Tydzień 7-11 maja w gospodarce Ukrainy

Tydzień 7-11 maja w gospodarce Ukrainy
Moratorium na grunty, perspektywiczne ryzyko, wpływ korupcji i rezygnacja inwestorów.

 

Tegoroczny świąteczny tydzień dla ukraińskiej gospodarki zostanie zapamiętany wezwaniami Banku Światowego skierowanymi do ukraińskiej władzy na zniesienie moratorium na sprzedaż gruntów rolnych i naocznymi demonstracjami korzyści dla gospodarki od takiego kroku, danych na temat roli korupcji w utrudnianiu wzrostu gospodarczego i rezygnacji inwestorów przez ryzyko korupcji oraz naciski organów ścigania.

O moratorium na sprzedaż gruntów rolnych wspomniała w wywiadzie dla agencji Bloomberg dyrektor Banku Światowego ds. Ukrainy, Gruzji i Mołdawii Satu Kahkonen. Jej zdaniem, moratorium to kosztuje ukraińską gospodarkę miliardy dolarów utraconej wydajności i składek do budżetu. "Bezsprzeczne korzyści ukraińskiej gospodarki nie są realizowane przez moratorium. Agrobiznes, który jest liderem eksportu oleju słonecznikowego, utworzony za czasów Związku Radzieckiego, obecnie nie może się rozwijać i powstrzymać korupcji" - podkreśliła Satu Kahkonen. Zauważyła ona także, że prawie 6,9 mln właścicieli ziemskich otrzymuje najniższą w Europie stawkę za dzierżawę ziemi, przy tym, gdzie jakość ukraińskich gleb jest jedną z najlepszych na świecie.

Zdaniem dyrektora Banku Światowego, ukraińska władza nie chce ustanawiać zasad rynku ziemi dlatego, że boi się ryzyka utraty reputacji w przeddzień wyborów w 2019 roku. Drugi powód to lobbing niektórych urzędników i biznesmenów, którzy korzystają ze "status quo" na ziemię do nieprzezroczystego użytkowania gruntów rolnych za niskie opłaty dzierżawy. Ponadto, jak powiedział pierwszy zastępca ministra polityki rolnej Ukrainy Maksym Martyniuk, "politycy widzą tezę o moratorium na »ochronę rolników« jako środek do uzyskania wyborczych dywidend", a ukraińscy obywatele "są zadowoleni z mitów na temat zagrożeń zniesienia moratorium i boją się błędów, jak podczas prywatyzacji w 1990 roku". Według prognoz Banku Światowego w osobie Satu Kahkonen, od razu po zniesieniu moratorium cena ziemi na Ukrainie może wzrosnąć trzykrotnie – do 3-3,5 tysięcy dolarów za hektar w porównaniu z 1-1,5 tysięcy dolarów, które obowiązuje obecnie. "Biznes jest gotowy zapłacić więcej za pewność i możliwość uniknięcia ryzyka inwestycyjnego. Techniczne prace odnośnie zniesienia moratorium na Ukrainie faktycznie są zakończone" - powiedziała Satu Kahkonen i zaznaczyła, że Bank Światowy jest gotów zwiększyć pomoc Ukrainie w przypadku anulowania tego moratorium.

Przypomnijmy, że moratorium na sprzedaż gruntów rolnych zostało wprowadzone przez parlament jeszcze w 2002 roku i w zeszłym roku zostało przedłużone do dnia 1 stycznia 2023 roku. Kiedyś, anulowanie tego moratorium było na liście kluczowych wymagań dla udzielania kredytów przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jednak później MFW zmienił zdanie i obecnie zgodził się z możliwością odłożenia tej kwestii. Natomiast Fundusz zachował swoją determinację odnośnie wymogów dotyczących dostosowania ceny na gaz dla społeczeństwa i odbiorców przemysłowych do jednego poziomu, ale i tak dalej nie popiera tego ukraiński rząd - minister energetyki i przemysłu węglowego Ihor Nasałyk powiedział, że jego ministerstwo zaproponuje rządowi utrzymać cenę na gaz dla ludności na obecnym niezmienionym poziomie co najmniej do 1 czerwca bez podania przyczyny. A więc i kredytów z MFW do tego czasu na pewno nie będzie.

Tymczasem Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju w swoim przeglądzie sformułował podstawowe znaczące ryzyka wzrostu gospodarczego Ukrainy. Zdaniem analityków Banku, najważniejszymi zagrożeniami są zaplanowane w latach 2018-2020 duże spłaty długu w walutach obcych, a także zbliżające się wybory prezydenckie i parlamentarne. Eksperci Banku podkreślają również, że wzrost ukraińskiej gospodarki pozostaje stosunkowo powolny, bez względu na przewidywany wzrost w 2018 roku. Prognozę wzrostu gospodarczego Ukrainy Bank pozostawił bez zmian – na poziomie 3%, także spodziewa się utrzymania tego tempa wzrostu w 2019 roku. Eksperci EBOR również zwracają uwagę na wysoką niepewność co do dalszej współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, na tle spadku determinacji władzy w realizacji niezbędnych dla rozwoju gospodarki reform.

