Praca za granicą: na Ukrainie zmieniono zasady

Praca za granicą: na Ukrainie zmieniono zasady
Na Ukrainie zmieniono zasady obowiązujące pracowników migrujących. Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego opublikowało projekt ustawy, w którym proponuje się cofnąć licencję na pośrednictwo w znajdowaniu pracy za granicą.

Innowacja ma na celu zmniejszenie administracyjnej presji na firmy oraz ułatwienie życia pośredników w zatrudnianiu. W usługach administracyjnych licencję ma zastąpić zasada deklaratywna.

Jak będzie to działać
Zamiast ubiegania się o licencję Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, jak robią to teraz firmy rekrutacyjne, wystarczy tylko poinformować, że rekruterzy zaczynają pracować, czyli po prostu zawiadomić o danym fakcie.

Zgodnie z projektem ustawy biura pośredniczące zaczną się rejestrować właśnie w Ministerstwie Rozwoju Gospodarczego lub Centrum Usług Administracyjnych przy składaniu wniosku (deklaracji), będącego podstawą do świadczenia usług pośrednictwa pracy. Po złożeniu deklaracji można już zajmować się dokumentami osób mających pracować za granicą.

W ten sposób, jak mówią prawnicy, rozwiązuje się problem wielomiesięcznych oczekiwań na decyzje w sprawie pozwolenia lub odmowy wydania licencji. Decyzja często była odmowna z powodu prostych literówek lub pomyłek w złożonych dokumentach. Uznawano je za zawierające „nieautentyczne” dane. Następnie przez najbliższe trzy miesiące firma nie miała prawa do ponownego złożenie papierów.

„W praktyce organ licencjonowania najczęściej wykorzystuje właśnie tę podstawę, co paraliżuje działalność gospodarczą wnioskodawcy i kieruje polowanie zagranicznych agencji na ukraiński rynek pracy. W przypadku rekrutacji pracowników sezonowych trzy miesiące oczekiwania i jeden miesiąc na rozpatrzenie dokumentów oznaczają zakończenie sezonu”, — powiedziała prawnik, członkini Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Olga Dugil.

Eksperci liczą na to, że zniesienie licencji wszystko zdecydowanie uprości. Wszelkie licencje bardzo często wiążą się z korupcją.

„Wraz ze zniesieniem licencji rynek stanie się bardziej zalegalizowany. Część pośredników, pracujących obecnie na czarno, z radością zalegalizuje swój interes. Liczba oszustów będzie się zmniejszać. Szczerze mówiąc, jestem jednak sceptycznie nastawiony do takiej perspektywy jak wycofanie pozwoleń na zatrudnienie. Jeszcze niedawno podejmowano próby zmonopolizowania na poziomie legislacyjnym tego rynku i wzięcia go pod kontrolę”, — zauważył lider niezależnego związku zawodowego „Trudowa solidarnist” Witalij Machyńko.

Oszustów nie da się złapać
Negatywna strona uproszczenia procedur to wzrost liczby oszustów, pozostawiających ludzi bez legalnego wynagrodzenia i miejsca pracy. Ich liczba aktywnie rośnie zarówno na Ukrainie, jak i na całym świecie. Deklaratywna zasada rejestracji otworzy na oścież drzwi rynku pracy dla wszystkich przypadkowych osób, których już nikt nie będzie sprawdzał.

„Takich firm jest coraz więcej, i to nie tylko na Ukrainie. Będzie łatwiej otworzyć podobną spółkę. Choć ustawodawca chce lepiej kontrolować ten rynek i będzie można sprawdzić daną firmę poprzez rejestry, rzeczywistość jest taka, że jeśli oszuści będą chcieli oszukać, to to zrobią. Spółki działające na Ukrainie będzie można sprawdzić i nałożyć na nie sankcje karne lub złożyć pozew do sądu. Ale co zrobić z zagranicznymi firmami, zarejestrowanymi na Ukrainie? Przecież to właśnie one najczęściej oszukują ludzi, zmieniając warunki pracy, wynagrodzenie, warunki zakwaterowania. Prawie nikt ich nie kontroluje i nie sprawdza”, — zauważył pracownik kancelarii prawnej „EU Legal” Dmytro Kożyczenko.

By nie pozostać na obczyźnie z niczym, eksperci radzą, by wnioskodawcy samodzielnie sprawdzali firmy oraz ich dokumenty założycielskie na miejscu lub poprzez rejestry państwowe, przeczytali opinie, uważnie zapoznali się z umową, nie przelewali pieniędzy z góry itp.

Jak oszukują
Najczęściej oszuści korzystają z dwóch schematów: wabią zawyżonymi płacami i podpisują z ludźmi nie umowę o poszukiwaniu pracy, a o świadczeniu usług informacyjnych.

W pierwszym przypadku człowiek od razu wie, że dał się złapać, a w drugim orientuje się z czasem, kiedy już skarży się, że nie świadczono mu usług pośrednictwa pracy. Okazuje się, że opłata wniesiona została nie za zatrudnienie, a za dostarczanie informacji na temat danej pracy. Reklamacji nie da się już złożyć.

Fałszywi pośrednicy praktycznie nigdy nie wypytują kandydatów o fachową wiedzę i umiejętności, a przyjmują wszystkich, którzy nawiązali z nimi kontakt. I tu nie ma się czemu dziwić, ponieważ ich celem nie jest zatrudnić ludzi, a zdobyć jak najwięcej osób zainteresowanych pracą, a w związku z tym pieniędzy.

Oszust może nawet korzystać z licencji firmy, która znajduje się w wolnym dostępie, a opłatę pobrać na osobiste konto.

„Podam przykład z własnego doświadczenia, kiedy na jednym z portali społecznościowych pojawiła się fałszywa strona z »ofertami pracy«, rzekomo ze strony firmy ILC. O istnieniu takiej strony dowiedzieliśmy się od kandydatów, którzy przyjechali do naszego biura, wcześniej przelewając pieniądze na konto oszusta. Ostatecznie ostrzegliśmy przyszłych kandydatów o takim niebezpieczeństwie u siebie na miejscu oraz w sieciach społecznościowych, ale, niestety, już pojawili się poszkodowani przez sprytnych oszustów”, — powiedział dyrektor ds. rozwoju i współpracy firmy ILC Witalij Andrusiak.



Denys Warhun,  UBR

Artykuły powiązane