czwartek, 18 maj 2017 13:28

Po ucieczce Janukowycz wracał na Ukrainę

Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz podczas swojej ucieczki w lutym 2014 roku dwukrotnie przekroczył granicę z Rosją.


Powiedział o tym w wywiadzie dla „Nowej Gaziety” prokurator Departamentu Śledztw Specjalnych PGU Ołeksij Donśkyj.

„W rzeczywistości znalazł się tam (w Rosji - red.) dwukrotnie. Pierwszy raz w nocy z 22 na 23 lutego 2014 roku. Z miejscowości Urzuf w obwodzie donieckim na wybrzeżu Morza Azowskiego, wraz z Klujewym, częścią prywatnej ochrony i osobami towarzyszącymi (mowa o partnerce Janukowycza Lubow Połeżaj - red.) został przetransportowany dwoma helikopterami Sił Zbrojnych RF do Jejska. Dlaczego ukraińscy strażnicy nie wykryli tych helikopterów, pozostaje kwestią otwartą”, - powiedział Donśkyj.

Według prokuratora, podczas tej podróży Janukowycz znajdował się na terenie Federacji Rosyjskiej dziesięć-dwanaście godzin, odbył lot krajowy z Jejska do Anapy, już wojskowym samolotem transportowym.

„O godzinie 13.00 czasu kijowskiego poleciał z Anapy do miejscowości Gwardiejskoje, na lotnisko wojskowe pod Symferopolem, które w tym czasie wynajmowała Flota Czarnomorska Rosji. Na Krymie, w bazie floty, przebywał w nocy z 23 na 24 lutego, i już wtedy okręt Floty Czarnomorskiej udał się ponownie na terytorium Federacji Rosyjskiej. Mamy dowody w odniesieniu do generała armii rosyjskiej, który kierował operacją przerzucenia Janukowycza z obwodu donieckiego do Kraju Krasnodarskiego, a stamtąd na Krym. Ustalono również tożsamość osoby z ochrony prezydenta Rosji. Ta dwójka nadzorowała grupę wykonawców, jednocześnie koordynując ich działania z szefem ochrony Janukowycza Kobzarem i pracownikiem ochrony Bernaćkym”, - zaznaczył prokurator.

Na pytanie, czy Janukowycz prosił Kreml o zgodę w sprawie swojej relokacji na półwysep, prokurator podkreślił, że śledczy są w posiadaniu pewnych informacji, których szczegółów nie ma prawa on ujawniać.

„Wszystko, co mogę powiedzieć: Janukowycz podjął decyzję nie z własnej inicjatywy. Gdyby chciał po prostu uciec od mitycznego zagrożenia, to zrobiłby to jeszcze w Charkowie... Mówiąc o interwencji Rosji w wydarzenia na Ukrainie, trzeba podkreślić ważny fakt. Janukowycz nie został w Doniecku, na swojej ojcowiźnie, a odleciał na Krymie. Ponieważ od 18 lutego, od przelania pierwszej krwi na Majdanie, przestrzegał już scenariusza, który mu narzucono”, - podkreślił Doński.

 

Praca w Polsce