Tydzień 16-20 lipca w gospodarce Ukrainy

Tydzień 16-20 lipca w gospodarce Ukrainy
Wybuch rejderstwa, miliardowe śledztwo, chlorowe zwycięstwo i zubożenie Ukraińców.

 

Ubiegły tydzień w życiu gospodarczym Ukrainy zapamiętany zostanie wybuchem rejderskich najazdów, którego ofiarami są dwie dość ważne firmy, rozległe śledztwo, które zostało wszczęte przeciwko wielu dużym firmom z międzynarodowym korzeniami, a także pomyślne rozwiązanie problemu braku chloru do uzdatniania wody pitnej z powodu wstrzymania produkcji u jedynego producenta tej substancji w Ukrainie i danymi z Banku Światowego o zubożeniu Ukraińców.

O ujawnieniu pierwszego, dość przerażającego przypadku korporacyjnego rejderstwa zawiadomiono 20 lipca. Kijowska Prokuratura Miejska wspólnie z Policją Narodową wykryła grupę osób, która nielegalnie przejęła 50% udziałów spółki z ograniczoną odpowiedzialnością "Derżzakupiwli.Online". Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że wskazana firma wchodzi do ukraińskiego systemu zamówień publicznych ProZorro, poprzez którą realizowane są praktycznie wszystkie zamówienia publiczne na Ukrainie i zakupy za środki z budżetów lokalnych. Według wiadomości służby prasowej prokuratury Kijowa, śledztwo wykazało, że członkowie grupy przestępczej na czele z byłym milicjantem, pod groźbą przemocy zmusili właściciela części udziałów w "Derżzakupiwli.Online" zrezygnować z nich i przepisać firmę na podstawione osoby. W komunikacie podkreślono, że śledztwo ma wystarczająco dużo dowodów, aby przedstawić mu zawiadomienie o podejrzeniu wymuszenia, które spowodowało straty w dużych rozmiarach, a podczas przeszukania w jego mieszkaniu znaleziono dużą ilość amunicji i przerobiony w warunkach rzemieślniczych karabin. Obecnie na przechwyconą część udziałów "Derżzakupiwli.Online" został nałożony areszt, ale pozostają otwarte dwa pytania: jak przejęcie tej firmy wpłynęło na wyniki konkursów i przetargów, które zostały przeprowadzone przez ten system, i czy można uznać elektroniczny system ProZorro za obiektywny i bezstronny, jeśli można go tak po prostu "przejąć" po kawałku?

Drugi przypadek rejderstwa wydarzył się 19 lipca w miejscowości Zołotonosza w obwodzie czerkaskim. Grupa nieznanych osób rano wdarła się przez bramę zakładu produkującego produkty żywienia dla niemowląt "Ekonija", który produkuje popularne w całym kraju oczyszczone wody "Maliatko" i "Akwulia" i wytwarza ich prawie 40 milionów litrów w roku. Przedstawili oni wydane przez oficjalnego państwowego rejestratora, na podstawie decyzji sądu dokumenty potwierdzające ich prawo do majątku przedsiębiorstwa. Zatrzymała rejderskie działania tylko interwencja mieszkańców miasta, dla których zakład jest głównym pracodawcą i burmistrza Zołotonoszy Witalija Wojciechowskiego, który rozpoczął rozmawiać z najeźdźcami i zaangażował do sytuacji policję. Jak się okazało, napastnicy używali niespójności w ukraińskim prawie i wykorzystali fakt, że pod adresem, gdzie znajduje się obecnie zakład "Ekonija", zarejestrowano jeszcze mały sklep. Ten sklep wielokrotnie zmieniał swoich właścicieli, i wyrok, na podstawie którego państwowy rejestrator wprowadził zmiany w rejestrze praw majątkowych, dotyczył właśnie sporu w odniesieniu do tego sklepu. Konflikt zakończył się tym, że fabrykę wzięła pod ochronę policja, która wyprowadziła z terytorium wszystkich obcych i dostarczyła ich na posterunek policji. Ale przez cały dzień była zablokowana wysyłka gotowych produktów, przez co pojawiły się problemy z jej dostawami do sieci handlowych. Według prezes "Ekonii" Iryny Waragasz, nie jest to pierwsza próba przejęcia zakładu, do którego już kilka razy stosowano sytuację z zarejestrowanym pod tym samym adresem sklepem, który nie ma nic wspólnego z przedsiębiorstwem. Według jej słów, obecnie służba prawna firmy podejmie środki w celu zapewnienia, aby taka sytuacja się nie powtórzyła.

