wtorek, 14 marzec 2017 14:13

Na Ukrainie po raz pierwszy świętowano Dzień Ochotnika

Święto to ustanowiła 17 stycznia 2017 roku Rada Najwyższa Ukrainy.
Celem uroczystości jest uhonorowanie męstwa i heroizmu obrońców niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, sprzyjanie dalszemu wzmocnieniu patriotycznego ducha w społeczeństwie, wzmocnienie publicznej uwagi i troski o uczestników ugrupowań ochotniczych oraz wparcie inicjatywy społeczeństwa.

Nawet pobieżna wycieczka historyczna pokazuje, że zjawisko bycia ochotnikiem od dawna jest charakterystyczne dla Ukraińców. Jednym z pierwszych jego przykładów można nazwać Sicz Zaporoską – zmilitaryzowaną strukturę złożoną z batalionów ochotniczych, które przez wieki broniły Ukrainy.

Innym przykładem, ale już z nowej historii Ukrainy, jest legion Ukraińskich Strzelców Siczowych, który również kształtował się wyłącznie dzięki wolontariuszom. Wydarzenia I wojny światowej, w tym konfrontację z Austro-Węgrami i Rosją, Ukraińcy postanowili wykorzystać do realizacji swojego marzenia o niepodległości Ukrainy. W szeregi Ukraińskich Strzelców Siczowych zapisało się prawie 20 tysięcy ochotników, później jednak austriacka władza zgodziła się, by przysięgi złożyło tylko 2500 żołnierzy, tworzących legion.

Warto zauważyć, że wówczas, w 1914 roku, podobnie jak w 2014, ukraińscy wolontariusze nic nie mieli: byli słabiej uzbrojeni, mieli gorsze obuwie i odzież. Mimo to jednak zaznali sławy najodważniejszych wojowników. „Szli z nami do ataku ukraińscy ochotnicy. To chyba najlepszy oddział z całej armii Austro-Węgier”, – napisało w niemieckim komunikacie z frontu dowództwo Armii Południowej. Półtora roku zajęło strzelcom i austriackiemu dowództwu, by oficjalnie potraktować ukraińskich ochotników jako osobną jednostkę bojową – pułk Ukraińskich Strzelców Siczowych.

To właśnie wtedy na ziemiach zachodniej Ukrainy rozpoczął się potężny ruch wolontariacki – miejscowa ludność ubierała i karmiła ukraińskich ochotników, wysyłała na front specjalne paczki.

Potem wybuchł ogień II wojny światowej i znów pierwsi wolontariusze stanęli w obronie ojczyzny. Ostatni przykład to jednak Rewolucja Godności i rozpoczęcie działań wojennych na wschodzie państwa, kiedy tysiące zwykłych ukraińskich obywateli, rzucając własne sprawy – studia, pracę, firmy, rodziny – najpierw poszło na Majdan, wyrażając protest przeciwko antypaństwowej polityce ówczesnego kierownictwa kraju, a następnie z bronią w ręku jako pierwsi walczyło z uzbrojoną po zęby rosyjską armią.

Wiosną 2014 roku ustalono rekordową frekwencję w komisjach wojskowych kraju. Ludzie przychodzili sami, nie czekając na otrzymanie wezwania. Inni – mężczyźni i kobiety – sami organizowali się w bataliony i wyruszali na Wschód. To dzięki wolontariuszom – ich odwadze, poświęceniu interesów narodowych i prawdziwemu patriotyzmowi – udało się zatrzymać rosyjskiego agresora, dać możliwość zmobilizowania sił na tyłach i uzbrojenia armii.

Ukraińscy wolontariusze stali się dumą narodu ukraińskiego i jednocześnie bólem głowy kremlowskich stronników. Łącznie w konflikcie wojskowym na wschodzie Ukrainy wzięło udział prawie 40 batalionów wolontariuszy. Zdecydowana większość z nich przekształciła się w jednostki wojskowych służb mundurowych, ale są i takie, które pozostają całkowicie niezależnymi ugrupowaniami i nie podlegają żadnemu resortowi siłowemu (Ukraiński Korpus Ochotniczy, OUN).

Jak informuje agencja Ukrinform, póki co w obecnym ukraińskim ustawodawstwie pojęcie „ochotnik” nie istnieje, tak samo jak nie ma definicji pojęcia „ugrupowanie ochotnicze”.

 

Praca w Polsce