Forum Ekonomiczne banner
środa, 11 styczeń 2017 20:12

Ku pamięci. Wspomnijmy poległych Bohaterów

Boże Narodzenie jako jedno z największych świąt w kalendarzu chrześcijańskim to nie tylko powód, by smacznie zjeść, pokolędować, radować się świątecznymi misteriami i wychylić kieliszek lub dwa. Przede wszystkim jest to okazja, by po raz kolejny zastanowić się na sensem istnienia. W te dni, jedząc kutię – dawne danie, spożywane podczas wspominek – myślimy o tych, których straciliśmy, którzy odeszli na zawsze w niebiańskie zaświaty, pozostawiając nas z ziemskimi troskami.

Dlatego, siadając do świątecznej wieczerzy, warto wspomnieć tych, którzy kosztem własnego życia ratowali nas przed atakiem moskiewskiej hordy, którzy ochronili honor państwa, których ofiarne zwycięstwo pozwala nam żyć w niepodległym kraju.

W ostatnich dniach prezydent Poroszenko ogłosił, że liczba ofiar śmiertelnych w ciągu roku sięgnęła ponad dwustu żołnierzy tylko z Sił Zbrojnych. Nieszczęście nie ominęło również Lwowszczyzny. Więcej niż trzy tuziny jej szlachetnych synów położyło w tym roku głowy, broniąc Ojczyzny. Chodzi tylko o oficjalne potwierdzone dane, którymi dysponuje obecnie portal Forpost. Niestety, można założyć... Nie, lepiej nic nie przypuszczać.

Wspomnijmy imiona i nazwiska naszych Bohaterów – urodzonych i mieszkających w obwodzie lwowskim. Wieczna im pamięć! Wieczna im chwała i wdzięczność!

Pierwsze tragiczne wieści w 2016 roku nadeszły 9 stycznia. W Zajcewe pod Gorłówką ostrzelano cywilne auto. Na pomoc rannej kobiecie, która się w nim znajdowała, rzucił się 38-letni kapitan z pułku policji specjalnego przeznaczenia „Myrotworec” OŁEKSANDR ILNYCKI (pseudonim „Barni”). Kula bojówkarzy trafiła go jednak prosto w głowę, odbierając życie urodzonemu w Turce żołnierzowi. W jego domu została żona i 7-letnia córka. Wywiadowca Ołeksandr Ilnycki wstąpił do pułku „Myrotworec” jako ochotnik, brał udział w zaciętych walkach, w tym także pod Iłowajśkiem. Po leczeniu w Kijowie przez jakiś czas pracował w ministerstwie, jednak nie wytrzymał i poprosił, by wysłano go na front do towarzyszy broni. Prezydent pośmiertnie odznaczył „Barniego” medalem „Za odwagę” III stopnia.

Tego samego dnia, 9 stycznia, do Karpat nadeszła jeszcze jedna straszna wiadomość. Wykonując zadanie bojowe, zginął żołnierz 14 Oddzielnej Brygady Zmotoryzowanej, 39-letni mieszkaniec Sławska SERHIJ SUPRUN.

Już 21 stycznia zła wiadomość nadeszła do rejonu złoczewskiego. W walce zginął 41-letni mieszkaniec wsi Nestiuki RUSŁAN MOSKWIAK z 30 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej. W domu rodzinnym tęsknią za nim jego matka i córka.

Los podarował nadzieję, ale... 24 lutego w lwowskim szpitalu wskutek odniesionych ran na trzy miesiące przed swoimi 40. urodzinami zmarł IWAN JUZEFOWYCZ z rejonu drohobyckiego. Poległy żołnierz 24 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej zostawił we wsi Uniatycze żonę i dwójkę uczniów – syna i córkę.

Trzy dni później, 27 lutego, ze strefy ATO nadeszła kolejna tragiczna wiadomość. W walce zginął 35-letni mieszkaniec miejscowości Sokal ANTON KOZACZUK z 53 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej.

