Ukraina-Polska: jak spory historyczne wpłyną na pracowników migrujących

Ukraina-Polska: jak spory historyczne wpłyną na pracowników migrujących
Polska ustawa o IPN, sankcjonująca zaprzeczanie zbrodni nacjonalistów ukraińskich, a także grzywny i kary więzienia za publiczne wypowiedzi na temat udziału Polaków w Holokauście, weszła w życie z dniem 1 marca.Jednocześnie, jak mówią eksperci, Polacy już dość poważnie łączą wzrost swojej gospodarki z ukraińskimi migrantami zarobkowymi. Czy ten konflikt skończy się pokojem w aspekcie historycznym i jak wpłynie to na ukraińskich "gastarbeiterów" w Polsce? Na te pytania odpowiadają eksperci w wywiadzie dla Golos.ua.

Konflikt w aspekcie historycznym

Wiceminister spraw zagranicznych Polski Bartosz Cichocki powiedział, że heroizacja przez Ukrainę ludzi, których Polska uważa za przestępców, zatruwa stosunki polsko-ukraińskie. Niemniej jednak, według ekspertów, popyt na ukraińskich migrantów zarobkowych w Polsce jest dość duży. Polska, będąc krajem bardziej rozwiniętym gospodarczo, może promować swoje interesy historyczne. Ukraina walczy o swoich bohaterów z przeszłości, tracąc bohaterów dzisiaj, ponieważ ludzie nie zostawiają dostatniego życia, by wyjechać do pracy za granicą.

W najbliższej przyszłości nie należy spodziewać się pełnego uregulowania stosunków polsko-ukraińskich w aspekcie historycznym, uważa politolog Wołodymyr Wola.

"Jak minimum, mogą pojawić się pewne postępy odnośnie miejsc pochówku i to częściowo dlatego, że pozycja Polski w niektórych kwestiach, o których dotąd mało dyskutowano, jest o wiele szersza, zgodnie ze słowami wiceministra spraw zagranicznych Bartosza Cichockiego w wywiadzie dla »Ukraińskiej Prawdy«. Polskie władze najprawdopodobniej nie zrobią nic, aby przywrócić jakiekolwiek pomniki związane z Ukraińską Powstańczą Armią", – powiedział politolog.

Opcja ta, z jednej strony pokazuje możliwości kompromisu, czyli aby napisy na pomnikach, na grobach w żaden sposób nie podważały polskiego rozumienia wydarzeń, zaznacza Wołodymyr Wola.

"Z drugiej strony, jest jasne, że ukraiński elektorat taki kompromis też przyjmie niejednoznacznie. Oznacza to, że kompromis jest niemożliwy, ponieważ po wyborach, większość polityków w parlamencie orientują się na tę część elektoratu, dla której ważne są napisy o tym, że bohaterowie i wojownicy o wolność – to UPA. Ten moment już wygląda niejednoznacznie, choć jak i kompromis, ale w tym samym czasie jak ślepy zaułek", – powiedział.

Oznacza to, że wyjątkowo w najbliższych latach nie należy się spodziewać żadnego globalnego rozstrzygnięcia tych sporów, powiedział Wołodymyr Wola.

"Bo gdy odbędą się wybory, wiele będzie zależeć od tego, jaka część parlamentu będzie składać się z ludzi, którzy uważają, że UPA, Bandera i Szuchewycz – to Bohaterowie Ukrainy. Jeśli stanie się ich krytycznie mniej, może dojść do pewnego postępu po stronie polskiej", – stwierdził analityk.

Do tej pory normalizacja stosunków między Polską a Ukrainą jest niemożliwa, ponieważ stanowisko to stało się fundamentalne: zarówno Polska, jak i Ukraina nie są gotowe na ustępstwa, powiedział ekspert ds. międzynarodowych Andrij Buzarow.

"Normalizacja jest niemożliwa. Przynajmniej znajdowanie wspólnych punktów widzenia na temat historii. W pozostałej części nadal nie ma pogorszenia stosunków. Moim zdaniem, ważne jest zapobieganie pogorszeniu stosunków w innych sferach", – powiedział.

Aspekt historyczny to przede wszystkim gry polityków, uważa Wasyl Woskobojnyk, prezes Ogólnoukraińskiego Stowarzyszenia Firm Międzynarodowego Zatrudnienia.

