środa, 14 grudzień 2016 20:33

Małgorzata Gosiewska: "Trzeba bardzo wnikliwie walczyć z propagandą, która poróżnia nasze narody"

W początkach grudnia na Uniwersytecie Lwowskim odbyła się IX sesja Międzyparlamentarnego Zgromadzenia Polski i Ukrainy, poświęcona dyskusji na temat dwustronnej współpracy w sprawach bezpieczeństwa i wspólnemu przeciwdziałaniu agresji rosyjskiej. W zgromadzeniu wzięła udział poseł na Sejm RP, zastępca przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Małgorzata Gosiewska, która uprzejmie zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań specjalnie dla Wschodnik.pl .


 
- Czego Pani oczekuje od dzisiejszego posiedzenia i pracy zgromadzenia we Lwowie?

- Przede wszystkim ważne jest to, żebyśmy się spotykali i rozmawiali, ponieważ to pozwala nam na wyjaśnianie pewnych spraw, które tego wyjaśnienia wymagają ale przede wszystkim poznajemy się nawzajem i możemy wspólnie zainicjować różnego rodzaju sprawy i projekty, które będą zbliżały nasze narody. Ale co najważniejsze, będą przedstawiały jaka jest sytuacja na wschodzie Ukrainy i obecność wojsk rosyjskich na Donbasie. Było mi bardzo miło, gdy przewodnicząca zgromadzenia (zastępca przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Oksana Syroijd. – W.S.) podczas otwarcia dzisiejszej sesji wiele mówiła o Raporcie o rosyjskich zbrodniach wojennych na wschodzie Ukrainy, którego jestem współautorką. Sam fakt, że ten raport spotkał się z tak dobrym odbiorem wśród ukraińskich parlamentarzystów, bardzo mnie cieszy, ale jeszcze bardziej cieszę się, że pani przewodnicząca wspomniała o tym, że planuje iść dalej i abyśmy wspólnie zrobili znacznie szerszy raport, który obejmowałby i Krym i aktualną sytuację i fakty zbrodni wojennych, które są popełniane przez stronę rosyjską, jak również i ewentualne przestępstwa, które miały miejsce ze strony ukraińskiej.

- Nawiązując do wspomnianego Raportu, który został przedstawiony w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze jeszcze w kwietniu 2016 roku. Jaki jest obecnie jego status i jakie działania są planowane, aby osiągnąć wymierny efekt?

- Międzynarodowy Trybunał w Hadze pracuje w swoim tempie, i to nie jest tempo którego byśmy oczekiwali, czyli "już i teraz", a to wymaga czasu. Pragnę przypomnieć, że kwestia rosyjskich zbrodni wojennych popełnionych w Gruzji dopiero w ubiegłym roku zaistniała w Trybunale, choć wszystkie dokumenty w tej sprawie zostały złożone wiele lat temu. Jestem przekonana, że nie będziemy tak długo czekać, ponieważ fakt, że już jest sprawa wobec Rosji, sprawi że nasz Raport doczeka się szybszej finalizacji w Trybunale w postaci otwarcia śledztwa. Trudno powiedzieć kiedy to nastąpi, bo moją rolą nie jest nacisk na Trybunał. Myślę o tym, aby ponownie wrócić do tematu i uzupełniać stan o nowe zbrodnie, aby dostarczyć Trybunałowi nowe fakty, ale to już wspólnie ze stroną ukraińską, a może i szerzej, aby sprawa miała szerszy wymiar.

- Jak Pani ocenia Umowę o współpracy w kwestiach obronnych podpisaną podczas wizyty prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Warszawie? Jakich efektów można się z tego faktu spodziewać?

- Trudno mówić o wynikach, nam zależy przede wszystkim na tym, aby Ukraina czuła polskie wsparcie. Nie będziemy toczyć tej wojny i nie skierujemy tam naszych żołnierzy. Ale możemy współpracować w zakresie sprzętu wojskowego. Od lat szkolimy żołnierzy ukraińskich, i tę pracę można jeszcze bardziej zintensyfikować. Mamy wspólną brygadę polsko-ukraińsko-litewską, z siedzibą w Lublinie, którą można zapewne jeszcze rozszerzać i wzmocnić. Jest to dobry krok dla bliskiej współpracy i współdziałania naszych armii.

