niedziela, 10 wrzesień 2017 23:04

Micheil Saakaszwili przekroczył polsko-ukraińską granicę niemal niesiony na rękach

Polityk został przeciągnięty przez rozentuzjazmowany tłum na przejściu Medyka-Szeginie.


Były szef obwodu odeskiego jest już na terytorium Ukrainy. Jak informowaliśmy wcześniej, Micheil Saakaszwili pomimo gróźb strony ukraińskiej o nie wpuszczeniu go do kraju podjął próbę przedostania się przez granicę twierdząc, że pogranicznicy nie mają podstaw do odmówienia mu wjazdu.

Pomimo zablokowania pociągu którym zamierzał dostać się do Ukrainy Saakaszwili, ekipa wspierająca go przezornie kupiła dla niego i siebie bilety na kolejny drugi skład pociągów, który wyruszał trzy godziny później od unieruchomionego przez kierownictwo kolei ukraińskich Intercity+ do którego wsiadł polityk. Jednak Saakaszwili nie zdecydował się na ten krok pomimo tego, że jego ekipa była już w odjeżdżającym pociągu. Następnie oświadczył on, że uda się na przejście graniczne Medyka-Szeginie.

Po wjechaniu autobusu, którym jechał były szef obwodu odeskiego na teren przejścia granicznego polscy pogranicznicy zablokowali ruch dla innych pojazdów i po przeprowadzeniu odprawy zezwolili wszystkim na opuszczenie terytorium RP ostrzegając, że mogą oni mieć problemy z wjazdem na stronę ukraińską. Następnie odblokowano wjazd dla oczekujących samochodów, gdzie przebywali m.in. dziennikarze oraz ekipa towarzysząca politykowi. Jak przekazano, strona polska została poproszona przez stronę ukraińską o zamknięcie granicy na czas odprawy pierwszego autobusu.

Z ukraińskiej strony nadchodziły informacje o gromadzeniu i przemieszczaniu się znacznych sił wsparcia w postaci policji, funkcjonariuszy SBU i służby granicznej. Następnie pojawiły się informacje o całkowitym zamknięciu przejścia granicznego, tak samochodowego jak i pieszego przez stronę ukraińską. Oficjalnym powodem była wiadomość o zaminowaniu przejścia. W tym czasie utworzyła się kilometrowa kolejka przed przejściem. Do granicy przybywało coraz więcej osób z żądaniem przepuszczenia Saakaszwili.

Były prezydent Gruzji zamierzał wjechać na Ukrainę na podstawie zaświadczenia o jego statusie osoby bez obywatelstwa, którą powinni mu byli wystawić ukraińscy pogranicznicy. Podczas przebywania na pasie neutralnym, gdzie utknęły samochody Saakaszwili przeprowadził krótkie wystąpienie przed towarzyszącymi mu ekipami dziennikarzy i zwolenników.

Oświadczył on, że nie wierzy w zaminowanie przejścia granicznego i uważa, że zostało to sfingowane przez obecną ukraińską władzę Towarzysząca mu była premier Julia Tymoszenko poinformowała ze swojej strony, że deputowani zwrócili się o przedstawienie im oficjalnych dokumentów potwierdzających zagrożenie. Tymoszenko zauważyła również, że od czasów dyktatury Janukowycza nic się nie zmieniło, zmieniło się tylko nazwisko dyktatora.

W chwilę potem napierający ze strony Ukrainy tłum zwolenników Saakaszwili przerywa blokadę przejścia granicznego ignorując pograniczników rozrywając łańcuch funkcjonariuszy i przeciąga Micheila Saakaszwilego na swoją stronę. Po wspólnym ponad trzykilometrowym przemarszu polityk oświadczył, że udaje się do Lwowa, gdzie przeprowadzi spotkanie i podejmie dalsze decyzje.

Państwowa Służba Graniczna poinformowała o przygotowywaniu odpowiednich dokumentów dla prokuratury w sprawie bezprawnego przekroczenia granicy przez Micheila Saakaszwilego oraz towarzyszących mu ludowych deputowanych Ukrainy. Przekazano także, że tłum, który wdarł się siłą i spowodował szarpaninę z pogranicznikami składał się z około 700 osób.

 

 

Praca w Polsce