"Jeśli mówimy o tym, czy to wpłynie do pewnego stopnia na pracowników migrujących, trzeba przyznać, że w żaden sposób to na nich nie wpłynie. Cóż, porozmawiajmy szczerze. Ludzie, którzy przyjeżdżają do Polski, pracują przez 10 godzin, a niektórzy nawet przez 11 czy 12. Po prostu fizycznie nie mają czasu na to, aby wdawać się z kimś w jakiekolwiek dyskusje polityczne. I w związku z tym, w żaden sposób migrantów zarobkowych to nie dotknie. Ponownie, Instytut Pamięci Narodowej – to próba partii rządzącej, aby pokazać swoim wyborcom, że stara się w jakiś sposób wpływać na nastroje populistyczne", – podsumował Woskobojnyk.

Migranci zarobkowi w Polsce

Ukraińców pracujących w Polsce, konflikt nie dotknie, jeżeli nie będą oni w miejscach publicznych wypowiadać się, że UPA, Bandera i Szuchewycz to Bohaterowie Ukrainy, a rzeź wołyńska nie była ludobójstwem, mówi Wołodymyr Wola.

"Więc jeśli nie wypowiadają się publicznie i celowo nie ujawniają takiej pozycji (jeśli ktoś taką ma), nie sądzę, że mogą znaleźć się pod pewnym negatywnym wpływem w Polsce. Wręcz przeciwnie, Polska teraz swoją inicjatywą powstania Agencji ds. Migracji Zarobkowej z Ukrainy prowadzi pracę z obywatelami Ukrainy, z wyborcami ukraińskimi w osobnym kierunku. Oznacza to centralizację tego kierunku, usprawnienie i większą uwagę", – powiedział politolog.

Ta polityka antybanderowska polskiego rządu może być realizowana różnymi metodami, w tym zwróceniem większej uwagi tym, którzy przyjeżdżają do pracy, uważa Wołodymyr Wola.

"Polityka odmawiania może nadal stać się powszechniejszą praktyką. Ale w każdym razie Polska nie będzie masowo odmawiać wjazdu na swoje terytorium tym Ukraińcom, którzy jadą tam do pracy, bo dla niej zasoby ludzkie mają zasadnicze znaczenie dla dobrobytu gospodarczego i odrodzenia wpływów politycznych w Europie i na świecie", – stwierdził.

Na razie ten historyczny konflikt nie będzie miał wpływu na migrantów zarobkowych, ponieważ pogorszenie stosunków między Ukrainą a Polską nie ma wpływu na kwestie gospodarcze i humanitarne, według Andrija Buzarowa.

"Wszystko jest ograniczone do historii, walki o historyczne daty, bohaterów i tak dalej. Jeśli nastąpi pogorszenie stosunków w innych sferach, to tak. Teoretycznie może to mieć wpływ na kwestie statusu prawnego zarówno Ukraińców etnicznych, jak i obywateli Ukrainy przebywających na terytorium Polski. Chociaż na razie tak nie jest", – powiedział.

Jeśli mówimy o tym, jak wpłynie to na migrantów zarobkowych, spójrzmy na liczby, mówi Wasyl Woskobojnyk.

"Rok 2010. Liczba wydanych zaproszeń dla Ukraińców w Polsce wyniosła 180 tys. W roku 2017 – 1 milion 700 tysięcy zaproszeń do pracy. W tym roku Polska spodziewa się, że wyda około 3 miliony zaproszeń. A Polacy już dość poważnie związali wzrost swojej gospodarki z ukraińskimi migrantami zarobkowymi. Więc nie sądzę, że historyczny motyw (nie sądzę, że jest to konflikt, to są raczej pewnego rodzaju tarcia na historycznym podłożu) w jakimś stopniu pokryje się z i zakłóci migrację", – powiedział ekspert.

Jeśli to nie przekroczy jakichś rozsądnych granic, to Ukraińcy, moim zdaniem, ostatnie rezerwy wolnej siły roboczej w Europie, o którą poważnie konkuruje bardzo wiele krajów UE, powiedział Wasyl Woskobojnyk.

"W każdym razie Ukraińcy będą mieli, dokąd pojechać do pracy. Przynajmniej ci pracownicy migrujący, którzy naprawdę chcą pracować za granicą i zarabiać pieniądze dla swoich rodzin", – podsumował analityk.



Iryna Czernysz

Artykuły powiązane