sobota, 13 styczeń 2018 17:19

Firma oskarżona o dyskryminację Ukraińców wystosowała list otwarty

Międzynarodowa firma Lіndab, która zobowiązała Ukraińców do noszenia niebiesko-żółtych uniformów w pracy, odrzuca zarzuty o dyskryminację ze względu na narodowość, i jest gotowa do szerokiej dyskusji na temat alternatywnych rozwiązań.

Można się o tym dowiedzieć z listu otwartego opublikowanego przez przedsiębiorstwo, informuje Ambasada Ukrainy w Polsce na swoim Facebooku.

"Niepokoją nas stawiane nam zarzuty, ponieważ dokładamy wszelkich starań, by wszystkich pracowników traktować sprawiedliwie, równo i z szacunkiem. ... Lindab zobowiązuje się zapewniać równe traktowanie wszystkich pracowników, jak również osób pracujących na rzecz naszej firmy zatrudnianych przez zewnętrzne firmy outsourcingowe. Działania, które mogłyby zostać uznane za dyskryminację, są niedopuszczalne" - podkreślają w firmie.

Jak podkreślono, w kodeksie postępowania przedsiębiorstwa określono, że "wszystkich pracowników należy traktować sprawiedliwie, równo i z szacunkiem. Pracownicy powinni postępować z poszanowaniem pochodzenia i różnych poglądów kolegów, klientów i innych osób. Nie wolno dyskryminować ani nękać żadnego pracownika ani kandydata ze względu na rasę, płeć, wyznanie, narodowość, orientację seksualną czy inne wyróżniające cechy. W Lindab uznajemy różnorodność za czynnik wspomagający rentowność i dążymy do tego, by ją wspierać."".

W Lіndab poinformowano, że różnokolorowa odzież robocza została wprowadzona w celu zapewnienia wydajności i bezpieczeństwa w miejscu pracy, która ułatwia szybką identyfikację. Jak podkreślono, wcześniej problemy z komunikacją z pracownikami, którzy nie znają języka polskiego, doprowadziły do stresujących sytuacji i nieporozumień.

"Ostatecznie podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu modelu szybkiego rozpoznawania, jakimi językami posługują się poszczególne osoby: pracownicy niemówiący po polsku, bez względu na narodowość, mieli nosić inną koszulkę. Ustaliliśmy również, że niektórzy pracownicy znają zarówno polski, jak i inne języki, a zatem mogliby pełnić funkcję tłumaczy." - czytamy w komunikacie.

W firmie poinformowano, że od momentu wdrożenia nowego systemu wszystkie osoby, które nie mówią w języku polskim, noszą żółte koszulki, a pracownicy, którzy mogą pomóc z tłumaczeniem - pomarańczowe.

"Wybór kolorów nie był podyktowany względami ukrytych podtekstów. Takie zmiany pomogły pokonać istniejące trudności spowodowane barierą językową" - podkreśla pracodawca.

Przy tym dodano, że niebiesko-żółte ubrania noszą nie tylko Ukraińcy, ale i obywatele Białorusi czy Mołdawii, którzy również pracują w firmie.

W Lіndab poinformowano, że po konsultacji z prawnikami są przekonani, że takie rozwiązanie nie stoi w sprzeczności z obowiązującymi przepisami antydyskryminacyjnymi. W przedsiębiorstwie zapewnili, że są gotowi "rozważyć tę kwestię, w poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań".

Tym sposobem Lindab wystosował list otwarty w którym oświadczono o przyjęciu perspektywy współpracy z organizacjami i organami Państwowymi otwartymi na dialog mający na celu zapewnienie godnych i bezpiecznych warunków pracy wszystkim swoim pracownikom.

Jak informowaliśmy, ukraińscy pracownicy w międzynarodowym przedsiębiorstwie Lindab, które specjalizuje się w produkcji dachów, rynien i rur wentylacyjnych, zostali zobowiązani do noszenia niebiesko-żółtej odzieży roboczej. Kierownictwo przedsiębiorstwa twierdzi, że ułatwia to komunikację, a z kolei eksperci uważają, że jest to przejawem dyskryminacji ze względu na narodowość. Polski rzecznik praw obywatelskich postanowił zwrócić się do miejscowej inspekcji pracy o przeprowadzenie kontroli w tym zakładzie, a jej wyniki będą podstawą do analizy tej sprawy i ewentualnych dalszych działań.

 

Praca w Polsce