środa, 13 wrzesień 2017 16:54

Zapad-2017: niemieccy eksperci mają wątpliwości co do tego, czy Putin zdecyduje się na otwartą agresję

Prawdopodobieństwo tego, że Rosja wykorzysta manewry wojskowe „Zapad-2017”, rozpoczynające się 14 września, w celu dokonania otwartej agresji w stosunku do Ukrainy lub innych państw jest znikome, prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin nie odważy się na taki krok.

Takie zdanie wyrazili zapytani o to przez dziennikarzy Ukrinformu niemieccy eksperci w dziedzinie bezpieczeństwa.

„Mamy sytuację, gdy Rosja przeprowadziła otwartą agresję na Krymie i wiemy, że sytuację na wschodzie Ukrainy destabilizują rosyjskie siły. Istnieje obawa, że na tym może się nie skończyć, ale myślę, że takiego zagrożenia w trakcie rozpoczynających się manewrów nie ma”, - powiedział wiceprezes Federalnej Akademii do spraw Polityki Bezpieczeństwa (BAKS) Wolfgang Rudischhauser.

Przy tym przyznał, że ze względu na małą przezroczystość manewrów, w krajach bałtyckich i na Ukrainie pojawiają się uzasadnione obawy o to, że jakaś część żołnierzy może pozostać po manewrach na terenie Białorusi, czy w ogóle będzie w przyszłości rozmieszczona bardzo blisko granic, „co w dłuższej perspektywie będzie prowadzić do destabilizacji sytuacji”.

Według Rudischhausera, przejrzystość to bardzo ważny element wszystkich spraw dotyczących kontroli zbrojeń i ćwiczeń. Właśnie tego brakuje manewrom „Zapad”, więc nic dziwnego, że w krajach Zachodu, w tym w Niemczech, istnieją podejrzenia, że Rosja przedstawia dane o uczestnikach manewrów, „które mogą być dalekie od rzeczywistych liczb”.

Taki stan dopuszcza również ekspert berlińskiej fundacji „Nauka i Polityka", specjalista w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego Wolfgang Richter. Równocześnie wskazaną przez minister obrony Niemiec Ursulę von der Leyen, powołującą się na dane NATO, liczbę 100 tysięcy domniemanych uczestników manewrów uważa on za „mocno przesadzoną”. Jego zdaniem, jeśli mowa o ogłoszonej liczbie, to jest to liczba „niestwarzająca zagrożenia”. Ponadto ekspert uważa, że Białoruś nie jest zainteresowana tym, aby umieszczać na swoim terytorium wojska rosyjskie.

Według niego, te dane, które przekazała międzynarodowym strukturom Białoruś, na której terytorium odbywać się będą główne działania, są zgodne z dokumentem wiedeńskim OBWE. Tak że w tej kwestii zasady przejrzystości są przestrzegane, zaznaczył ekspert. Przy tym Richtera „interesuje, jak duża będzie ta część ćwiczeń, która odbędzie się poza granicami Białorusi i o której Białoruś nie informowała”.

Ekspert ds. bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, były przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, członek prezydium Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej Karsten Voigt, wręcz przeciwnie, w pełni dopuszcza sytuację, gdy pewna część rosyjskich jednostek może zostać po manewrach w strefie przygranicznej. Ale to bardzo szybko stanie się oczywiste, precyzuje.

Ekspert zaznacza, że zadaniem NATO jest przygotować się na każdą ewentualność, co „nie oznacza, że prawdopodobieństwo takich przypadków jest duże”. Voigt „wyklucza otwarty atak Rosjan podczas manewrów”. Najbardziej prawdopodobne jest, jego zdaniem, że poprzez te ćwiczenia Rosja chce raczej wysłać NATO „sygnał siły i determinacji”, i jest mało prawdopodobne, że będzie postrzegany on przez NATO jako „straszak”.

 

Praca w Polsce