czwartek, 18 maj 2017 14:32

Ekspert opowiedział, jak wpłynie na hrywnę powołanie nowego szefa NBU

Im szybciej zostanie powołany nowy szef NBU, tym lepiej dla finansowej i kursowej stabilności na Ukrainie.
W przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo, że pozytywne oczekiwania na rynku finansowym zostaną zastąpione przez negatywne. To może przywrócić tendencję do dewaluacji hrywny.

Poinformował o tym portal „24” ekspert gospodarczy Andrij Nowak, komentując oświadczenie Petra Poroszenki o tym, że szef NBU może być powołany przed 21 lipca.

Andrij Nowak przypomniał, że po poinformowaniu szefowej Narodowego Banku Wałeriji Hontarewej o rezygnacji rynek finansowy Ukrainy zareagował pozytywnie. Dymisja nieefektywnego szefa, który przez dwa lata pracy dość znacznie osłabił system finansowy i bankowy, zaznaczył ekspert, pozytywnie wpłynęła na kurs hrywny. Jednak jeśli powołanie nowego szefa NBU przeciągnie się, może to przywrócić tendencję do dewaluacji hrywny – uważa ekspert.

„Im szybciej zostanie powołany nowy szef NBU, tym lepiej dla finansowej i kursowej stabilności na Ukrainie. Dalej wszystko będzie zależeć od tego, kto będzie nowym szefem Narodowego Banku. Czy będzie on niezależny od prezydenta i czy przywróci bankowi instytucjonalną niezależność, czy będzie kontynuować rolę wykonawcy komercyjnych zamówień od prezydenta i jego otoczenia” – zauważa Andrij Nowak.

Przy tym, zdaniem eksperta, wyjaśnienie przeciągnięcia powołania nowego szefa NBU jest banalne – Petro Poroszenko chciałby zamienić siekierkę na kijek. Czyli zamienić jednego swojego człowieka – Hontarewą – na drugiego takiego samego.

Przypomnijmy, że 14 maja Petro Poroszenko przeprowadził konferencje prasową w Kijowie. Szef państwa oświadczył, że nowy szef NBU może zostać wybrany przed rozpoczęciem letnich parlamentarnych wakacji, które rozpoczną się 21 lipca.

Na początku kwietnia Wałerija Hontarewa ogłosiła swoją rezygnację ze stanowiska szefowej NBU. Powiedziała, że po świętach majowych zamierza przejść na długi urlop. Jej obowiązki będzie pełnić pierwszy zastępca Jakow Smołyj.

 

Praca w Polsce