niedziela, 13 sierpień 2017 15:22

W Polsce braci Kłyczków obwołano „supergośćmi”

Polscy obserwatorzy sportowi nazwali braci Kłyczko „historią boksu” i „supergośćmi”.

Takie oceny pojawiły się na łamach gazety Rzeczpospolita i Ѕuрег Еxрrеѕѕ.

Na przykład polski ekspert w boksie Janusz Pindera opisuje karierę sportową Kłyczków, zauważając, że po zakończeniu kariery bracia stali się historią boksu.

Pindera wspomina, że na początku lat dziewięćdziesiątych dziewiętnastoletni Wołodymyr przyjeżdżał do Warszawy i brał udział w pojedynkach bokserskich, zarabiając w ten sposób kilkaset dolarów, „kupował jakieś dżinsy i jak zawsze z książką w ręku wracał do domu”.

„Prawie przez rok mieszkał w akademiku Akademii Wychowania Fizycznego na warszawskich Bielanach”, — mówi autor.

Ponadto, Pindera, który zawsze lubił braci, nazywa ich sportowymi ikonami Ukrainy.

Były bokser Dariusz Michalczewski w artykule „Kliczko — to supergość” pisze: „Nie mogę powiedzieć o nim nawet jednego złego słowa. Mądry, grzeczny. Ja, on i jego brat Witalij byliśmy gwiazdami Universum. Rywalizowaliśmy, ale tylko sportowo”.

Jego zdaniem, nie byli przyjaciółmi, tylko kumplami, ale nigdy się nie kłócili.

„Piłem z wszystkimi innymi z grupy, ale nie z nimi. On i Witalij chodzili swoimi ścieżkami. Władimir był lepszy technicznie. Witalij miał mocniejszy cios, bił krótko z ręki i rywale się przewracali. W sumie lepszy jako bokser był Witalij. Ale Władimir był lepszym lekkoatletą. Gdyby nie został bokserem, byłby mistrzem olimpijskim w... lekkiej atletyce”, — uważa Mochalczewski.

 

Praca w Polsce