Szef IPN: Polska uważa temat pochówków w Hruszowicach za wyczerpany

Szef IPN: Polska uważa temat pochówków w Hruszowicach za wyczerpany
Ukraina oficjalnie nie przedstawiła żadnych zastrzeżeń do raportu grupy poszukiwawczej polskiego IPN, która w maju przeprowadziła wykopaliska na miejscu dawnego pomnika UPA na cmentarzu w Hruszowicach. Dlatego strona polska uważa sprawę za wyczerpaną.

 

Powiedział o tym komentarzu dla korespondenta Ukrinformu szef IPN Polski Jarosław Szarek.

Jego zdaniem niektóre osoby z Ukrainy mogły postawić pod znakiem zapytania to, co tam znaleziono. Dodał, że jednak nie ma oficjalnego stanowiska ze strony osób, które miałyby jakieś zastrzeżenia.

Szarek powiedział, że Warszawa nie otrzymała żadnego oficjalnego pisma od Kijowa w sprawie przeprowadzonych wykopalisk w Hruszowicach. Dlatego IPN Polski uważa, że temat w sprawie grobów w Hruszowiach jest wyczerpany.

Przypomniał, że porozumienie ze stroną ukraińską było następujące: jeżeli na miejscu pomnika zostaną znalezione szczątki żołnierzy UPA, to w tym miejscu będzie ustawiony        odpowiedni pomnik. Nie znaleziono tam jednak szczątków żołnierzy UPA, i to wyraźnie potwierdza raport profesora Szwagrzyka, zastępcy szefa IPN, do którego nikt ze strony Ukrainy do dziś nie zgłosił żadnych zastrzeżeń. Dodał również, że obecnie strony są w zupełnie innej sytuacji.

Jednocześnie Szarek zaznaczył, że strona polska nigdy nie zgodzi się na przywrócenie pomnika, który będzie chwalić UPA - organizację wojskową, odpowiedzialną za mord Polaków na Wołyniu.

Szef IPN Polski poinformował, że Warszawa oczekuje teraz "realnych gestów" ze strony ukraińskiej. Takim jego zdaniem, na przykład, byłaby zgoda ze strony Kijowa na przeprowadzenie ekshumacji polskich ofiar w jednym z miejsc na Ukrainie.

Szarek przypomniał, że kilka tygodni temu wysłał do ministra kultury Ukrainy listę 10 miejsc na terenie Ukrainy, gdzie polski IPN chciałby przeprowadzić prace poszukiwawczo-ekshumacyjne, dotyczące grobów z różnych okresów pierwszej połowy XX wieku. Dodał, że czeka na odpowiedź ukraińskiego ministra.

Jego zdaniem, dialog między stronami na temat rzezi na Wołyniu w latach II wojny światowej jest konieczny. Uważa on, że Warszawa i Kijów muszą iść drogą, którą w pewnym momencie pokonały Polska i Niemcy, gdy Berlin przyznał się do odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy.

Artykuły powiązane