Tydzień 30 stycznia – 3 lutego w gospodarce Ukrainy

Tydzień 30 stycznia – 3 lutego w gospodarce Ukrainy
Elektroenergetyczne potyczki, rejderstwo, korupcja w NBU i skargi ze strony firm.

Biorąc pod uwagę, że o pomocy finansowej dla Ukrainy w formie kredytów Międzynarodowego Funduszu Walutowego na razie nie można nawet marzyć, ukraińscy urzędnicy i regulatorzy w zeszłym tygodniu zajęli się poprawą klimatu biznesowego. Wszystko jednak odbyło się zgodnie z tradycyjną ukraińską zasadą „chcieli jak najlepiej, a wyszło jak zawsze”. Jedną z głównych wiadomości gospodarczych na Ukrainie w zeszłym tygodniu stało się przyjęte dnia 31 stycznia orzeczenie Narodowej Komisji ds. Regulacji Elektroenergetyki i Usług Komunalnych, przewidujące 6-krotne zwiększenie taryfy na niestandardowe podłączenie do energii elektrycznej.

 
Co ciekawe, decyzja o zwiększeniu taryfy na podłączenie Komisja uzasadniła dobrymi zamiarami – jej zdaniem taki krok „zapewni stabilne funkcjonowanie rynku usług w zakresie podłączania instalacji elektrycznych do sieci
i przyczyni się do poprawy pozycji Ukrainy w rankingu Doing Business”. Jednocześnie, jak informują analitycy ukraińskiego Biura Efektywnej Regulacji (BRDO – Better Regulation Delivery Office), koszt podłączenia do energii elektrycznej jest już równy prawie 800% PKB na mieszkańca, co praktycznie uniemożliwia rozwój przede wszystkim małych i średnich przedsiębiorstw, a także realizację projektów inwestycyjnych na całym terytorium Ukrainy. Właśnie to, a także fakt, że średni czas podłączenia instalacji elektrycznej wynosi 263 dni, a by tego dokonać, należy przejść 5 procedur, jest przyczyną faktu, że w rankingu Doing Business 2016 Ukraina zajęła 137. ze 188 miejsc według wskaźnika „Podłączenie do sieci elektrycznych”, a wielcy inwestorzy przemysłowi preferują rozmieszczanie zakładów w innych krajach.

Nic dziwnego, że takie, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne orzeczenie wywołało lawinę krytyki. Ukraińskie Stowarzyszenie Energetyki Odnawialnej jeszcze 30 stycznia ostrzegło Komisję, że takie rozwiązanie może bardzo negatywnie odbić się na klimacie inwestycyjnym na Ukrainie i zmniejszyć jej konkurencyjność w pozyskiwaniu kapitału zagranicznego. „Prawdopodobnym skutkiem będzie rezygnacja z inwestycji w ukraińską gospodarkę, brak tworzenia nowych przedsiębiorstw, a tym samym powstawania nowych krajowych producentów, pogorszenie bilansu handlowego i w efekcie pogorszenie dobrobytu każdego Ukraińca”, – stwierdziło Stowarzyszenie. Zdaniem jego członków kilkukrotny wzrost kosztów podłączenia elektrowni słonecznych i wiatrowych pozbawi te projekty inwestycyjnej atrakcyjności i sprawi, że nie będą one zyskowne.

O negatywnym wpływie orzeczenia komisji powiedzieli również deweloperzy mieszkaniowi – według jednej z firm deweloperskich wzrost wartości niestandardowego podłączenia spowoduje wzrost cen mieszkań w nowych budynkach o ponad 10%, ponieważ instalacja sieci stanowi średnio 25% kosztów budowy bloku. Orzeczenie Narodowej Komisji ds. Regulacji Elektroenergetyki i Usług Komunalnych  ostro skrytykowano również w Radzie Najwyższej, której deputowani postanowili odłożyć dyskusję na temat projektu ustawy o rynku energii elektrycznej i zamiast niego przygotować uchwałę o nieufności wobec całego składu Komisji, która pozbawi również obecnych jej członków prawa do udziału w nowych konkursach. Sama Narodowa Komisja ds. Elektroenergetyki w swoim oświadczeniu sprecyzowała „niepełną informację, która pojawiła się w Internecie” oraz poinformowała, że Komisja po prostu zmieniła metodykę obliczeń, by nie dopuszczać do „podłączenia nowych odbiorców końcowych kosztem istniejących konsumentów” oraz „zapewnić przejrzyste i przewidywalne ustalanie cen usług w zakresie podłączania dla odbiorców końcowych”.

