poniedziałek, 31 październik 2016 09:20

Tydzień 24-28 października w gospodarce Ukrainy

E-deklaracje i transze MFW, nieoczekiwany wzrost płacy minimalnej i porażka w rankingu Doing Business.

Wiadomością z ukraińskiej gospodarki, która miała największy rezonans w ubiegłym tygodniu stało się nie wydarzenie lub wskaźnik ekonomiczny, a ... skutki kampanii E-deklaracji dochodów i majątku ukraińskich urzędników oraz deputowanych, której termin zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa kończy się 30 października. Społeczeństwo ukraińskie żywo dyskutuje nie tyle o samym fakcie deklaracji, ile ilości zadeklarowanych przez urzędników i innych funkcjonariuszy publicznych środków i wartości, które sumarycznie porównywalne są z transzami kredytowymi Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy.

Najważniejszym odkryciem w procesie E-deklaracji stały się dla ukraińskiego społeczeństwa informacje o nagromadzeniu przez liderów państwa środków, które znajdują się nawet nie w systemie bankowym, a "pod poduszką" czyli w gotówce. Tym sposobem, ukraiński premier-minister Wołodymyr Hrojsman wykazał w e-deklaracji posiadanie 870 tysięcy dolarów, 460 tysięcy euro i 2,28 mln hrywien w gotówce, wiele mieszkań, działek i drogich zegarków przy zarobkach w 77270 hrywien (nieco mniej niż 3 tys. dolarów według bieżącego kursu) w ostatnim roku. Prezes Narodowego Banku Wałerija Hontarewa zgłosiła 1,831 miliona dolarów na koncie bankowym w państwowym "Ukreximbanku", dochody ze sprzedaży korporacyjnych praw na sumę 23,518 mln hrywien i dwa drogie auta - Porsche Cayenne i Porsche Panamera. Przewodniczący Państwowej Służby Fiskalnej Roman Nasirow wykazał w swojej e-deklaracji 1,16 mln dolarów USA, 450 tys. euro i 4,35 mln hrywien w gotówce, samochody Toyota Camry i Lexus LX600, mieszkanie i dwa domy, 25 działek, drogie zegarki Rolex i Breguet, dużą ilość biżuterii i udziały w brytyjskich firmach. "Mistrzem" e-deklaracji zaraz po ludowym deputowanym Serhiju Melnyczuku, który zadeklarował bilion hrywien w gotówce, która jest sumą większą, niż łączna liczba hrywny w obrocie, a potem stwierdził że, to żart, stał się niezrzeszony deputowany do parlamentu Wjaczesław Konstantinowski, który wykazał w deklaracji 14,7 miliona dolarów w gotówce, a także 500 tys. euro i prawie 6,8 mln hrywien.

Ujawnione w e-deklaracjach dochody urzędników dały Ukraińcom powód do żartów, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie powinien dawać Ukrainie pożyczki, a wręcz przeciwnie, pożyczać od jej urzędników. Oczywiście, żart został usłyszany – 26 października poinformowano o tym, że przyjazd misji MFW, która miała sprawdzić postęp reform na Ukrainie, ocenić pracę władzy i przedstawić wskazówki dotyczące realizacji kolejnej transzy Programu rozszerzonego finansowania, odroczono na czas nieokreślony "z powodu wewnętrznych problemów Funduszu". Co prawda, już 27 października MFW podał oficjalne wyjaśnienie – podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie rzecznik Funduszu Jerry Rice poinformował, że Fundusz potwierdza przyjazd misji do Kijowa na początku listopada, a także możliwość uzyskania przez Ukrainę kolejnej, czwartej transzy kredytu do końca bieżącego roku. Ale czwarta transza stanie się rzeczywistością tylko w przypadku zapewnienia równowagi budżetu państwa na rok 2017, a także wykonania serii "wskaźników" nowej redakcji memorandum z MFW, wśród których jest zapewnienie instytucjonalnej niezależności Banku Narodowego, reforma systemu emerytalnego i korekta programów społecznych w budżecie, przygotowanie ustawy o obrocie gruntów rolnych, rozszerzenie uprawnień Narodowego Biura Antykorupcyjnego i stworzenie specjalistycznej prokuratury antykorupcyjnej.

