poniedziałek, 09 styczeń 2017 18:35

Dziennikarz „The Times” opowiedział o rosyjskiej próbie manipulacji medialnej

Dziennikarz brytyjskiej gazety „The Times” Maxim Tucker przedstawił dowody na to, że Rosjanie chcieli go użyć do propagandowej manipulacji.

„Rosyjska telewizja państwowa próbowała zaangażować mnie w coś, co brzmi jak propagandowa operacja przeciwko prezydentowi Poroszence. Nagrałem rozmowę, można jej posłuchać”, – napisał Tucker na swoim Facebooku, umieszczając odpowiednie nagranie.

Rosyjski kanał propagandowy „Rossija 24” zadzwonił do Tuckera, by zapytać, czy nie zechciałby on skorzystać z nagrań od pewnych ukraińskich dziennikarzy, rzekomo kompromitujących prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę, a następnie dać im (kanałowi „Rossija 24”) komentarz na temat taśm, by zwiększyć ich wiarygodność.

„Mamy partnerów na Ukrainie, ukraińskich dziennikarzy, oni mają bardzo ekskluzywne informacje, którymi mogliby się z nami podzielić, ale chcieliby, żebyśmy przekazali je poprzez europejskiego dziennikarza, by pokazać, że najpierw podzielili się z mediami zachodnimi, a potem z nami”, – powiedziała przedstawicielka „Rossija 24”.

W odpowiedzi, Tucker powiedział, że kanał ma międzynarodową reputację tworzenia fałszywych wiadomości (inscenizacji zaplanowanych historii).

„Nie, my jesteśmy »Rossija 24«, być może »Rossija 1«... Nasz kanał jest po prostu informacyjny, mamy tylko wiadomości”, – powiedziała rosyjska dziennikarka.

Do kontaktu użyto telefonu Siergieja Baratyńskiego z kanału „Rossija 24”, zaznaczył Tucker. Propagandyści zaproponowali mu nawet, że zapłacą za jego wyjazd do Moskwy.



Ukraiński polityk oraz deputowany Rady Najwyższej Wołodymyr Arjew skomentował incydent na swoim Facebooku.

„Na Boże Narodzenie wszystkie brudy wychodzą na wierzch. Dziennikarz Max Tucker zdemaskował operację specjalną Kremla, w ramach której zamierzano poprzez europejskie media opublikować tzw. »nagrania rozmów Poroszenki«. Właściwie próbowano zalegalizować je za jego pośrednictwem, a on nagrał rozmowę i umieścił ją na swoim profilu. Moskiewska rozmówczyni Tuckera mówi, że na Ukrainie są dziennikarze, gotowi podłapać tę historię po jej opublikowaniu w Europie. Nie wątpię, że chodzi o media Gużwy (Ihor Gużwa – obecnie właściciel serwisu Strana.ua). Dlatego warto przestrzegać informacyjnej higieny – od razu pisałem o moskiewskim źródle sztucznego skandalu, ale dość mądrzy ludzie i tak poważnie zabrali się za dyskusję nad »istotą« kolejnego elementu wojny hybrydowej”, – napisał.

Jak informowały ukraiskie media, Tucker jako pierwszy napisał o skandalu z „taśmami Onyszczenki”. Ukraiński biznesmen i deputowany Ołeksandr Onyszczenko oświadczył, że rzekomo posiada nagrania, które świadczą o związku prezydenta Petra Poroszenki z korupcją polityczną.

Tucker powiedział, że adwokaci Poroszenki grożą brytyjskiemu wydaniu pozwem za publikację oskarżeń Onyszczenki.

Z kolei sam Poroszenko zapewnił członków frakcji „Blok Petra Poroszenki”, że z założenia nie istnieją żadne „taśmy” z nagraniami, zawierającymi materiał kompromitujący prezydenta Ukrainy.

 

Praca w Polsce