Zgromadzenie Parlamentarne Ukraina - Polska: Przeciwko doktrynie Falina i za wspólne bezpieczeństwo

Zgromadzenie Parlamentarne Ukraina - Polska: Przeciwko doktrynie Falina i za wspólne bezpieczeństwo Foto: twitter.com/plparliament
Przypadek, gdy historyczne sprzeczności pozostały poza ramami ukraińsko-polskiego spotkania.

Jedna myśl usłyszana podczas Zgromadzenia wydaje się być bardzo słuszna: na wspólnych spotkaniach, wszystko wygląda bardzo dobrze, różnic prawie nie ma, ale wszystko zaczyna się psuć wtedy, gdy spotkania się kończą i politycy wracają do ojczyzny.

W Polsce, w dniach 12 - 13 czerwca odbyło się X posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy. Przedstawiciele obu krajów przezornie postanowili zostawić poza nawiasami tego spotkania złożoną historię, koncentrując się na bardziej perspektywicznych tematach – energii, bezpieczeństwie i wymianie młodzieży. Oczywiście, w pełni nie udało się uniknąć rozmów o historii, jednak nie dominowały one i nie zepsuły przyjaznej atmosfery negocjacji. Obecnie ukraińsko - polskie stosunki na najwyższym poziomie wyraźnie kuleją: spotkania prezydentów są rzadkie i dość napięte ze względu na historyczne spory, premierzy po wyborze Mateusza Morawieckiego na szefa polskiego rządu w grudniu 2017 roku jeszcze w ogóle się nie spotkali, ograniczając się do krótkich telefonicznych rozmów. Nieco lepiej współpraca wygląda na poziomie parlamentarnym, choć i tu skomplikowana historia rzuciła swój cień. Na przykład, X posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego powinno odbyć się w Polsce jeszcze w zeszłym roku, ale nie odbyło się. Łatwo zrozumieć, co dokładnie było przyczyną: znowu historia, w szczególności "wojna z pomnikami". W tym roku spotkanie w końcu zostało przeprowadzone. I politycy postanowili skoncentrować się na tym, "co łączy Ukraińców i Polaków, a nie na tym, co dzieli". To zdanie kilka razy zabrzmiało podczas spotkań zarówno ze strony ukraińskich, jak i polskich polityków, i stało się swoistym motywem przewodnim obecnego forum parlamentarnego.

ENERGETYKA: INTERKONEKTOR I PRZECIWDZIAŁANIE DOKTRYNIE FALINA

Jedną z kwestii, która faktycznie łączy Ukraińców i Polaków jest przeciwdziałanie rosyjskiemu szantażowi energetycznemu w Europie i jednego z jego wyraźnych przejawów – projektowi "Nord Stream 2", a także dążenie do dywersyfikacji źródeł surowców energetycznych. Główne aspekty współpracy Warszawy i Kijowa w tej dziedzinie przedstawił pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej dr Piotr Naimski. Podkreślił, że bezpieczeństwo energetyczne obu krajów w świetle zagrożeń ze strony Rosji zależy również od ścisłej współpracy Warszawy i Kijowa. Jako jeden z głównych aspektów współpracy polski urzędnik nazwał budowę gazowego interkonektora między Polską i Ukrainą, w ramach realizacji którego Polska powinna zbudować 1,5 km gazociągu, a Ukraina - ponad 100 km. Nie próbował ukrywać, że z tym są problemy. W szczególności podkreślił, że pomimo długich negocjacji między polską spółką "Gaz System" i ukraińskim "Ukrtranshazem", sprawa na razie nie może ruszyć z miejsca. Następnie poprosił deputowanych Ukrainy, by próbowali przekonać "ludzi i instytucje w Kijowie", aby w końcu w tej kwestii zaszły pozytywne zmiany. Warszawa jest naprawdę bardzo zainteresowana w funkcjonowaniu gazowego interkonektora z Ukrainą. Być może nawet bardziej niż sama Ukraina, dla której ten projekt powinien być również cennym z punktu widzenia dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w energię. W Polsce już teraz funkcjonuje terminal gazowy w Świnoujściu na wybrzeżu Morza Bałtyckiego, a za kilka lat gaz będzie trafiał do naszego kraju również z szelfu Morza Norweskiego dzięki nowemu gazociągowi Baltic Pipe. Oznacza to, że Polska będzie miała nadwyżki gazu i trzeba go będzie gdzieś sprzedać. Największym rynkiem dla eksportu gazu z Polski jest właśnie ukraiński, więc oczekiwania Warszawy są nawet bardzo zrozumiałe. Trudną kwestią pozostaje tylko cena za dostawy tego gazu, która może być dość wysoka. Biorąc pod uwagę, że jest to kwestia bezpieczeństwa energetycznego, wymaga ona wszechstronnego i dokładnego zbadania. Dla zobrazowania, że polska strona poważnie podchodzi do tej kwestii, drugi dzień pracy Zgromadzenia przeprowadzono na wyjeździe: ukraińscy deputowani zapoznali się z pracą terminalu LNG w Świnoujściu. Naimski stwierdził, że przeciwko Polsce występują Niemcy, Austria, Belgia i Holandia. Jego zdaniem, najbliższe tygodnie pokażą, czy Polsce i Ukrainie uda się zbudować większość wokół tej inicjatywy. Współprzewodnicząca Zgromadzenia ze strony ukraińskiej Oksana Syrojid podkreśliła, że Nord Stream 2 to nie tylko gospodarka, ale i geopolityka, i projekt ten dla Europy może okazać się nowym paktem Ribbentrop-Mołotow, stawiając pozostałe kraje Europy, w zależności od działań Rosji i Niemiec.

