The Washington Post: Rosja wygrywa nową zimną wojnę dzięki Trumpowi

The Washington Post: Rosja wygrywa nową zimną wojnę dzięki Trumpowi
Mało kto z radzieckich i rosyjskich liderów do ery Putina mógł wyobrazić sobie taki scenariusz, który konsekwentnie wciela w życie Trump, pisze gazeta.

 

Porządek świata, istniejący po tym, jak skończyła się zimna wojna, długo nie wytrzymał, zaczął bardzo szybko się rozpadać, a w końcu wygrała ją jednak Rosja — w momencie, kiedy Trump podjął decyzję o wycofaniu wojsk USA z Syrii i pokazał, że Stany Zjednoczone mogą rzucać swoich sojuszników na pastwę losu. Trump rzucił Kurdów „na pożarcie” Turcji, odizolowywał Izrael i dał Rosji z Iranem przestrzeń do manewrowania na Bliskim Wschodzie, pisze gazeta The Washington Post.

Jak podkreślono w materiale, jakby tego mało, Trump zaplanował jeszcze jedno „pospieszne wyjście” - tym razem z Afganistanu, który amerykańscy wojskowi, tak czy inaczej, kontrolowali przez siedemnaście lat. Na tle takich rozwiązań Trumpa, do dymisji podał się „niezatapialny” sekretarz obrony USA James Mattis, oskarżając prezydenta o to, że ten "zachęca Rosję i Chiny".

Mało który radziecki przywódca z czasów zimnej wojny mógł sobie wyobrazić lepszy scenariusz, niż ten, który został stworzony „przez Trumpa dla Putina”, zauważa autor publikacji. Właśnie tutaj panuje rozłam między USA i sojusznikami w sprawie przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także wymóg Waszyngtonu przywrócenia Rosji do "wielkiej siódemki" - i to bez względu na nieustanną agresję Rosji wobec Ukrainy oraz wszechstronne próby osłabienia świata zachodniego.

Waszyngton przycisnął WTO taryfami, poważnie osłabiając międzynarodową organizację — i stało się to też wskutek działań Trumpa. Prezydent zdewaluował amerykańską walkę o prawa człowieka, "uznając za dopuszczalne zabicie żyjącego w USA dziennikarza Arabii Saudyjskiej i przyjmując z otwartymi ramionami totalitarnych przywódców na całym świecie".

Lista "zasług" Trumpa w polityce zagranicznej na tym się nie kończy — prezydent poważnie zepsuł stosunki z Europą z powodu sankcji przeciwko Iranowi i paryskiego porozumienia klimatycznego, a zainicjowane przez niego wojny handlowe stały się ciosem w światową gospodarkę, zauważa gazeta.

W polityce wewnętrznej stanowisko Białego Domu doprowadziło do tego, że Amerykanie zaczęli nieufnie odnosić się do wyborów, Departamentu Sprawiedliwości, służb specjalnych i wolnej prasy. Najpoważniejszym była utrata "partyjnej jednomyślności", głoszącej o "rosyjskim zagrożeniu". W 2018 roku w badaniu fundacji Gallup 40% republikanów nazwało Moskwę "sojusznikiem", chociaż w 2014 roku taką opinię wyraziło tylko 22%, czytamy w artykule gazety.

Autor publikacji w Washington Post przypomniał, że kilku członków administracji, którzy przeciwstawiali się "proputinowskim instynktom" prezydenta, zostało stamtąd wyrzuconych — Herbert Mcmaster, Rex Tillerson, John Kelly i teraz James Mattis opuścili administrację prezydenta na tle niezgody z polityką Trumpa.

"Pokolenia Amerykanów zapłaciły wysoką cenę i niosły ciężkie brzemię od Berlina do Sajgonu i Hawany. Teraz, 29 lat po upadku Muru Berlińskiego, Trump ofiarowuje Moskwie zwycięstwo w zimnej wojnie, którego nigdy nie odniosła" - konkluduje gazeta.

Jak informowano, 19 grudnia Biały Dom i Pentagon poinformowały o wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii w związku z przejściem do "nowego etapu" operacji wojskowej przeciwko ugrupowaniu Państwo Islamskie. Według amerykańskich mediów Pentagon próbował odwieść prezydenta Donalda Trumpa od tego kroku.

Na tle rozwiązań Trumpa o wycofaniu wojsk z Syrii sekretarz obrony USA James Mattis poinformował o swojej dymisji. Szef Pentagonu zamierza opuścić swoje stanowisko 28 lutego, aby w tym czasie prezydent mógł znaleźć zastępcę. Od 1 stycznia obowiązki sekretarza obrony będzie pełnić wiceszef Pentagonu Patrick Shanahan.

Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Dania – kluczowi sojusznicy USA w koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu — skrytykowali decyzję Trumpa, wskazując na niebezpieczeństwo reorganizacji komórek terrorystycznych w Syrii. Szef MSZ Danii Anders Samuelsen wezwał UE do skoordynowania działań, aby przekonać Waszyngton.

Prezydent Rosji Władimir Putin nazwał decyzję Trumpa o wycofaniu wojsk z Syrii "poprawną", a Turcja przerzuciła dodatkowe wojska na granicę z Syrią.

Uzbrojona opozycyjna koalicja Syryjskie Siły Demokratyczne określiła działania USA jako "cios w plecy". Amerykański kontyngent wojskowy działał w bliskim kontakcie z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi, które walczą przeciwko ISIS i reżimowi Baszara al-Asada. W skład Syryjskich Sił Demokratycznych wchodzą również kurdyjskie oddziały samoobrony Powszechne Jednostki Ochrony, wobec których Turcja przeprowadziła serię operacji. Ankara uważa kurdyjskie formacje w Syrii za terrorystyczne i oskarża je o wspieranie separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu.

Artykuły powiązane