Forum Ekonomiczne banner
sobota, 07 styczeń 2017 23:27

Malarz, który marzył o polsko-ukraińskim pojednaniu

Postać Henryka Jana Józewskiego jest mało znana na Ukrainie. Choć urodził się w Kijowie (6 sierpnia 1892 r.) i z oddaniem pracował na rzecz polsko-ukraińskiego porozumienia, do tej pory w ukraińskiej stolicy nie ma ulicy nazwanej na jego cześć. Z powodu swojego kompromisowego stanowiska miał wielu wrogów: radzieccy agenci bezskutecznie próbowali zabić go w 1932 roku, ukraińscy nacjonaliści – w 1934, polscy nacjonaliści – w 1942, a komuniści – w 1943. Wiosną 1953 roku wpadł w końcu w ręce służb specjalnych polskiej „demokracji ludowej”. Ku swemu wielkiemu zdziwieniu, komuniści odkryli ciekawą stronę życia niepozornego więźnia – w grudniu 1928 roku marszałek Piłsudski skierował Józewskiego na Wołyń, by walczył z bolszewickimi agentami i organizował polską sieć wywiadowczą. Wydawało się, że rozstrzelanie było nieuchronne, jednak przez przypadek udało mu się ocalić życie – po śmierci Stalina i późniejszym ociepleniu klimatu politycznego w komunistycznej Polsce sąd ograniczył się do kary 5 lat więzienia.


Polak z Kijowa

W latach młodości Henryk interesował się malarstwem. Jego ojciec – zamożny kijowski inżynier – interesował się sztuką, więc dom rodzinny zdobiły setki obrazów. Była to idealna okazja do rozwoju artystycznych upodobań młodzieńca. Nawiasem mówiąc, w jednej ze swoich pierwszych prac młody polski artysta przedstawił... ukraińskiego chłopa jako ofiarę polskiego ziemianina.

„Wielka wojna” przyniosła szansę na odzyskanie niepodległości narodów, które na przestrzeni wieków zostały podbite przez imperium. Józewski rozumiał cenę chwili, dlatego aktywnie wziął się za działalność rewolucyjną. Jako członek kierowanej przez Piłsudskiego Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) wykonywał ważne polecenia marszałka, pomagał stworzyć Trzeci (Wschodni) Zarząd tej tajnej organizacji i namawiał nieobojętną polską młodzież do przyłączenia się do antyrosyjskiej konspiracji. Aktywność młodego rewolucjonisty nie pozostała niezauważona przez Piłsudskiego, który w swojej działalności zawsze opierał się na „ludziach zaufania”. Dlatego Józewski dość szybko wszedł do wąskiego kręgu zaufanych osób marszałka.

Po zakończeniu wojny w 1918 roku na ruinach dawnych imperiów w Europie Środkowej powstał szereg niezależnych państw. W przeciwieństwie do Polaków i Czechów, Ukraińcy mieli mniej szczęścia – potężny atak bolszewików i ludzi generała Denikina, a także spory wśród własnych elit szybko zniszczyły kruchą ukraińską państwowość. Kiedy pod koniec 1919 roku armia bolszewicka weszła do Kijowa, a wojska Dyrektoriatu zaczęły „pochód zimowy”, prześladowany przez czekistów Józewski uciekł do Warszawy. Wkrótce na prośbę Piłsudskiego podjął się kolejnej ważnej dla Polski sprawy – tym razem wojny z bolszewikami.

Kontakty Józewskiego wśród Ukraińców (w szczególności znajomość z Serhijem Jefremowem i Symonem Petlurą) oraz znajomość języka ukraińskiego i rosyjskiego czyniły go skutecznym rzecznikiem polsko-ukraińskiego porozumienia z 1920 roku. Wraz z innym Polakiem w rządzie Petlury – Stanisławem Stempowskim (ministrem rolnictwa) – Henryk został mianowany wiceministrem spraw wewnętrznych i stał się niemal „swoim” człowiekiem w środowisku Petlury. Jednak polsko-ukraińska kampania z 1920 roku zakończyła się niepowodzeniem, a pomysły Piłsudskiego o utworzeniu niepodległej Ukrainy jako strefy buforowej przed groźbą komunizmu nie miały doczekać się realizacji. Zawarty za plecami Petlury polsko-radziecki traktat w Rydze (18.03.1921) nie bez powodu był postrzegany przez stronę ukraińską jako zdradziecki. Marszałkowi pozostawało tylko prosić internowanych żołnierzy URL o przebaczenie, natomiast Józewski tymczasowo odszedł od aktywnej działalności politycznej.

Mimo to nie zerwał dawnych kontaktów z Ukraińcami. Po podpisaniu pokoju ryskiego pomógł Petlurze znaleźć mieszkanie w Warszawie, był członkiem utworzonego w 1921 roku przez petlurowskich emigrantów Ukraińskiego Komitetu Centralnego, jednak większość czasu spędzał w niewielkim majątku pod Krzemieńcem na Wołyniu. Józewski został zmuszony do powrotu do „wielkiej polityki” przez niegdysiejszego patrona – Józef Piłsudski w maju 1926 dokonał zamachu stanu i na prawie 10 lat stał się gospodarzem Belwederu.

„Eksperyment wołyński”

Międzywojenna Polska była krajem paradoksów. W kraju, który pod względem łącznego udziału mniejszości narodowych (31,4%) pewnie utrzymywał się na pozycji lidera w Europie, dominowało szczerze antyukraińskie podejście endecji.