BEZPIECZEŃSTWO: AGRESJA ROSJI I WSPÓLNE PROJEKTY

Element bezpieczeństwa był bardzo ważnym podczas Zgromadzenia. Pokazało to wspólne oświadczenie w sprawie wyników forum, gdzie właśnie bezpieczeństwu w kontekście przeciwdziałania agresji rosyjskiej poświęcono najwięcej miejsca. Ukraińscy i polscy parlamentarzyści wezwali w nim Kreml do zaprzestania agresji i wycofania swoich wojsk z Ukrainy, a społeczność międzynarodową do zwiększenia nacisku na Moskwę, między innymi w celu zwolnienia ukraińskich więźniów politycznych z więzień rosyjskich.
Współprzewodniczący Zgromadzenia ze strony polskiej, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zaznaczył, że Polska nie może stać z boku i spokojnie obserwować, jak Ukraińcy przelewają krew, w tym za bezpieczeństwo Polski. Podkreślił, że oba kraje powinny się umacniać, ponieważ przeciwnik szanuje państwo silne, gardząc słabym.

Zaproszony na posiedzenie Zgromadzenia zastępca szefa MSZ Polski Bartosz Cichocki skupiał się na pozytywnych aspektach współpracy wojskowej między Polską i Ukrainą, dochodząc aż do XVII wieku – Unii hadziackiej między Rzecząpospolitą i Kozackim Wojskiem Zaporoskim w 1658 roku i sojuszu Piłsudskiego i Petlury na początku XX wieku. Jako bardziej świeże przykłady braterstwa broni dwóch krajów podał służbę ramię w ramię w misjach pokojowych w Kosowie, Iraku, a także udziału w służbie Bojowej Grupy Wyszehradzkiej w 2016 roku i przygotowania do kolejnej misji w 2019 roku. Obecnie, jak podkreślał Cichocki, kraje współpracują ze sobą na różnych poziomach, świadectwem czego jest udział we wspólnych ćwiczeniach, pomoc Polski w reformowaniu armii ukraińskiej i znaczący wkład Polski w Misję Obserwacyjną OBWE na Ukrainie.
Podczas panelu "bezpieczeństwa" z obu stron padały dobre słowa o wysokim poziomie współpracy i współdziałania w sferze wojskowej. Szczególnie strony podkreślali znaczenie litewsko-polsko-ukraińskiej brygady LitPolUkrBrig. Były również i uwagi, na przykład, o tym, że niewystarczającą jest współpraca w sferze przemysłu zbrojeniowego.
Podczas tego panelu dyskusyjnego strona polska postanowiła jednak wspomnieć i skomplikowaną historię. W szczególności, Cichocki przypomniał, że niedługo w Polsce będzie obchodzona 75. rocznica rzezi wołyńskiej, i tylko od Polaków i Ukraińców, a także i od polityków obu krajów będzie zależeć: czy kraje zbliżą się lub będą oddalać się od siebie. Element historyczny podchwyciła również posłanka PiS Małgorzata Gosiewska. Podkreśliła, że trudna historia dzieli oba narody. Jej zdaniem, zakaz prowadzenia przez Polaków na Ukrainie prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych pomaga tylko tym, którzy chcą nas skłócić. Ukraińscy parlamentarzyści nie poparli swoich polskich kolegów chcących podnieść w dyskusji aspekt historyczny, więc temat szybko się wyczerpał.

Nawiasem mówiąc, podczas pracy nad przygotowaniem wspólnego oświadczenia polscy posłowie chcieli, aby było więcej w nim mowy o trudnych momentach historycznych. Jednak ukraińscy koledzy przekonali ich, że istniejące wzmianki o wsparciu pracy w tym kierunku wicepremierów Pawło Rozenki i Piotra Glińskiego w zupełności wystarczą.