Krwawe żniwo zebrał również pierwszy miesiąc wiosny. 17 marca, na kilka miesięcy przed 40. urodzinami, zginął mieszkaniec Drohobycza OŁEKSANDR KOSTYSZAK. 21 marca podczas leczenia we Lwowskim Centrum Ftyzjatryczno-Pulmonologicznym zmarł lwowianin JEWHEN KOS. Do ukończenia 50 lat młodszemu sierżantowi batalionu patrolu policji specjalnego przeznaczenia „Kijów-1” pozostały dwa miesiące.

Następnego dnia, 22 marca, nieszczęście nadeszło już do Buska. Podczas wykonywania zadania bojowego w Słowiańsku zginął 26-letni strzelec Gwardii Narodowej PETRO BOJKO.

27 marca na stanowisku bojowym w Nowoajdarze napięcia nie wytrzymało serce 35-letniego WASYLA SOLIAKA, młodszego sierżanta 24 Brygady. Bez syna i opieki w miejscowości Ostrów na Sokalszczyźnie pozostała dwójka rodziców. Przed wojną Wasyl pracował w kopalni „Czerwonohradśka”.

O świcie 31 marca wskutek otwartego przez bojówkarzy ognia z moździerzy w Zajcewe śmiertelnie ranny został 49-letniego mieszkaniec Lwowa DMYTRO HODZENKO, znany pod pseudonimem  „Godzilla”. Kapral 57. Oddzielnej Brygady Zmotoryzowanej został pochowany na wojskowym Cmentarzu Łukianowskim w Kijowie. Bohater zostawił matkę i syna. „Godzilla” został pośmiertnie odznaczony orderem „Za odwagę” III stopnia i medalem Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Kijowskiego Patriarchatu „Za ofiarność i miłość do Ukrainy”.

Straszny był początek kwietnia – złe wieści nadchodziły jedna za drugą. 4 kwietnia w szpitalu w Dniepropietrowsku zmarł 39-letni żołnierz 128 Oddzielnej Brygady Górniczo-Pieszej WOŁODYMYR HRYCIW. W domu, we wsi Wołosianka w rejonie skolskim, pozostawił dwie córki.

5 kwietnia w pobliżu Zołotego pod Popasną dosłownie nie wytrzymuje serce dowódcy wozu bojowego 54 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej, chorążego WOŁODYMYRA ONYSZCZAKA – przeszedł on zawał serca. Onyszczak umarł w dniu, w którym skończył 49 lat. W Hirnyku w pobliżu Czerwonogrodu pozostała jego żona i dwójka dzieci.

Trzy dniu później małą miejscowość Hirnyk nawiedziło kolejne wielkie nieszczęście. 8 kwietnia, wracając z urlopu do jednostki, zmarł żołnierz 28 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej DMYTRO CZUŻBA. Miał zaledwie 30 lat.

W nieszczęściu z Hirnykiem jakby zmagał się rejon skolski. Druga w ciągu miesiąca wiadomość o śmierci nadeszła 11 kwietnia na Bojkowszczyznę, tym razem do wsi Tucholka. Podczas wrogieOgo ostrzału w Trudowym pod Nowoajdarem zginął żołnierz 92 Oddzielnej Brygady Zmotoryzowanej WŁODYMYR BEREZA. Półtora miesiąca później skończyłby 40 lat.

W wielu zaledwie 23 lat zginął podczas wykonywania zadania bojowego żołnierz z miejscowości  Gliniany w rejonie złoczewskim, ROMAN MELNYK. Roman służył w 10 Morskiej Brygadzie Lotniczej. W domu Bohatera pozostały matka i siostra.

8 czerwca podczas wrogiego ostrzału pozycji punktu obronnego jednostki w pobliżu kopalni „Putyliwska” (Butiwka Doniecka) zginął 51-letni JAROSŁAW CAP, mechanik i kierowca 128 Oddzielnej Brygady Górniczo-Pieszej. Chorąży Cap urodził się i mieszkał w miejscowości Demenka Leśna w rejonie żydaczowskim. Bez głowy rodziny pozostała żona i czwórka dzieci.