Nie ma tu miejsca na szczegółowy opis błędów polityki państwowej w stosunku do Ukraińców w międzywojennej Rzeczypospolitej. Historyk Andrzej Sulima-Kamiński słusznie pisał o „moralnej i politycznej ślepocie polskich elit”. W tym samym czasie w politycznym „mainstreamie”, gdzie dominowali zwolennicy Dmowskiego, znajdowały się pojedyncze głosy, zachęcające do polsko-ukraińskiego pojednania. Jednym z takich głosów był Henryk Józewski.

W 1928 roku Piłsudski mianował go wojewodą wołyńskim. Za tą kandydaturą stało kilka powiązanych ze sobą czynników: z jednej strony konieczność pojednania z Ukraińcami, z drugiej – próba zagrania „ukraińskiej karty” w szpiegowskiej grze na polsko-sowieckim pograniczu. Józewski starał się przekształcić Wołyń na swoisty „ukraiński Piemont”, by wyrwać Ukrainę z rąk bolszewików i utworzyć niezależne państwo.

Na czym polegał „eksperyment”? W wojewódzkich budynkach administracyjnych portrety Petlury wisiały obok obrazów Piłsudskiego. Józewski wspierał ukraińską kulturę na różne sposoby – wyznaczał święta narodowe, śpiewał pieśni ludowe, wreszcie rozmawiał po ukraińsku podczas oficjalnych wizyt i odpowiadał w tym języku na listy mieszkańców Wołynia. Państwo finansowało czytelnie, ruch kooperatywny i działalność teatralną, nie pozostawiając z boku życia religijnego przeważnie prawosławnych mieszkańców Wołynia. To właśnie z inicjatywy energicznego wojewody księża zachęcali do prowadzenia liturgii w języku ukraińskim (nie należy zapominać, że Wołyń przez ponad sto lat znajdował się w składzie Imperium Rosyjskiego). W końcu Józewski zorganizował ukraińską partię polityczną – Wołyński Związek Ukraiński, którego członkowie wybierani byli do Sejmu.

Wołyńskiemu wojewodzie obce były asymilacyjne intencje endeków, których skrytykował za „ciemny instynkt zoologicznej nienawiści do wszystkiego, co nie było narodowo polskie”. Odrzucał przy tym myślenie w wąskich kategoriach narodowych, uważając nowoczesność za wielonarodową. A Wołyń właśnie taki był – głównie ukraiński we wsiach, a w miastach żydowski, ze znaczną zawartością elementu polskiego (17%).

13902084 1098549646879214 413214366 o
Prezydent Ignacy Mościcki i wojewoda Henryk Józewski, Wołyń, czerwiec 1929 r. / Narodowe Archiwum Cyfrowe, Warszawa (zdjęcie pochodzi z książki Snyder T. "Sketches from a Secret War")


„Eksperyment wołyński” Henryka Józewskiego stał się częścią szerszej koncepcji „prometeizmu” – międzynarodowego ruchu antykomunistycznego, mającego na celu rozpad ZSRR i utworzenie w jego miejscu niezależnych republik. Inicjatywę tę koordynował dyrektor Departamentu Wschodniego MSZ Tadeusz Hołówko – kolejny zaufany człowiek Piłsudskiego i zwolennik porozumienia z Ukraińcami. Jego zdaniem eksperyment Józewskiego mógłby stać się modelem polityki krajowej dla całej Polski. Tak się jednak nie stało – Hołówko został zastrzelony pod koniec sierpnia 1931 roku przez członków OUN, otwarcie obawiających się jego proukraińskiej polityki, podczas gdy Józewski dobrowolnie zrezygnował z urzędu wołyńskiego wojewody na znak protestu przeciwko niszczeniu prawosławnych cerkwi (tzw. „akcja rewindykacji”) na Podlasiu i ziemi chełmskiej w 1938 r. Po śmierci Piłsudskiego (1935) proukraińskie gesty wojewody spotykały się z coraz ostrzejszą krytyką kręgów endeckich, dlatego przerwanie „eksperymentu wołyńskiego” było tylko kwestią czasu.

Próba porozumienia z Ukraińcami na Wołyniu była dla Józewskiego elementem polityki zewnętrznej. Pod tym względem był prawdziwym pragmatykiem i nie bez podstaw uważał, że wojnę z sowietami można wygrać na gruncie narodowym, przy wsparciu Ukraińców po obu stronach granicy. Poza tym porażka „eksperymentu wołyńskiego” pokazała również naiwność niektórych polskich ukrainofilów (w tym Józewskiego), którzy nie doceniali siły ukraińskiego ruchu narodowego i ograniczyli swobodę Ukraińców do autonomii kulturalnej. Ostatecznie taka kompromisowa polityka nie urządzała ani polskich, ani ukraińskich radykałów i dość szybko znikła z porządku obrad polsko-ukraińskich stosunków. Później nazistowski i sowiecki totalitaryzm sprowokowały konflikt światowy, a na Wołyniu miały miejsce czystki etniczne ludności cywilnej.

Jednocześnie działalność Józewskiego miała znaczenie w szerszej perspektywie dialogu. Każda, nawet najdrobniejsza próba porozumienia przywodziła polskie i ukraińskie elity do uświadomienia sobie konieczności kompromisu w obliczu imperium. Z czasem tradycyjni polscy idealiści-ukrainofile ustąpili miejsca pragmatykom (w szczególności z paryskiej „Kultury”), a Ukraina stała się pełnoprawnym, zupełnie niemilczącym partnerem. Swoją rolę w tym złożonym procesie odegrał Henryk Józewski – malarz, który pragnął pojednać dwa narody.

 

Ołeksandr Awramczuk, Day.kiev.ua

 

Praca w Polsce

 

 

linia102.pl promo