Możemy wiele zrobić razem, ale jest jedna rzecz, nad którą musimy się skupić – to walka z sowiecką propagandą. To właśnie ona próbuje nas dzielić i skłócać. To właśnie ona sprawia, że co jakiś czas mamy do czynienia z różnego rodzaju incydentami – tam się pali flagę, tam się ją depcze, tu się zakłóca jakąś uroczystość religijną i tak dalej. Jeśli nie zajmiemy się wspólnie kwestiami historycznymi, wyjaśnieniem tej trudnej historii, zawsze ta sprawa będzie stawała między nami i zawsze będzie w szczególny sposób podsycana przez zainteresowany kraj położony na wschodzie naszych granic, zainteresowany w tym, abyśmy nie współpracowali, żeby między nami były wrogie relacje. Do nas należy przyszłość naszych krajów, i musimy ją razem i wspólnie budować.

- Czy istniej już jakaś współpraca lub koordynacja działań pomiędzy polskimi i ukraińskimi media lub agencjami rządowymi w sprawach walki z propagandą, która poróżnia nasze narody?

- Powiem szczerze, że w tym zakresie mamy generalnie niewiele działań. Bardzo dużą pracę wykonała poseł do Parlamentu Europejskiego Anna Fotyga ze swoim raportem odnośnie rosyjskiej propagandy, który został zaprezentowany w Parlamencie Europejskim i jest rezolucja w tej sprawie czyli plan ewentualnych działań, które mają tej propagandzie przeciwdziałać. Podam taki przykład z okresu wojny rosyjsko-gruzińskiej z 2008 roku, który dobrze ilustruje to, co robi Rosja, a jak my możemy temu przeciwdziałać. W niemieckiej telewizji pojawiały się filmy, obrazujące jakoby był to gruziński atak na Cchinwali. Były tam zdjęcia i obrazy bombardowanego miasta, tyle, że tym bombardowanym miastem było miasto Gori, a samoloty, które zrzucały bomby, były rosyjskimi. Ale w świat poszedł zupełnie inny przekaz i to za sprawą materiałów dostarczonych telewizji niemieckiej przez stronę rosyjską. My mieliśmy podczas konfliktu gruzińsko-rosyjskiego w Tbilisi odział naszej telewizji publicznej, która sama przygotowywała pewnego rodzaju materiały, ale też korzystała za zasobów gruzińskich. Te materiały po przesłaniu do Warszawy były bezpłatnie udostępniane dla innych kanałów telewizyjnych co sprawiło, że ten przekaz wojny rosyjsko-gruzińskiej był już trochę inny, ponieważ zachodnie telewizje miały bezpłatny dostęp do innego rodzaju materiałów proponowanych przez Telewizję Polską.

A więc po pierwsze, trzeba dementować nieprawdę przekazywaną przez różnego rodzaju struktury rosyjskie, ale też budować własną prawdę. I to są działania przed nami. Na pewno tutaj dużą rolę powinna odegrać Polska i mam nadzieję, że tak będzie, ale przy współpracy z ośrodkami krajów szeroko rozumianej Europy Środkowo - Wschodniej, ponieważ to my najlepiej wiemy jak propaganda ta działa, do czego zdolna jest Rosja i jak można jej przeciwdziałać.

- Czy będą wspierane w tym kierunku wolontariackie inicjatywy dziennikarskie z obu krajów, a jeśli tak, to w jaki sposób?

- Na pewno tego rodzaju przedsięwzięcia powinny być wspierane, ale konkretne programy w tym kierunku należy utworzyć . Wtedy możemy myśleć o tym, w jaki sposób wspierać te niezależne środowiska dziennikarskie, które są niezbędne do budowania własnego przekazu oraz do sprawnego i prawdziwego odpowiadania propagandę sowiecką.


Rozmawiał: Wasyl Sydorowicz

 

Praca w Polsce