Tymczasem głównymi przeszkodami w rozwoju ukraińskiej gospodarki nazwano korupcję i brak bezpieczeństwa od nielegalnych działań organów ścigania. Jak poinformował dyrektor generalny firmy inwestycyjnej Dragon Capital i prezydent Europejskiego Stowarzyszenia Biznesu Tomas Fiala na swoim blogu w ukraińskim wydaniu "Ekonomiczna Prawda", w wyniku przeprowadzonego przez firmę i Stowarzyszenie badania 77% przedsiębiorców działających na Ukrainie, uważa korupcję za jedną z głównych przeszkód na drodze do inwestowania na Ukrainie, a niski poziom inwestycji, z kolei hamuje wzrost gospodarczy. W rezultacie Ukraina w ostatnich latach bardzo mocno odstaje pod względem poziomu inwestycji w podstawowy kapitał w porównaniu z Centralną i Wschodnią Europą – w 2017 roku wskaźnik ten wyniósł zaledwie 16%, podczas gdy dla normalnego rozwoju udział inwestycji w PKB powinien wynosić nie mniej niż 25%.

Zdaniem Tomasa Fialy, niska aktywność inwestycyjna jest związana z brakiem praworządności na Ukrainie – inwestorzy nie są pewni, że otrzymają dochód z zainwestowanych środków, i boją się, że ich aktywa zostaną przejęte za pomocą skorumpowanych sądów lub organów ścigania, które często działają na zlecenie konkurencji i polityków lub do wzbogacania swoich poszczególnych dygnitarzy. Zauważa on również, że w celu przyciągnięcia inwestycji inwestorzy wymagają od ukraińskiej władzy wykazania skutecznych akcji walki z korupcją i zmuszenia organów ścigania do działania zgodnie z zasadą praworządności.

Co prawda z opinią biznesu nie zgadza się premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman, który uważa, że ukraińskie ustawodawstwo jest jednym z najlepszych w Europie z punktu widzenia gwarancji dla inwestycji. Jego zdaniem, obecne prawo o prywatyzacji majątku państwowego jest "otwarte, publiczne, przejrzyste i konkurencyjne”, a inwestorów chroni norma o stosowaniu angielskiego prawa w procesie prywatyzacji. Cyfry, co prawda świadczą przeciwnie – w 2017 roku Ukraina przyciągnęła 1,7 mld dolarów nowych inwestycji zagranicznych, ale z państwa "wyszło" w postaci dywidend 1,6 miliarda dolarów. Czyli napływu kapitału prawie nie ma. Z prywatyzacją obecnie jest w ogóle katastrofalnie: jak już pisaliśmy, w 2017 roku budżet Ukrainy otrzymał zaledwie jedną czwartą od planowanych przychodów z prywatyzacji (3,4 mld hrywien), a dochody budżetu państwa z tej sfery za pierwsze 4 miesiące 2018 roku były niewypełnione na 5,1 mld hrywien w porównaniu z planem i wyniosły 272,45 milionów hrywien.

Chociaż z punktu widzenia zainteresowania jest i pozytyw – potencjalni inwestorzy aktywnie interesują się sektorem energetyki, w tym z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii (dzięki jednej z najwyższych w Europie ”zielonych” taryf). Jak donosi "Ukrinform", powołując się na dane firmy audytorskiej KPMG w Ukrainie, jest także zainteresowanie w sektor finansowy, który potwierdza zakup giełdy PFTS przez chińską giełdą towarową Bohai Commodity Exchange. Natomiast KPMG w swoim komentarzu potwierdził, że jednym z zagrożeń, negatywnie wpływającym na ochronę praw inwestorów, jest niski poziom ochrony ich praw.

Wygląda na to, że rząd jednak bierze pod uwagę ten czynnik – na posiedzeniu w dniu 10 maja podjęto decyzję o deregulacji stosunków handlowych na Ukrainie, która zawiera orientowane na ryzyko podejście do kontroli działalności i wprowadza wybór obiektów do kontroli dopiero po wnikliwej analizie. Rząd przyjął koncepcję samoregulacji biznesu, która z czasem pozwoli firmom łączyć się w samoregulujące organizacje i przejąć od państwa funkcje regulacji różnych sfer produkcji. Wszystko to, co prawda na razie nie pomaga – inwestorzy nadal uciekają z Ukrainy. Przykładem tego jest brytyjski fundusz inwestycyjny Meyer Bergman, który wystawił na sprzedaż swój jedyny ukraiński aktyw – centrum handlowe "Aladyn" w Kijowie. Według informacji portalu Liga.net fundusz, który nabył centrum w 2008 roku za 40 milionów dolarów, teraz chce go sprzedać za 22,5 mln dolarów – bez względu na to, że jest on wypełniony na 99%, a miesięcznie odwiedza go około 325 tysięcy osób.

Wasyl Sydorowicz

Artykuły powiązane