We Wrocławiu trwa proces Polki biorącej udział w procederze niewolniczej pracy Ukraińców

We Wrocławiu trwa proces Polki biorącej udział w procederze niewolniczej pracy Ukraińców
Obywatelka Polski pomagała Ukraińcom znaleźć pracę na budowach, a następnie zabierała u nich paszporty.

 

Jak informuje kanał telewizyjny "Ukraina", oprócz tego nie dość, że nie płacono im za pracę, ale karano pod wymyślonymi pretekstami, przekazuje "Kanał 24".

Według śledztwa dziennikarzy, Ukraińcy stają się ofiarami nieuczciwych polskich pracodawców, co w rezultacie prowadzi do przebywania w warunkach zbliżonych do więziennych.

I jeśli wcześniej praca przymusowa w Polsce kojarzyła się z prostytucją, to obecnie do współczesnego niewolnictwa wchodzą przedstawiciele praktycznie wszystkich zawodów. W telewizyjnym materiale zostały pokazane zdjęcia zatrzymania obywatela Polski o imieniu Mirosław, który razem z towarzyszem dostarczał pracowników do lokalnych zakładów gastronomicznych. Wśród poszkodowanych znalazło się dziesiątki obywateli Ukrainy.

"Ludzie u niego pracowali za grosze. Czyli to było 6-7 zł na godzinę. Pracowali w restauracjach, gdzie stawka była co najmniej 15, czyli zarabiał on bardzo dużo. Zabierał i u ludzi, i u pracodawców – zarabiał podwójnie. Oprócz tego, że ludziom organizował hostele w których mieszkali, a do tego wymyśli on system kar.

Nie wyniósł śmieci – minus sto zł, lub na przykład, wrócił do domu po 22:00. Były to prawie więzienne warunki", – poinformowali dziennikarze.

O stwierdzonych faktach pracy przymusowej polscy policjanci otrzymują sygnały prawie każdego miesiąca. Zresztą, jak mówią obrońcy praw człowieka, to kropla w morzu. Najczęściej ofiary same boją się iść na policję pod groźbą deportacji lub nawet przemocy.

Artykuły powiązane