski na arenie międzynarodowej i na poziomie dwustronnym w kontekście rosyjskiej agresji?

– Kwestia historii jest bardzo „gorąca” i nie możemy wykluczyć jej z dwustronnego dialogu. Nie możemy jednak również skupiać się wyłącznie na tym. Nasza współpraca bardzo pomyślnie rozwija się w różnych branżach. Chodzi o współpracę polityczną, wojskową i wojskowo-techniczną, współpracę w dziedzinie energetyki, gospodarki, rozwoju międzykulturowego i międzyregionalnego. To wszystko jest skierowane na przyszłość.

Jednakże historia, jakkolwiek ważna by nie była, stanowi przeszłość, której nie możemy zmienić. O tym należy pamiętać, czcić ją, ale myśleć o przyszłości.

Wypowiedzi polskich polityków na przestrzeni ostatnich lat są niezmienne: wyraźnie stoją oni na pozycji obrony integralności terytorialnej Ukrainy, przedłużenia sankcji wobec Rosji, zbliżenia Ukrainy z UE i NATO, dalszego rozwoju współpracy wojskowej i wojskowo-technicznej. Jest przykład ukraińsko-polsko-litewskiej brygady (LITPOLUKRBRIG), która niedawno wraz z Kanadyjczykami brała udział w ćwiczeniach „Maple Arch”. Polska delegacja z zastępcą ministra energetyki Polski na czele wcześniej odwiedziła Chmielnicką Elektrownię Atomową, będącą jednym z elementów europejskiego mostu energetycznego: połączenia linii Chmielnicka Elektrownia Atomowa – Rzeszów. Ponadto chodzi o budowę gazowej linii międzysystemowej między Ukrainą i Polską. Mam nadzieję, że zostanie to zakończone w najbliższym czasie. Polska zachowuje również jasne stanowisko w sprawie blokowania „Nord Stream 2”. Jest gotowa do dyskusji na temat kwestii misji pokojowej na Donbasie w ramach swojego tymczasowego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019. To wszystko jest ważne dla Ukrainy i całej Europy z punktu widzenia bezpieczeństwa i dalszego rozwoju.

– Współpraca jest bardzo intensywna?

– Tak. Tych przykładów jest wiele. Związki Rektorów Uczelni Ukrainy i Polski niedawno podpisały między sobą umowę o współpracy. Zostało również podpisane memorandum o porozumieniu między Ministerstwem Edukacji Ukrainy i Ministerstwem Edukacji Narodowej Polski w sprawie implementacji ukraińskiej ustawy o edukacji. Przygotowujemy również ustawę o współpracy między Ministerstwem Edukacji Ukrainy a Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Polsce. To dokumenty, które dotyczą rozwoju współpracy w sektorze akademickim i naukowym, co jest bardzo ważne dla obu krajów. To buduje przyszłość poprzez przygotowanie specjalistów i zapewnienie możliwości współpracy naukowców.

W minionym tygodniu w Polsce odbyło się także kilka festiwali artystycznych, na których reprezentowano Ukrainę – w Lublinie, Olsztynie, Zielonej Górze – i to jedynie w ciągu kilku dni. Trwają również przygotowania do podpisania dwustronnych umów w zakresie współpracy w sprawach granic, które będą sprzyjać rozszerzaniu kontaktów międzyludzkich.

– Nie możemy też ignorować sytuacji na granicy. Niedawno przewodniczący Rady Najwyższej Andrij Parubij wraz z polskim partnerem, marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim, objechali polsko-ukraińską granicę i omówili kwestię poprawy sytuacji z trybem kontroli. Jak będzie dalej rozwijać się współpraca między Ukrainą i Polską w tym kierunku?

– Jest chęć i zrozumienie w sprawie zwiększenia liczby przejść granicznych na granicy i poprawy istniejącej infrastruktury. Te zagadnienia wymagają finansów i czasu. Wydaje mi się, że racjonalne byłoby przeznaczyć dostępne środki na poprawę i modernizację istniejącej infrastruktury na ukraińsko-polskiej granicy, w tym na poprawę dróg ze strony ukraińskiej. Ponadto ważne jest również rozszerzanie możliwości przejść granicznych tam, gdzie jest to możliwe, a także budowa nowych. To jednak wymaga pewnego czasu i większych inwestycji. Istnieje zrozumienie z obu stron granicy, że trzeba to zrobić i że nie jest to kwestia jednego roku. Mamy nadzieję, że w budżetach obu krajów na kolejne lata będzie to brane pod uwagę. Dlatego przewodniczący parlamentów zorganizowali objazd kilku przejść granicznych jeszcze przed zatwierdzeniem budżetu, by wziąć to pod uwagę w perspektywie finansowej na następny rok.

– Obecnie Ukraina walczy o wsparcie polityki sankcyjnej wobec Rosji na Zachodzie. Czy wsparcie tej polityki ze strony Warszawy nie zmniejszyło się, biorąc pod uwagę pewne ochłodzenie relacji między naszymi krajami?

– Póki co tego nie dostrzegamy. Co więcej, to nawet nie jest kwestia ukraińsko-polskich relacji, a europejskiego bezpieczeństwa i przestrzegania prawa międzynarodowego. Polska wykazuje tu konsekwencję i determinację, głosuje za zachowaniem polityki sankcyjnej wobec Rosji. Staje się to jednak coraz trudniejsze, w tym także dla Polski, by przekonywać inne kraje UE o konieczności podtrzymania polityki sankcji wobec Rosji. Mam nadzieję, że UE w dalszym ciągu będzie zachowywać jedność i solidarność i podtrzyma, a w razie potrzeby nawet wzmocni sankcje aż do momentu całkowitego wykonania przez Rosję zobowiązań dotyczących realizacji postanowień porozumienia mińskiego i przywrócenia Ukrainie okupowanego Krymu.

Jurij Banachewycz

 

Praca w Polsce