piątek, 24 luty 2017 09:48

Ukraińscy hakerzy odkryli korespondencję agenta Kremla, odpowiedzialnego za antyukraińskie akcje w Polsce

Na terenie Polski i innych krajów Europy Wschodniej pracują agenci, którzy aktywnie narzucają idee „ruskiego miru” i próbują skłócić te kraje z sąsiadami.

Wyszło to na jaw dzięki ukraińskim hakerom z organizacji „KiberChunta” i „Ukraińskiego Sojuszu Cybernetycznego” (UCA), który włamał się na skrzynkę mailową jednego z takich agentów – obywatela Białorusi Alaksandra Usowskiego.

Jak pisze portal Informnapalm, oficjalnie Usowski jest kierownikiem fikcyjnej, niepaństwowej organizacji „Wschodnioeuropejska Inicjatywa Kulturalna”, zarejestrowanej w Słowacji. W rzeczywistości jest on jednak jedną z szarych eminencji rosyjskiej polityki zagranicznej w Europie Wschodniej.

Jak wynika z jego korespondencji, w ciągu ostatnich kilku lat zajmował się prowadzeniem antyukraińskich akcji w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej. W 2014 roku jego organizacja nawiązała współpracę z Instytutem Krajów WNP, którym kieruje deputowany z popierającej władze „Jedynej Rosji” Konstantin Zatulin.

Usowski zaproponował Zatulinowi i jego pomocnikom różne formaty współpracy, czego efektem miało być zwiększenie liczby zwolenników Rosji w Polsce i wzrost antyukraińskich nastrojów. Jednym z najohydniejszych pomysłów Usowskiego było zbieranie od Ukraińców, przebywających w Polsce w ramach wizyty, pracujących tam, uczących się lub proszących o azyl polityczny, podpisów pod specjalnym oświadczeniem.

„Ja, obywatel Ukrainy, imię i nazwisko, data urodzenia, rejestracja, uważam, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia są zbrodniczymi organizacjami, zorganizowana przez nie Rzeź Wołyńska jest ludobójstwem narodu polskiego, a zabójcy polskich kobiet, dzieci i starców są zbrodniarzami wojennymi. Podpis, data”, – cytuje portal jego treść.

Kolejny projekt, który Usowski proponował swoim rosyjskim patronom z różnych partii, to tak zwana „Częstochowska Deklaracja o zakazie rusofobii w Polsce”.

W artykule napisano również, że Alaksandr Usowski opracowywał scenariusze nie tylko politycznych, ale też kulturalnych wydarzeń, podczas których zamierzał promować interesy Rosji. W jego listach wspominano na przykład o projekcie konkursu filmów dokumentalnych „Moja Rosja”, w ramach którego zaproponował wprowadzenie specjalnego kuratora, który oglądałby wszystkie produkcje i mógł wycofywać „niewystarczająco rusofilskie filmy”.

Jeśli wierzyć wiadomościom, ceny usług Usowskiego w zależności od złożoności projektu wahają się od trzech do kilkudziesięciu tysięcy euro.

Zdaniem autorów artykułu, Usowski to tylko jeden z licznych agentów prorosyjskich organizacji w Europie Wschodniej, w szczególności w Polsce, które pod pozorem kulturalnych, dyskusyjnych i analitycznych przedsięwzięć badają sytuację w celu przeprowadzenia prorosyjskich akcji.

„Wszystko zaczyna się od niewinnych pikiet przeciwko działaniom ukraińskiej armii na Donbasie lub zbiórek pomocy dla Noworosji, później przekształca cię w omawianie antyukraińskich akcji z przedstawicielami różnych sił politycznych. Pozornie nic groźnego dla polityki wewnętrznej tych państw, lecz stopniowo takie organizacje idą na rozmowy z asystentami polityków, gdzie proponują konkretne sumy za współpracę. A potem niespodziewanie po całej Polsce odbywają się antyukraińskie akcje, które ktoś anonimowy w Ukrainie jednocześnie rozgrzewa akcjami wandalizmu dokonanymi na polskich cmentarzach”, – podsumowano w artykule.

Należy także zaznaczyć, że w tej sprawie wypowiedział się w swoim komentarzu na Facebooku ekspert Marcin Rey prowadzący stronę „Rosyjska V kolumna w Polsce” zawierająca informacje o prorosyjskiej aktywności na terenie Polski. Wskazał on na pewne nieścisłości w przedstawionych faktach jak. np.: udział Ryszarda Czarneckiego w rozmowach dotyczących udziału PiS w domniemanej kolacji parlamentarnej PSL z Obozem Wielkiej Polski oraz zaangażowanie partii Kukiz’15 w finansowanie procesów lobbystycznych.

Jak sugeruje Rey, biorąc pod uwagę powyższe fakty „mamy do czynienia z naprawdę poważną, subtelną i wielopoziomową akcją dezinformacyjną, której „Inform-Napalm” stał się – jestem tego przekonany – bezwiednym instrumentem”.

Jednak dotarcie to prawdziwych faktów i ujawnienie motywów stających za działaniami Usowskiego jest niezwykle trudne, ze względu na złożoność powiązań i wyjątkową subtelność działania porosyjskich sił forsujących swoje interesy poza swoimi granicami. Pomimo tego, sygnał ten jest kolejnym dowodem oraz w jakiś stopniu przedstawia jeden z możliwych scenariuszy, jakie mogą rozgrywać się za kuluarami mediów i polityki w trwającej wojnie hybrydowej.

 

Praca w Polsce