W Polsce imigrantom ekonomicznym oferuje się warunki gorsze niż miejscowym

W Polsce imigrantom ekonomicznym oferuje się warunki gorsze niż miejscowym
Pozbawienie paszportów i płac, nieuzasadnione kary – to nie wszystkie "niespodzianki", z którymi często borykają się ukraińscy emigranci zarobkowi.

 

Wyjeżdżając do obcego kraju w nadziei, zarobić dodatkowe pieniądze, często trafiają do pracy niewolniczej. Polska to jeden z liderów wśród krajów pod względem przestępstw dotyczących handlu ludźmi. Fakty pracy przymusowej polscy policjanci ujawniają praktycznie co miesiąc, pisze portal "Siegodnia".

I jeśli wcześniej praca przymusowa w Polsce kojarzyła się z prostytucją, to obecnie do pracy niewolniczej trafiają przedstawiciele praktycznie wszystkich zawodów. A ofiarami często stają się właśnie Ukraińcy.

Choć formalnie gastarbeiterzy nie są niewolnikami, to wiele lat pracują w obcym kraju prawie za darmo. Często ofiary boją się iść z tym na policję. Boją się sądu, kary i deportacji — przecież pracodawca, który zabrał im dokumenty często grozi, że przekaże ich policji lub nawet użyciem przemocy.

Ludzi w umownej pracy niewolniczej zatrzymuje również stałe opóźnienie wypłaty. Ukraińcom już na wejściu oferuje się niższe wynagrodzenia i gorsze warunki, niż Polakom. "Pracowałam w polskim hotelu jako pokojówka — płacili nam 5 zł (35 hrywien) za jeden pokój, podczas gdy Polkom — 10 zł (70 hrywien). Przy tym pracowałyśmy po osiem godzin i nikt nas nie karmił. Z kolei Polacy mieli obiad i do tego bezpłatny" — skarży się Oksana Marczenko.

Zapobiec handlowi ludźmi próbuje fundacja praw człowieka "La Strada". Jej plakaty ostrzegawcze znajdują się bezpośrednio na polskich dworcach kolejowych, przez które Ukraińcy wjeżdżają do kraju. "W zeszłym roku w sprawie pracy przymusowej zwróciło się do nas ponad 200 osób, z czego około 50 to obywatele Ukrainy. Najwięcej takich przykładów jest w restauracjach i kawiarniach, ale do pracy niewolniczej zmusza się również i w sektorze usług, budownictwa i rolnictwa" — mówi przedstawicielka fundacji Irena Dawid-Olczyk.

Jak twierdzą eksperci praca niewolnicza ma swoje konsekwencje. Nie chodzi tylko o fizyczne wyczerpanie — wielu byłych gastarbeiterów zmuszonych jest leczyć zaburzenia psychiczne. "To depresja, nerwice, zaburzenia lękowe. Zdarzają się również przypadki ludzi z zespołem presuicydalnym. Pamiętam kobietę, która trafiła do mnie z halucynacjami. Jej organizm był tak wyczerpany, że nie mógł pracować" — powiedziała psycholog Inna Szymczak i dodała, że często ci ludzie trafiają do szpitali psychiatrycznych.

Wcześniej informowaliśmy, że we Wrocławiu trwa proces Polki biorącej udział w procederze niewolniczej pracy Ukraińców.

Artykuły powiązane