Tragiczna wiadomość, która nadeszła 29 czerwca, wstrząsnęła nie tylko Lwowszczyzną lub Ukrainą, lecz wywołała ból wśród całego środowiska artystycznego w Europie. O świcie tego dnia w miejscowości Łuhanśke, kryjąc za pomocą ognia z karabinu maszynowego towarzyszy, od kuli snajpera zginął 41-letni WASYL SLIPAK, pseudonim „Mif”. Wasyl Slipak przez jedenaście lat śpiewał w słynnym „Dudaryku”, a po ukończeniu Lwowskiej Akademii Muzycznej został zaproszony do opery. Od 1997 roku na stałe mieszkał we Francji, a wraz z początkiem burzliwych wydarzeń na Majdanie i na Ukrainie aktywnie zajął się działalnością wolontariacką. Następnie wrócił na Ukrainę i dołączył do 7 Oddzielnego Batalionu Ochotniczego Ukraińskiego Korpusu, latem 2015 roku walczył w Piskach, bronił donieckiego lotniska. Po powrocie do Paryża natychmiast ponownie zajął się wolontariatem, dawał koncerty charytatywne. Latem 2016 roku wraz z zebranymi paczkami ponownie udał się na Donbas. Tym razem już po raz ostatni... Na mocy dekretu prezydenta Wasyla Slipaka pośmiertnie odznaczono orderem „Za odwagę” I stopnia.

8 lipca o godzinie 8:20 w Łuhańskim skończyło się życie 30-letniego mieszkańca Połoniczny w rejonie kamioneckim, WASYLA MELNYKA. Rano, gdy wróg rozpoczął ostrzał, Wasyl zajmował się uszkodzonym kablem i przez jakiś czas przebywał na otwartym terenie. Kula snajpera trafiła go prosto w tętnicę szyjną. Żołnierz 54 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej został pośmiertnie odznaczony orderem „Za odwagę” III stopnia.

W tym samym, rejonie bachmuckim 16 lipca zginął mieszkaniec rejonu radziechowskiego ANDRIJ RIJ. Do jego 49. urodzin pozostały 4 dni. W miejscowości Józefów  żołnierz 53 Brygady zostawił żonę, syna i córkę.

Już dwa dni później 53 Brygada i Lwowszczyzna zaznały kolejnej odczuwalnej straty. W ostrzale z moździerzy w nocy 18 lipca zginął dowódca baterii, kapitan OŁEKSANDR SZWEĆ, pseudonim „Łytoweć”. 58-letni Szweć był jednym z najbardziej doświadczonych żołnierzy. Zmarły zostawił żonę i trójkę dorosłych dzieci. „Łytoweć” został pośmiertnie odznaczony orderem Bohdana Chmielnickiego III stopnia.

Złe wieści z frontu nie ustały również w sierpniu. Kiedy portale społecznościowe były pełne zdjęć znad mórz, w pobliżu jednego z nich, Morza Azowskiego, toczyły się walki. 22 sierpnia w czasie wykonywania zadania bojowego zginął pełniący obowiązki dowódcy baterii 44 Oddzielnej Brygady Artyleryjskiej, 42-letni młodszy porucznik OŁEKSANDR DERESZ. Rodowity lwowianin miał dwa dyplomy – Uniwersytetu Leśno-Technicznego i Wydziału Prawa Narodowego Uniwersytetu im. Iwana Franki. We wrześniu 2014 roku poszedł na wojnę jako wolontariusz, a następnie podpisał kontrakt i przeszedł szkolenie oficerskie. Zmarły zostawił żonę i dwójkę dzieci.

26 sierpnia około godziny 17:00 w miejscowości Szyrokyne kula wrogiego snajpera trafiła 30-letniego WOŁODYMYRA SZEDULKĘ, pseudonim „Karaś”. Żołnierz Ukraińskiej Armii Ochotniczej urodził się i mieszkał w Nowym Rozdole.

Następnego dnia zła wiadomość nadeszła z Marjinki do rejonu kamioneckiego i radziechowskiego. 27 sierpnia podczas ostrzału artyleryjskiego zginął sierżant 53 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej, 54-letni SERHIJ WOZNIUK. Urodzony w Kamieńcu, znalazł wiecznego spoczynku w miejscowości Nowe Wytki w rejonie radziechowskim. Bohater zostawił rodziców, żonę, dzieci i wnuki. Wozniuk został pośmiertnie odznaczony orderem „Za odwagę” III stopnia.

