poniedziałek, 11 wrzesień 2017 08:34

Saakaszwili i jego towarzyszom grożą 3 postępowania za przekroczenie granicy

Państwowa Straż Graniczna Ukrainy zamierza zwrócić się do prokuratury w związku z nielegalnym przekroczeniem polsko-ukraińskiej granicy Micheila Saakaszwilego i grupy towarzyszących mu osób.

Poinformował o tym doradca szefa Służby Granicznej Ołeh Słobodian, przekazuje „Ukraińska Prawda”.

"Mamy tutaj cały szereg nieprawidłowości. Teraz nasze zadanie to udokumentować na gorąco wszystkie te naruszenia i przekazać je do prokuratury" - powiedział.

Według Słobodiana, chodzi o co najmniej trzy epizody.

"To nielegalne wtargnięcie na systemowy obiekt, co jest naruszeniem umów międzynarodowych z polską stroną, nielegalne przekroczanie granicy państwowej przez grupę osób, a także napaść i pobicie pracowników straży granicznej w czasie wykonywania obowiązków służbowych" - powiedział Słobodian.

Funkcjonariusz PSGU podkreślił, że dotyczy to wszystkich, którzy przekroczyli granicę, w tym deputowanych i Saakaszwilego.

Podczas incydentu 11 funkcjonariuszy policji i 5 pracowników służby granicznej otrzymało obrażenia.

Słobodian uważa również, że ta sytuacja może negatywnie wpłynąć na tryb bezwizowy dla Ukraińców, i ta kwestia może być poruszona w Parlamencie Europejskim.

"To logiczne, bo bałagan na granicy z UE nie jest pozytywny dla wizerunku Ukrainy. Nasi "przyjaciele" (w cudzysłowie) skorzystają z tego, aby postawić pytanie o zawieszeniu trybu bezwizowego", - uważa on.

Jak wiadomo, wraz z Saakaszwilim, granicę przekraczali poseł partii „Batkiwszczyna” Serhij Własenko i niezrzeszony Jurij Derewianko.

Sam polityk po dotarciu do Lwowa i spotkaniu z merem Andrijem Sadowym oświadczył, że nie naruszył prawa gdyż, nie udało mu się porozmawiać z funkcjonariuszami służby granicznej.

"(W "Szeginie") starałem się oddać im swój paszport, porozmawiać z nimi, aby uzyskać ochronę na Ukrainie. ... A co robili oni -  drwili z ludzi, imitowali jakieś materiały wybuchowe (zaminowanie przejścia "Szeginie" - red.), napędzili "tituszek", nastraszyli konduktorów (pociągu "Intercity+"), stworzyli zatory na granicy", - oświadczył on.

Przypominamy, że były szef obwodu odeskiego, po wielu perypetiach przekroczył granicę polsko-ukraińską na przejściu Medyka-Szeginie będąc „przeciągnięty” przez podekscytowany tłum jego zwolenników.

aT7mNb14DZE

 

Praca w Polsce