Wspólne strategiczne interesy Polski i Ukrainy

Wspólne strategiczne interesy Polski i Ukrainy
Warszawa i Kijów mają wspólne strategiczne interesy - i to jest ważniejsze niż spory na tematy historyczne.

 

Pisze o tym znany ukraiński felietonista Witalij Portnikow dla espreso.tv.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział podczas swojego wystąpienia w Parlamencie Europejskim, że z pomocą gazociągu Nord Stream 2 Kreml może mieć poważny wpływ na kraje europejskie. "Musimy z całą wyrazistością powiedzieć: to nie jest ekonomiczny, a projekt polityczny" - podkreślił szef gabinetu ministrów.

Ta twarda postawa Morawieckiego kolejny raz pokazuje, że Warszawa i Kijów mają wspólne strategiczne interesy - i to jest dużo ważniejsze niż spory na tematy historyczne. Ukraina i Polska są skazane na współpracę, tu i teraz - co by się nie działo między ich narodami w odległej i niedawnej przeszłości. Skazani dlatego, że główna historyczna groźba dla ich państwowości i cywilizacji, która tradycyjnie pochodzi od agresywnej i nie będącej w stanie przyjąć europejskich wartości Rosji, pozostaje aktualna.

Jednak nie można było nie zauważyć, że europejskich deputowanych interesowały podczas wystąpienia Morawieckiego nie tyle jego poglądy na Nord Stream 2, ile sytuacja w samej Polsce. Szef rządu występował przed deputowanymi w dzień zaostrzenia konfliktu między władzą wykonawczą i prezesem Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf, a w rzeczywistości - z całym Sądem Najwyższym, którego członkowie w tym konflikcie jednogłośnie poparli swojego przewodniczącego. Unia Europejska uważa, że polski rząd próbuje ustanowić kontrolę nad władzą sądowniczą i rozpoczęła już śledztwo, które powinno wyciągnąć wnioski, co do legalności takiego oskarżenia.
Praktycznie Komisja nie może podjąć żadnych działań przeciwko Polsce, bo wszelkie kroki zostaną zablokowane przez sojusznika rządu polskiego w Unii Europejskiej - premiera Węgier Viktora Orbana. I to przy okazji jeszcze jeden paradoks ukraińsko-polskich stosunków - Warszawa dzisiaj naprawdę jest uzależniona od Orbana, który blokuje euroatlantycką integrację Ukrainy, wspieraną przez Polskę. Jednak sęk tkwi nie w tej prawie zabawnej , ale mimo wszystko smutnej sytuacji.

Najważniejsze jest to, że wewnętrzna polityka władz polskich i reakcja na nią w UE osłabiają pozycje Polski w Unii Europejskiej i zmniejszają ciężar tych uczciwych słów, które wypowiadają polscy politycy na arenie międzynarodowej. Przecież pomimo naszego konfliktu wokół polityki pamięci historycznej lub generowanie wewnątrzpolskich kryzysów polityka rządu "Prawa i Sprawiedliwości" pozostaje spójna i stała. To jest polityka sprzeciwiania się kremlowskiemu hegemonizmowi w warunkach, gdy wiele krajów "starej Europy" dla złudnych korzyści gotowych jest zdradzić zasady, na których budowano Unię Europejską.

„Szkoda tylko, że znaczenie tej polskiej polityki nie jest tak kluczowe, jak wcześniej”, podsumował felietonista.

Artykuły powiązane