We wrześniu w Charkowskim Szpitalu Wojskowym zmarł 53-letni JAROSŁAW SŁOBODIUK ze wsi Zabuże w rejonie sokalskim. Słobodiuk był żołnierzem 93 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej.

Przez rok i osiem miesięcy po odniesieniu ran walczył o życie mieszkaniec rejonu stryjskiego ANDRIJ HUK, saper 703 Pułku Inżynieryjnego. 23 stycznia 2015 roku, podczas dyżuru w pobliżu Stanicy Ługańskiej, Andrij wszedł na minę i zaznał poważnych obrażeń głowy. Przeszedł cztery operacje, przez długi czas przebywał w śpiączce. 25 września jego serce przestało bić. Andrij miał 46 lat. Jego żona została sama.

Lwowianin pochodzący z rejonu złoczewskiego, OŁEH JURDYHA, zginął 10 listopada. Odłamki poraniły prawą stronę tułowia 40-letniego żołnierza z 24 Brygady. Rany okazały się śmiertelne. Bohater miał żonę i dwójkę dzieci.

Zaostrzenie sytuacji w strefie działań wojennych pod koniec roku dało się boleśnie odczuć w obwodzie lwowskim. Pierwsza smutna wiadomość nadeszła nie z Donbasu, a z Sambora. 6 grudnia, zaledwie miesiąc po powrocie z frontu, serce MYKOŁY MARYNOWYCZA  nagle przestało bić już w rodzinnym mieście. Żołnierz zostawił córkę i syna.

12 grudnia w miejscowości Szczastia zginął major Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, 45-letni lwowianin MYCHAJŁO LIBRUK, który rozpoczął wojnę jako chorąży. Był wielokrotnie nagradzany odznakami kierownictwa SBU.

Później był łuk switłodarski. 18 grudnia w trudnych walkach zginął dowódca 3 Roty 1 Batalionu 54 Oddzielnej Brygady Zmechanizowanej, 21-letni porucznik MYKYTA JAROWYJ. Zaledwie tydzień później ciało przekazano ukraińskim wojskowym. Mykyta urodził się 2 lutego 1995 r. w miejscowości Melioratywne w obwodzie dniepropietrowskim. Studiował w Akademii Wojsk Lądowych im. Petra Sahajdacznego we Lwowie, po ukończeniu której w kwietniu 2016 roku od razu pojechał do strefy ATU. 20 stycznia miał wziąć ślub w Kościele Garnizonowym Świętych Apostołów Piotra i Pawła. „Jesteś NASZ i nigdy o tym nie zapomnimy, – napisał na swojej stronie na Facebooku proboszcz kościoła garnizonowego, ojciec Sus. – Jeszcze kilka dni temu rozmawiałem z tobą o twoim ślubie w kościele garnizonowym... Będziemy cię pamiętać jako tego, który kochał życie i umiał śpiewać o życiu! Zawsze miałeś gitarę! Zawsze miałeś i wciąż masz wielu przyjaciół”. Mykyta zostawił mamę i młodszego brata.

W walkach przy łuku switłodarskim zginął ojciec trójki dzieci z Bortników, 47-letni WOŁODYMYR ANDRESZKIW, pseudonim „Żara”. Po Rewolucji Godności poszedł jako ochotnik do „Rusi Kijowskiej”. W tym roku zawarł ponowny kontrakt.

20 grudnia podczas wykonywania zadania bojowego w rejonie Popasnej zginął 47-letni lwowianin WSEWOŁOD RATUSZNYJ. Studiował w Lwowskim Instytucie Leśno-Technicznym na Wydziale Mechanicznym. 30 marca 2016 roku został powołany do służby wojskowej na podstawie kontraktu. Odbywał służbę w 24 Brygadzie na stanowisku dowódcy oddziału. Wsewołod zostawił 70-letnią matkę.

Nie mamy prawa, by zapominać o tych, którzy zginęli, broniąc nas i naszego państwa. Trzeba pamiętać ich imiona i przekazywać je z pokolenia na pokolenie. Oni zrobili swoje, a teraz tylko od nas, od pamięci naszych serc i należnego szacunku zależy prawdziwość stwierdzenia: „Bohaterowie nie umierają!”.

Roman Onyszkewycz, Forpost.lviv.ua

 

Praca w Polsce

 

 

linia102.pl promo