Globalne strategie energetyczne Rosji: Północ, Azja, potem — cały świat

Globalne strategie energetyczne Rosji: Północ, Azja, potem — cały świat
Walka o ukraiński tranzyt przeciwko „Nord Stream 2”, „Tureckiemu Potokowi” i próbom destabilizowania przez „Gazprom” jedności Europy poprzez przyznanie nadzwyczajnych preferencji Niemcom na szkodę „wschodnim” członkom UE nie daje pełnego obrazu ambitnych planów rosyjskiego monopolisty.

Niestety, pozycja „Gazpromu” na świecie jest znacznie bardziej niezachwiana, niż byśmy chcieli. Na Ukrainie, a obecnie również w Europie, staje się coraz bardziej oczywiste, że „Gazprom” i „Rosnieft” to przede wszystkim narzędzia politycznego wpływu Kremla, zakamuflowane jako firmy energetyczne, które eksportują nie tylko ropę i gaz, ale i „russkij mir”, korupcję polityczną i gospodarczą. Niestety należy przyznać, że w innych regionach świata zarówno „Rosnieftowi”, jak i „Gazpromowi” udaje się zachować wizerunek „rzetelnego” dostawcy, nawet jeśli szkodzi to partnerom.

Na przykładnie tak dawno temu „Gazprom Marketing and Trading Singapore” poinformował o rozpoczęciu dostaw skroplonego gazu ziemnego dla największej państwowej firmy Indii w zakresie dostaw gazu ziemnego „GAIL India Ltd” na podstawie umowy podpisanej jeszcze w 2012 roku i przewidującego dostawy 2,5 mln ton skroplonego gazu rocznie.

„GAIL India Ltd”, która zamierzała zrewidować podpisany pięć lat temu kontrakt w związku z przesyceniem rynku i brakiem wystarczającego popytu, obecnie jest zmuszona szukać alternatywnych sposobów sprzedaży i przygotowuje się na straty.

Wcześniej w podobnej sytuacji Hindusom udało się porozumieć z Katarem i Exxon/Mobil. Jednak zdaniem specjalistów, istnieją dobrze uzasadnione wątpliwości co do sukcesu negocjacji z Moskwą. Bierz lub płać — ot i cała alternatywa.

Tak niebywała aktywność rosyjskich firm na rynku skroplonego gazu jest częścią globalnej strategii Kremla dotyczącej utrzymania, a nawet wzmocnienia pozycji na światowych rynkach zbytu. W grudniu tego roku Putin osobiście wziął udział w „inauguracji pracy” gigantycznej fabryki skraplania gazu o wartości 27 mld dolarów w rosyjskiej Arktyce. Celu Rosji nikt nie ukrywa — to wyprzedzenie Kataru pod względem wielkości produkcji skroplonego gazu, a tym samym przejęcie tego segmentu rynku pod swoją kontrolę.

Pierwszy statek ze skroplonym gazem został załadowany surowcem w porcie Sabetta na Półwyspie Jamalskim za kołem podbiegunowym na oczach ważnych gości, wśród których, ku zaskoczeniu wszystkich, znalazł się minister energetyki Arabii Saudyjskiej Khalid Al-Falih.

Zakład produkcji LNG został zbudowany przez prywatnego rosyjskiego producenta „Novatek” we współpracy z francuskim „Total” i chińską narodową korporacją CNPC (50,1% joint venture należy do „Novatek”, 20% — „Total” i CNPC, 9,9% — chińskiej „Silk Road Fund”). Moce przerobowe zakładu wynoszą 5,5 m mln ton rocznie, jednak już w 2019 roku wielkość produkcji planuje się doprowadzić do 16,5 mln ton

W tym projekcie wszystko jest wspaniałe. Po pierwsze, wspaniała przyroda: zdaniem rosyjskich inżynierów, warunki regionów polarnych z ekstremalnymi temperaturami przyczyniają się do tego, że „skraplanie gazu jest łatwiejsze niż w południowych krajach”.

