Polska policja poinformowała o szczegółach ataku Ukraińców na dwóch policjantów

Polska policja poinformowała o szczegółach ataku Ukraińców na dwóch policjantów Foto: lodzka.policja.gov.pl
Wśród napastników, którzy w zeszłym tygodniu napadli na polskich policjantów w Zgierzu było pięcioro Ukraińców a jeden z nich to zawodowy żołnierz.

Przypomnijmy, w nocy 23 lutego dwaj policjanci zwrócili uwagę na grupę pięciu mężczyzn, którzy spożywali alkohol oraz zachowywali się głośno w pobliżu domów mieszkalnych. Kiedy policjanci poprosili mężczyzn okazać dokumenty, zaczęli oni zachowywać się agresywnie i rzucili się na funkcjonariuszy.

Jak informuje TVN24, najpierw grupa mężczyzn obrażała policjantów. W pewnym momencie jeden z nich zaatakował policjanta uderzając go i powalając na ziemię, leżącego pozostali zaczęli kopać. Drugi policjant w tym momencie wykonał kilka strzałów ostrzegawczych w powietrze. Na jakiś czas to powstrzymało napastników. Ale konflikt wybuchł z nową siłą, gdy dołączyło do nich kilkoro jeszcze bardziej agresywnych ich znajomych.

„Rzucali pokruszonymi płytami chodnikowymi, kamieniami i nogami od krzeseł”, - powiedział Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Po strzałach ostrzegawczych policjant oddał kilka strzałów w stronę napastników, raniąc czterech z nich w nogi. Uszkodzenia nóg ma także jeszcze jeden napastnik, ale nie wiadomo czy stało się to na skutek rykoszetu czy trafienia pocisku.

Po pierwszych poranieniach napastnicy zaczęli uciekać. Na miejsce wezwano grupę policji, która całkowicie zablokowała kwartał. Wszystkich uczestników zatrzymano w hotelu robotniczym, który mieścił się w jednym z domów jednorodzinnych. Napastnikami okazało się siedmiu Ukraińców, pięciu Gruzinów, i jeden Mołdawianin. Wszyscy oni przyjechali do Polski niecałe dwa tygodnie temu do pracy. Wśród Ukraińców, jak twierdzi TVN24, jeden to zawodowy żołnierz. Wiek napastników – od 20 do 45 lat. Ośmioro z nich już usłyszało oskarżenia. Grozi im do 10 lat więzienia. Reszta nieuczestniczących w ataku, a jedynie obserwujących konflikt będzie przesłuchana w sądzie w charakterze świadków. Według dziennikarza TVN24, napastnicy tłumaczą swoje zachowanie tym, że niby nie wiedzieli o tym, że to policjanci podejrzewając, że ktoś ich atakuje. Policjanci faktycznie byli po cywilu, gdyż patrolowali okolicę pod kątem kradzieży samochodów. Ale w policji twierdzą, że obaj funkcjonariusze z wydziału do spraw walki z przestępczością samochodową mają duże doświadczenie – 14 i 20 lat i byli wielokrotnie nagradzani za doskonałą służbę. Prokuratura podkreśla, że policjanci od samego początku twierdzili i wyjaśniali, że chcą sprawdzić dokumenty.

Artykuły powiązane