czwartek, 13 październik 2016 18:04

Ukraiński dragon - recenzja książki "Zabić smoka"

Codzienna walka z prawem, które nie istnieje i tworzone jest spontanicznie przez postawionych ponad jakimikolwiek zasadami oligarchów, milicjantów czy dzieci wysoko postawionych urzędników to tylko jedno z wielu morderczych zadań, jakie rzeczywistość po pomarańczowej rewolucji postawiła przed Ukraińcami. Reportaże Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz to zbiór historii ludzi, którzy ciężar życia poznali jak mało kto.

„Zabić smoka” miała być książką-podsumowaniem. Zbiór reportaży Kwiatkowskiej-Moskalewicz miał w pewnym sensie rozliczyć 10 lat po pomarańczowej rewolucji, wydarzeniu, które wydawało się, że zamieni Ukrainę w raj. Dziennikarka udowadnia jednak, że tak się nie stało. Chore układy pozostały, milicja żyła i działała jak chciała, politycy dzielili się zyskami, a zwykli Ukraińcy codziennie walczyli o przeżycie. Poradzieckie schematy trzymały się cały czas świetnie. Żadne obietnice polityków, którzy zapowiadali zerwanie z bezprawiem i korupcją nie przeszły ze sfery marzeń do etapu realizacji. Karnawał rewolucji się skończył, a obywatelom przyszło stawiać czoła okrutnościom ukraińskiej rzeczywistości.

Kwiatkowska-Moskalewicz dotarła do osób, które stały po przeciwnej stronie niż szeroko pojmowany system powiązań i władzy. Bohaterowie książki zmagali się z milicją, stawali do nierównego boju z absurdem systemu sądowniczego, ciułali ostatnie hrywny, chowali swoich synów poległych na majdanie, aby na końcu walczyć o lepsze jutro w Donbasie.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że „Zabić smoka” to gęstwina ludzkich nieszczęść, przez którą brnie się z wielkim trudem, wylewając łzy nad losami bohaterów. Książkę czyta się jednak błyskawicznie, słowa zmieniają się w barwne obrazy i dźwięki. Czytelnik jest po prostu zabierany w opisywane miejsca – marzną mu palce przy pianinie postawionym na majdanie, wije się z bólu, gdy biją go w milicyjnej celi, zamiera po przeczytaniu smsa o śmierci syna.

Autorka oddała swoim bohaterom głos. Nie ocenia ich, pozwala, by sami opowiedzieli swoje historie. Oprócz losów ukraińskich prostytutek czy drastycznych historii z milicyjnych kronik Kwiatkowska-Moskalewicz spisała również opowieści z majdanu oraz przykłady okrucieństw z frontu na wschodzie Ukrainy. Autorka wnikliwie zrekonstruowała bieg wydarzeń w Odessie podczas tragicznego pożaru w Domu Związku Zawodowych. Dzięki temu, że nie staje ona po żadnej stronie konfliktu, historia pożaru staje się historią ludzi, a nie zaciekłych teorii.

Choć książkę „Zabić smoka” trzeba czytać ze świadomością, że opisywane historie są jedynie symbolami i nieraz dość jaskrawymi wyjątkami, to jest to wciąż przykład świetnej literatury faktu. Nie jest to książka-encyklopedia, żaden podręcznik o ostatnich latach Ukrainy. Mimo to obraz, jaki wyłania się z opisanych historii, jest realny, mocny i pouczający. Autorka nie tylko nakreśla surowy kontur Ukrainy, stworzony z ludzkich dramatów, trosk i sukcesów, ale opowiada przede wszystkim o sile ludzi do walki z systemem, wrogością i przeciwieństwami losu. Opisuje po prostu ukraińskiego smoka, z którym od wielu już lat Ukraińcy walczą, i który cały czas zionie ogniem.

  

Alicja Skorupko

Ukraiński dragon

Codzienna walka z prawem, które nie istnieje i tworzone jest spontanicznie przez postawionych ponad jakimikolwiek zasadami oligarchów, milicjantów czy dzieci wysoko postawionych urzędników to tylko jedno z wielu morderczych zadań, jakie rzeczywistość po pomarańczowej rewolucji postawiła przed Ukraińcami. Reportaże Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz to zbiór historii ludzi, którzy ciężar życia poznali jak mało kto.

Alicja Skorupko

„Zabić smoka” miała być książką-podsumowaniem. Zbiór reportaży Kwiatkowskiej-Moskalewicz miał w pewnym sensie rozliczyć 10 lat po pomarańczowej rewolucji, wydarzeniu, które wydawało się, że zamieni Ukrainę w raj. Dziennikarka udowadnia jednak, że tak się nie stało. Chore układy pozostały, milicja żyła i działała jak chciała, politycy dzielili się zyskami, a zwykli Ukraińcy codziennie walczyli o przeżycie. Poradzieckie schematy trzymały się cały czas świetnie. Żadne obietnice polityków, którzy zapowiadali zerwanie z bezprawiem i korupcją nie przeszły ze sfery marzeń do etapu realizacji. Karnawał rewolucji się skończył, a obywatelom przyszło stawiać czoła okrutnościom ukraińskiej rzeczywistości.

Kwiatkowska-Moskalewicz dotarła do osób, które stały po przeciwnej stronie niż szeroko pojmowany system powiązań i władzy. Bohaterowie książki zmagali się z milicją, stawali do nierównego boju z absurdem systemu sądowniczego, ciułali ostatnie hrywny, chowali swoich synów poległych na majdanie, aby na końcu walczyć o lepsze jutro w Donbasie.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że „Zabić smoka” to gęstwina ludzkich nieszczęść, przez którą brnie się z wielkim trudem, wylewając łzy nad losami bohaterów. Książkę czyta się jednak błyskawicznie, słowa zmieniają się w barwne obrazy i dźwięki. Czytelnik jest po prostu zabierany w opisywane miejsca – marzną mu palce przy pianinie postawionym na majdanie, wije się z bólu, gdy biją go w milicyjnej celi, zamiera po przeczytaniu smsa o śmierci syna.

Autorka oddała swoim bohaterom głos. Nie ocenia ich, pozwala, by sami opowiedzieli swoje historie. Oprócz losów ukraińskich prostytutek czy drastycznych historii z milicyjnych kronik Kwiatkowska-Moskalewicz spisała również opowieści z majdanu oraz przykłady okrucieństw z frontu na wschodzie Ukrainy. Autorka wnikliwie zrekonstruowała bieg wydarzeń w Odessie podczas tragicznego pożaru w Domu Związku Zawodowych. Dzięki temu, że nie staje ona po żadnej stronie konfliktu, historia pożaru staje się historią ludzi, a nie zaciekłych teorii.

Choć książkę „Zabić smoka” trzeba czytać ze świadomością, że opisywane historie są jedynie symbolami i nieraz dość jaskrawymi wyjątkami, to jest to wciąż przykład świetnej literatury faktu. Nie jest to książka-encyklopedia, żaden podręcznik o ostatnich latach Ukrainy. Mimo to obraz, jaki wyłania się z opisanych historii, jest realny, mocny i pouczający. Autorka nie tylko nakreśla surowy kontur Ukrainy, stworzony z ludzkich dramatów, trosk i sukcesów, ale opowiada przede wszystkim o sile ludzi do walki z systemem, wrogością i przeciwieństwami losu. Opisuje po prostu ukraińskiego smoka, z którym od wielu już lat Ukraińcy walczą, i który cały czas zionie ogniem.

 

 

Praca w Polsce