Po drugie, geopolityka: Moskwa zamierza nie tylko zdławić Katar na rynku LNG, czyli tam, gdzie wciąż utrzymuje się konkurencja, ale i uprzedzić przejęcie części rynku przez skroplony gaz łupkowy z USA. Dlatego to nie przypadek, że na uroczystej ceremonii na Półwyspie Jamalskim, w temperaturze -28 stopni Celsjusza, był obecny minister energetyki Arabii Saudyjskiej, znajdującej się obecnie w stanie „zimnej wojny” z Katarem. Ostatni popiera Turcję, która jest bardzo bliskim strategicznym sojusznikiem Rosji i już przyjęła pierwszy tankowiec z amerykańskim LNG. Natomiast pierwszy tankowiec z Sabetty udał się do Chin, a nazwano go po francusku „Christophe de Margerie” na cześć zmarłego w Rosji w 2014 roku z winy pijanych pracowników lotniska Wnukowo byłego CEO „Total”.

Zdaniem szefów „Novatek”, dostawami z Jamału planowane jest zaopatrywanie szerokiego rynku Azji, przede wszystkim Chin, do których droga z północnych mórz wydaje się być krótsza.

Po trzecie, bardzo ciekawe, że wspomniany projekt był realizowany w warunkach sankcji przeciwko „Novatekowi”, które sprawiły, że niemożliwe były pożyczki na europejskich i amerykańskich rynkach finansowych. Tymczasem budowa fabryki, portu i lotniska w pobliżu Sabetty w temperaturach sięgających -50°C, byłaby niemożliwa bez wielomilionowych inwestycji.

Na pomoc Rosjanom przyszli Chińczycy, którzy zgodzili się na znaczne ryzyko związane z bardzo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi za kołem podbiegunowym i bardzo trudnymi warunkami nawigacyjnymi w północnych szerokościach geograficznych Federacji Rosyjskiej. To właśnie za ich środki został realizowany projekt, a to nie jedyny przykład na to, że to azjatyccy partnerzy Rosji dostarczają zasoby na pomysły Putina.

Wcześniej „Interfaks” pisał, że japońskie banki — Mizuho Bank i Sumitomo Mitsui Banking Corporation we współpracy z rosyjskim oddziałem amerykańskiego JP Morgan Chase Bank, N. A. — zawarły z „Gazpromem” umowę o udzielenie kredytu w wysokości 1 mld euro na okres pięciu lat. Wszystkie wymienione banki są starymi partnerami rosyjskiego monopolisty i aktywnie uczestniczyły w transakcjach finansowania korporacyjnego i projektowego.

Zdziwienie wywołuje pojawienie się wśród wierzycieli „Gazpromu” amerykańskiego banku, w którego imieniu umowę kredytową podpisał Jan Tawrowskij — absolwent Moskiewskiego Uniwersytetu Łączności i Informatyki, który pracował potem w Morgan Stanley, a obecnie jest prezesem J. P. Morgan w Rosji i WNP. Jednak jest to już fakt dokonany.

Po czwarte, obecność na Półwyspie Jamalskim saudyjskiego ministra, którego produkcja skroplonego gazu dla Chin nie powinna specjalnie interesować, ma całkiem racjonalne wyjaśnienie. Rzecz w tym, że na północy Rosji wydobywa się nie tylko gaz, ale i kondensat oraz ropę. Amerykańskie sankcje stały się przyczyną zahamowania nowych projektów arktycznych, wymyślonych pięć lat temu przez szefa „Rosnieftu” Igora Sieczina. Jednak nawet te projekty, które udało się zrealizować, dają do 400 tysięcy baryłek eksportu naftowego na dobę z trzech terminali.

Do niedawna warunki techniczne wydobycia ropy naftowej w Arktyce pozwalały zmniejszyć wydobycie do uzgodnionych w ramach OPEC+ limitów. Ale obecnie pojawia się problem przedłużenia ograniczeń, które bardzo boleśnie uderzy w i tak znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej „Rosnieft”.

Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że „Rosnieft” musiał hedgingować w 2017 roku swoje długi na rynku wewnętrznym, wypuszczając obligacje o wartości 1 bln rubli. Ta pożyczka stała się największą w historii firmy, która w warunkach sankcji, obowiązujących od 2014 roku, jest zmuszona coraz bardziej polegać na wewnętrznych rezerwach rosyjskiego rynku finansowego. W ciągu czterech lat „Rosnieft” „pożyczył” w ten sposób 57 mld dolarów.