Pierwszy i najważniejszy punkt tych kwestii czyli zbalansowanie budżetu-2017 znalazł się pod znakiem zapytania już w zeszłym tygodniu. 26 października premier Wołodymyr Hrojsman na posiedzeniu rządu nieoczekiwanie oświadczył o zamiarze dwukrotnego zwiększenia w przyszłym roku minimalnego wynagrodzenia – do 3200 hrywien (nieco ponad 123 dolarów według bieżącego kursu) i zrównać wskaźniki płacy minimalnej i minimum socjalnego. "Znaleźliśmy wspólne rozwiązanie – i rządu i koalicji, i prezydenta, co daje nam możliwość zrealizować pierwsze kroki w celu przywrócenia porządku i z oceny pracy obywateli Ukrainy", - oświadczył on. Inicjatywę poparł przewodniczący Państwowej Służby Fiskalnej Roman Nasirow, który zaproponował, aby w 2017 roku minimalne wynagrodzenie wzrosło do 5000 hrywien, ponieważ przyczyni się to do zmniejszenia szarej strefy gospodarki i likwidacji tego zjawiska, którym jest wynagrodzenie "w kopertach". Natomiast w projekcie budżetu-2017, który przeszedł pierwsze czytanie, założono wzrost płacy minimalnej i minimum socjalnego tylko na 10% - do 1762 hrywien, czyli około 68 dolarów miesięcznie. Ani premier, ani minister finansów Ukrainy nie dostarczyli konkretnych informacji, dzięki czemu będą zapewnione dodatkowe wydatki z budżetu i jego bilans. Z tego powodu śmiało wypowiedział się tylko minister polityki społecznej Andrij Rewa, który stwierdził, że pieniądze na podniesienie płacy minimalnej planuje wziąć nie z dodrukowania hrywny lub podjęcia zagranicznych kredytów, ale jak stwierdził - bardzo łatwo można je zorganizować z realnej gospodarki ukraińskiej, po prostu korygując pewne makrowskaźniki budżetu-2017. W urealnieniu tego założenia mają poważne wątpliwości doradcy i partnerzy międzynarodowi – 28 października współprzewodniczący strategicznej grupy doradców ukraińskiej władzy, znany polski ekonomista Leszek Balcerowicz nazwał decyzję o wzroście płacy minimalnej "przykrą niespodzianką", ponieważ doradcy nie mieli możliwości zapoznania się z jego ekonomicznym uzasadnieniem. Jego zdaniem, jest to już druga "przykra niespodzianka" ukraińskiej władzy – pierwsza to przedłużenie moratorium na sprzedaż gruntów rolnych. Zdaniem Balcerowicza, aby podnieść płacę minimalną należy obliczyć wpływ tego rozwiązania na wydatkową część budżetu, a także na system emerytalny i szarą gospodarkę. "Nie mam nic przeciwko, aby było mniej ludzi biednych. Ale biedę likwiduje się przez wzrost gospodarczy, a przyspieszenie wzrostu wymaga przyspieszenia reform", - zaznaczył i podkreślił, że zmniejszenie ubóstwa w przyszłości nie może być gwarantowane, bez zrównoważonego budżetu, zmniejszenia inflacji i poprawy środowiska biznesu.

Z poprawą środowiska biznesu na Ukrainie, zachwyconej "osiągnięciami", o których wspomnieliśmy wyżej, też jest nie najlepiej. Wbrew prognozie pierwszego wicepremiera – ministra rozwoju gospodarczego i handlu Ukrainy Stepana Kubiwa, który we wrześniu gorąco zapewniał, że Ukraina może wspiąć się w światowym rankingu łatwości prowadzenia biznesu "Doing Business-2017" prezentowanego przez Bank Światowy na co najmniej 15 pozycji, a faktycznie w rankingu "Doing Business" na rok 2017 Ukraina podniosła się na 3 pozycje i zajęła 80 miejsce ze 190 krajów świata. W przedstawicielstwie Banku Światowego na Ukrainie również wyjaśniono, że awans jest częściowo wynikiem metodologicznej zmiany, a właśnie reformy podniosły pozycję kraju tylko na … jeden punkt. W porównaniu z rankingiem 2016 roku, Ukraina poprawiła swoją pozycję w zakresie rejestracji przedsiębiorstw (z 30. na miejsce 20.), podłączenie do sieci energii elektrycznej (ze 137. na 130.) i podatki (ze 107. Na 84. miejsce). Natomiast wśród sfer, w których wskaźniki pogorszyły się lub się nie zmieniły to: rozwiązanie problemów z upadłością (spadek z 141. na 150.), handel międzynarodowy (ze 109. do 115.), rejestracja własności (z 61. na 63.), dostęp do uzyskania kredytów (z 19. na 20.) i uzyskania pozwolenia na budowę (bez zmian). Nowy raport pokazuje, że na Ukrainie należy w sposób bardziej zdecydowany wdrażać reformy odnośnie deregulacji gospodarki, ponieważ państwo jest znacznie w tyle w porównaniu do krajów sąsiednich – Rumunia znajduje się w rankingu "Doing Business-2017" na 36. miejscu, Białoruś – na 37., Mołdawia – 44., Polska – 40., Turcja – na 69. miejscu. Zdaniem tego samego Stepana Kubiwa, Ukraina może w przyszłym roku wejść w TOP-50 krajów w rankingu "Doing Business-2018", jeśli podejmie 15 ważnych ustaw deregulacyjnych. Jednak uchwalenie prawa – to tylko połowa roboty. Znacznie ważniejsze jest, aby te prawa były realizowane bez przeszkód. Tymczasem, jak poinformował 24 października prezes organizacji społecznej "Ukraińskiego Stowarzyszenia Międzynarodowego Zatrudnienia" Wasyl Woskobojnyk, największym inwestorem ukraińskiej gospodarki pozostają gastarbeiterzy, którzy przelali w ciągu ostatnich 5 lat na Ukrainę około 35 mld dolarów, a w 2013 roku przesłali rekordową kwotę 8,5 mld dolarów.

Na zakończenie tego przeglądu – dwie pozytywne i jedną negatywną wiadomości. Pierwsza: od stycznia do sierpnia 2016 roku Ukraina eksportowała produkcję rolną na kwotę 9,1 mld dolarów, co stanowiło 40,1% całego krajowego eksportu w tym okresie. Druga - negatywna: w sierpniu eksport ukraińskiej produkcji rolnej do krajów Unii Europejskiej spadł o 17,2% w porównaniu z sierpniem 2015 r. – do 284 mln euro. W absolutnym wymiarze ukraiński agroeksport do UE spadł o 59 mln euro, co według statystyk stało się swoistym antyrekordem Ukrainy. Trzecia wiadomość – wyjście na ukraiński rynek gazu francuskiego operatora Engie, który rozpoczyna bezpośrednie dostawy błękitnego paliwa dla ukraińskich konsumentów. Engie również stała się pierwszą firmą Unii Europejskiej, która podpisała umowę na przechowywanie gazu w największym w Europie ukraińskim kompleksie podziemnych magazynów gazowych.

 

Wasyl Sydorowicz

 

Praca w Polsce