WYMIANA MŁODZIEŻY I PRAKTYKA JĘZYKOWA

Ukraińscy i polscy parlamentarzyści zwrócili również uwagę na kształcenie w Polsce ponad 35 tysięcy studentów z Ukrainy, co jest wartością dodaną dla obu krajów, przede wszystkim dla RP. Dla Ukrainy to "kij o dwóch końcach": z jednej strony, ludzie uzyskują wykształcenie na uczelniach europejskich, ale z drugiej - niewielu z nich chce wrócić na Ukrainę. Liczba polskich studentów studiujących na Ukrainie jest znacznie skromniejsza – 700 osób, a i tak spadła ona o kilkadziesiąt w porównaniu z poprzednim rokiem akademickim. Jak się okazało zdecydowanym liderem wśród szkół wyższych, gdzie studiuje najwięcej polskich studentów na Ukrainie jest Państwowy Uniwersytet Medyczny im. I. Ja. Horbaczewskiego w Tarnopolu , gdzie obecnie studiuje 274 studentów z Polski. Ogólnie rzecz biorąc, największymi skupiskami edukacji Ukraińców w Polsce są Kraków, Rzeszów, Lublin i Warszawa, a Polaków na Ukrainie Tarnopol, Lwów i Iwano-Frankiwsk. Ustawodawcy podkreślali konieczność realizacji wielu wspólnych projektów edukacyjnych, w tym wymiany młodzieży studenckiej między uczelniami obu krajów. Zgodnie z oczekiwaniami, strony nie mogły pominąć i 7. artykułu ukraińskiej ustawy o oświacie, z powodu której Węgry już pół roku blokują spotkania NATO - Ukraina na najwyższym szczeblu.

Poszczególni polscy posłowie zwracali uwagę, że z niepokojem przyjęli poprawkę do ustawy językowej, co dotyczyło nauki języka ojczystego przez mniejszości narodowe. Przypomnieli, że minister edukacji Anna Zalewska z tego powodu przebywała na Ukrainie, gdzie wypracowała kompromis i podpisała odpowiedni dokument z ukraińską koleżanką Lilią Hryniewicz.

Jednak, jak podkreślali polscy posłowie, pewne wątpliwości u strony polskiej nadal pozostały. Próbował je rozwiać jeden z autorów tej ustawy, deputowany ludowy Ukrainy Ołeksandr Spiwakowski. Podkreślił, że siódmy artykuł tej ustawy właśnie rozwiązuje problem językowy, bo bez niej wywierano by ciśnienie polityczne na Ukrainę ze strony innych krajów, przede wszystkim Rosji. Wprost zapytał polskich kolegów: czy ktoś z nich zgodziłby się, aby w polskich szkołach byli absolwenci, którzy w ogóle nie posługują się językiem polskim? Prawdopodobnie ten argument w jakiś sposób wpłynął na polską stronę, ponieważ szczególne zastrzeżenia w tej sprawie nie padły. Ukraińscy parlamentarzyści radzili polskim kolegom nie spoglądać w tym przypadku w stronę Węgier, ponieważ to zupełnie inny przypadek: Budapeszt znajduje się pod politycznym i finansowym wpływem Rosji, co decyduje o jego obecnym stosunku wobec Ukrainy.

Pod koniec forum uczestnicy zgromadzenia ostrożnie mówili o konieczności intensyfikacji kontaktów, być może w ramach jakichś nieformalnych spotkań. W szczególności, Syrojid zaprosiła polskich kolegów do przeprowadzenia jednego z kolejnych spotkań na poligonie jaworowskim lub w jednej z ukraińskich jednostek wojskowych, zbliżonych do linii frontu. Polscy politycy również mówili o konieczności utrzymywania stałego kontaktu.

Jedna myśl usłyszana podczas Zgromadzenia wydaje się być bardzo słuszna: na wspólnych spotkaniach wszystko wygląda bardzo dobrze, różnic prawie nie ma, ale wszystko zaczyna się psuć, gdy spotkania się kończą i politycy wracają do ojczyzny. Wtedy, jak się okazuje, politycy obu krajów nie mogą się porozumieć nawet w najprostszych sprawach. Tu nasuwa się bardzo prosty wniosek: trzeba częściej się spotykać, dyskutować i rozwiązywać problemy bezpośrednio, a nie gromadzić je latami, dając możliwość wypełnić pustkę nieprzemyślanymi, egoistycznymi działaniami.


Jurij Banachewycz, Ukrinform

Artykuły powiązane