Przy okazji, w zeszłym tygodniu nie był to jedyny przypadek, kiedy oświadczenia lub orzeczenia były sprostowywane przez tych, którzy je przedstawili lub których one dotyczyły. 31 stycznia prezes Narodowego Biura Antykorupcyjnego Artem Sytnyk poinformował o problemie, który znacznie szkodzi firmom – nowej formie przejęcia własności prywatnej drogą rejderstwa (przejmowanie kontroli nad firmami lub ich majątkiem w sposób niezgodny z prawem lub wpół legalny – przyp. tłum.) poprzez podmianę danych właścicieli nieruchomości. „Obecnie obserwuje się masowe rejderstwo poprzez ingerencję w rejestry nieruchomości: właściciel zostaje z nich wyrzucony, a w jego miejsce wpisuje się nazwisko innej osoby. Będę w tej sprawie spotykać się z ministrem sprawiedliwości, bo to nowa forma rejderstwa”, - powiedział. Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości zaprzeczyło temu oświadczeniu – jak stwierdził wiceminister Pawło Moroz, nie istnieją masowe manipulacje, związane z rejestrem. „To nie jest manipulacja związana z rejestrem, to przestępcy, którzy rękami państwowych rejestratorów, którzy nie boją się iść za kratki, kradną obywatelom majątek. Tacy ludzie zostaną ukarani”, – powiedział. Najśmieszniejsze w tej historii jest to, że rację mają tu obaj – rejderstwo z wykorzystaniem państwowych rejestrów naprawdę ma charakter systemowy. W 2016 roku pracująca przy Ministerstwie Sprawiedliwości Komisja ds. Rozpatrywania Skarg w Sferze Państwowej Rejestracji Praw Majątkowych i Firm uwzględniła ponad 500, czyli 50% wszystkich złożonych skarg dotyczących przejęcia przedsiębiorstw i nieruchomości. Dlatego Rada Najwyższa 6 października przyjęła za podstawę i w całości zaprojektowaną z udziałem Ministerstwa Sprawiedliwości „ustawę antyrejderską, jaka przewiduje wzmocnienie odpowiedzialności za takie działania. Natomiast przypadki  „zarejestrowanego rejderstwa” wciąż pojawiają się z powodu jednego ważnego faktu – póki co żaden rejestrator lub notariusz nie poniósł prawdziwej odpowiedzialności za wszystkie te operacje.