Zdaniem ekspertów, w przypadku wprowadzenia przez USA nowych środków ograniczających, które są przewidziane w przyjętej w sierpniu ustawie sankcyjnej, położenie „Rosnieftu” będzie bardzo trudne, co podważy zaufanie do głośnych oświadczeń Sieczyna o kontynuacji dużych inwestycji, w tym za granicą.

Ale jeśli globalne projekty „Rosnieftu” są w chwili obecnej hamowane przez sankcje, umowę OPEC+, globalizacją rynków ropy naftowej i nadmierny potencjał gazu łupkowego USA, to „Gazprom” wyszukuje możliwości obejścia sankcji. W Azji. Minister energetyki Federacji Rosyjskiej Aleksandr Nowak oświadczył o gotowości do podpisania z Teheranem memorandum o zamiarze budowy 1200-kilometrowego gazociągu z Iranu do Indii. Rosjanie obiecują znacznie zainwestować w irańskie złoża, które pilnie potrzebują technologicznych aktualizacji.

I co ciekawe, nie chodzi tu o dawno omawiany projekt Iran—Pakistan—Indie, na który mogą zostać nałożone sankcje, a o podwodny gazociąg z Zatoki Perskiej do Oceanu Indyjskiego. Indie są bardzo zainteresowane dostawami irańskiego gazu i są gotowe zaryzykować, wywołując niezadowolenie USA, które dotyczy nie tylko Rosji, ale i Iranu.

W swoim czasie administracja Busha i Obamy w każdy możliwy sposób utrudniała budowę gazociągu Iran—Pakistan—Indie, nie bez powodu przypuszczając, że doprowadzi to do znaczącego wzmocnienia pozycji Iranu w bardzo niestabilnym regionie. Waszyngton wspierał alternatywną trasę Turkmenistan—Afganistan—Pakistan—Indie, która jednak też nigdy nie została urzeczywistniona.

Gazociąg Iran—Indie, zbudowany przy aktywnym udziale Rosji, jest sprzeczny z interesami USA, tak samo jak jego poprzednia wersja przez Pakistan. Pozostaje upewnić się, jak dokładnie Waszyngton zamierza przeciwdziałać ekspansji energetycznej Rosji w Azji.

Dla specjalistów oczywiste jest, że cała ta nieco chaotyczna aktywność Rosji na rynkach energetycznych Azji jest uwarunkowana potrzebą dywersyfikacji bazy konsumentów ropy naftowej i gazu, która w Europie, po pierwsze, nie rośnie i, po drugie, jest zagrożona nieuchronną amerykańską ekspansją. Sankcje, wbrew ożywionym wypowiedziom Putina i jego popleczników, wywołują efekty i znacznie utrudniają realizację dużych projektów energetycznych.

Rosja próbuje grać od razu na wszystkich rynkach, często utrzymując stosunki z walczącymi ze sobą stronami (jak na przykład z Arabią Saudyjską i Katarem, Arabią Saudyjską i Iranem, Chinami i Japonią), działając cynicznie i agresywnie.

Wydaje się, że Moskwa zrozumiała, że „nowa globalizacja”, którą gotowe są zaprezentować światu Chiny, otwiera szansę uwolnienia się od hegemonii USA i trzeba zdążyć zająć swoją niszę na zaktualizowanym „jedwabnym szlaku”.

I jako bonus — kokietowanie przez Federację Rosyjską azjatyckich smoków nie pozostaje niezauważone w Europie. Kreml nie przepuszcza okazji, aby pokazać Europie, że istnieje alternatywa (rosyjski gaz, ropa naftowa, kondensat) i jakkolwiek by ona nie była nieopłacalna dla rosyjskiego budżetu i ludności (jak owiane złą sławą niekorzystne umowy „Siła Syberii” o dostawach gazu do Chin), zdaniem putinowskich strategów, w końcu dobrze przygotowana geopolityka zwróci się w postaci dywidend ekonomicznych. Oto same Niemcy wydały pierwsze zezwolenie na „Nord Stream 2”, a i w Baumgarten wybuch miał miejsce bardzo o czasie (12 grudnia) i w dobrym (widocznym) miejscu. Północ, Azja, potem — cały świat.


Serhij Korsuński, ZN.ua

Artykuły powiązane