Kolejną instytucją, która w zeszłym tygodniu „zasłużyła” na sprostowanie swoich stwierdzeń, stał się Narodowy Bank Ukrainy. W opublikowanym raporcie inflacyjnym za styczeń 2017 roku NBU nie tylko potwierdził pogorszenie prognozy inflacji na rok 2017 z 8% do 9,1% ze względu na wzrost płacy minimalnej do 3200 hrywien, ale też stwierdził, że wzrost wydatków na wynagrodzenia doprowadzi do obniżenia w małych i średnich firmach oficjalnego zatrudnienia o około 630 tysięcy osób, co odbędzie się kosztem małych i średnich firm oraz prywatnych przedsiębiorców z powodu „prawie dwukrotnego wzrostu obciążeń podatkowych dla przedsiębiorstw płacących jednolity podatek”. Częściowo jest to rekompensowane poprzez „nieformalne zatrudnienie”, czyli wzrost szarej strefy. Te obliczenia, jakie w pewnej mierze już potwierdzają życiowe realia – masowe zamykanie prywatnych przedsiębiorstw i optymalizacja małych firm – ostro skrytykował minister polityki społecznej Andrij Rewa. Jego zdaniem te obliczenia są niekompetentne i nieprofesjonalne, a badania naukowe i obliczenia jego ministerstwa pozwalają stwierdzić, że gospodarki nie dotkną żadne negatywne skutki w związku z podniesieniem płacy minimalnej. „Jeśli planuje się wzrost gospodarki o 3%, to o jakiej redukcji miejsc pracy może być mowa? Jeśli dochody budżetu państwa w styczniu 2017 roku wzrosły o 40% w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku, a Fundusz Emerytalny uzyskał o 1,2 mld hrywien więcej, nie mogło to nastąpić z powodu redukcji etatów”, – powiedział Rewa. Zamiast komentarza dodamy do tego stwierdzenia jeden fakt: według danych Państwowej Służby Skarbowej wzrost dochodów budżetu w styczniu miał miejsce… kosztem praktycznie całkowitego braku zwrotu podatku od wartości dodanej. Wobec tego z dochodem budżetu mogą jeszcze pojawić się problemy.

Przy okazji, w tym tygodniu problemy ma także sam Narodowy Bank Ukrainy. Są one związane z korupcją i reputacją. 3 stycznia Prokuratura Generalna Ukrainy zatrzymała dyrektora jednego z departamentów NBU podczas odbioru 25 tysięcy dolarów łapówki. Według informacji śledczych, otrzymane środki pieniężne są częścią łapówki wynoszącej 35 tysięcy dolarów, których urzędnik domagał się w zamian za rejestrację w NBU wewnątrzpaństwowego systemu płatności „Płatyserwis” oraz wydanie odpowiedniego świadectwa. NBU uzgodnił działalność systemu „Płatyserwis” 24 stycznia. Dyrektorowi departamentu już przedstawiono podejrzenie o uzyskiwanie nielegalnych korzyści w szczególnie dużym rozmiarze. Umieszczono go również w areszcie z możliwością wniesienia kaucji w wysokości 800 tysięcy hrywien. Kolejnym problemem, dotyczącym już systemu bankowego, są rekordowe straty największego banku Ukrainy – znacjonalizowanego pod koniec 2016 roku „Privatbanku”, który po utworzeniu rezerw w związku z restrukturyzacją na 10 lat kredytów insiderskich zebrał aż 135 miliardów hrywien.

Na koniec – jeszcze kilka faktów dotyczących klimatu biznesowego i klimatu na Ukrainie. Według raportu Rady Ombudsmana Biznesowego, podsumowującego 4. kwartał 2016 roku, w tym okresie napłynęła największa liczba skarg od firm w ciągu całej historii pracy Rady na Ukrainie – aż 275. Najwięcej skarg – 156 – dotyczyło działalności Państwowej Służby Fiskalnej Ukrainy. Na drugim miejscu znalazły się organy samorządu terytorialnego (28 skarg), a na trzecim (20 skarg) – Policja Narodowa i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Najbardziej bolesne dla biznesu nadal są kwestie podatkowe. Liczba skarg na nie wzrosła o 23% w porównaniu z poprzednim kwartałem. Ponad 60% spraw zakończyło się wynikiem pozytywnym dla firm. Negatywny klimat biznesowy nie może nie odbić się na dobrobycie Ukraińców, którym brakuje środków na podstawowe potrzeby. Jak wynika z badania „Indeks Zdrowia. Ukraina 2016”, 43% hospitalizowanych w ostatnim roku Ukraińców było zmuszonych pożyczyć pieniądze lub sprzedać nieruchomość, by pokryć koszty leczenia. Sytuację ratują tylko przelewy dla rodzin – w 2016 roku na Ukrainę przez różne systemy płatności przekazano 2,49 mld dolarów amerykańskich, co stanowi nieco więcej niż 2,38 mld dolarów, przelanych w 2015 roku.
 

 

Wasyl Sydorowicz

Artykuły powiązane