Tymczasem ukraińska władza rozpoczęła śledztwo w stosunku do dwóch firm, w którym figuruje dziesiątki spółek zależnych zagranicznych podmiotów i przedstawicieli wielkiego ukraińskiego biznesu. Chodzi o firmy "Promotion Outsourcing" i "Promotion Staff", które specjalizują się w dostarczaniu personelu dużym firmom. Ten schemat w swoim czasie był bardzo popularny w celu optymalizacji opodatkowania – duże firmy płacą takim firmom za korzystanie z pracowników, którzy byli zatrudnieni nie w firmie, w której oni faktycznie wykonywali pracę, a w firmie wynajmującej. Śledztwo nazwało taki schemat "bezprawnym mechanizmem zapewnienia największym przedsiębiorstwom, w tym z kapitałem zagranicznym, usług z nielegalnego wyprowadzenia środków za granicę i uchylaniu się od płacenia podatków oraz innych obligatoryjnych płatności". Na ile jest to zgodne z rzeczywistością – pokaże śledztwo. Ale na pierwszy rzut oka, naruszeń prawa w takich stosunkach prawnych nie ma – przecież pracownicy świadczący usługi, zarejestrowani są w przedsiębiorstwie "wynajmującym", zgodnie z wymaganiami ukraińskiego prawa pracy i płacą wszystkie podatki oraz opłaty, a firma-"wynajmująca" płaci za pracowników jednolite składki społeczne na fundusz płac. Niemniej jednak, w konsekwencji zakłada się, że straty Skarbu Państwa od takich stosunków prawnych wyniosły ponad 955 milionów hrywien, i śledztwo zbada finansowe transakcji dużych przedsiębiorstw z tymi firmami. Wśród oskarżonych w tej sprawie – "Huawei Ukraina", "Samsung Electronics Ukraina", "Kyivstar", "Nowa Poszta", "Dupont-Ukraina", "Kimberly Clark Ukraina" i wiele innych.

Tymczasem, na korzyść Ukraińców zakończyła się sytuacja ze wstrzymaniem produkcji ciekłego chloru, co groziło niedoborem wody pitnej. Przypomnijmy, że niedobór chloru powstał po tym, jak około dwóch tygodni temu przedsiębiorstwo "Dniproazot", które posiada monopol na produkcję chloru w Ukrainie i jest pokontrolnym podmiotem oligarchicznej grupy "Privat" Ihora Kołomojskiego i Hennadija Boholiubowa. Według oficjalnej wersji, produkcja została zatrzymana w związku ze wzrostem cen gazu. Według nieoficjalnych wersji, wstrzymanie produkcji zakładu było naciskiem na ukraińską władzę ze strony właścicieli przedsiębiorstw i byłych właścicieli największego ukraińskiego banku "PrivatBank", który przeszedł na własność rządu, będąc na skraju upadłości. W niewoli sytuacji mogło okazać się dwie trzecie mieszkańców Ukrainy, którzy korzystają z wody z kranu, z powodu braku zapasów chloru w wodociągach i możliwości ich uzupełnienia. Wstrzymanie pracy zakładu doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen chloru – ponad dwa razy, a 17 lipca służba prasowa "Dniproazot" poinformowała, że zakład jest gotowy wznowić produkcję chloru w każdej chwili, jeśli zostanie zapewniony wzrost cen na gotowe produkty, którego uzasadnienie zostało przedstawione w Komitecie Antymonopolowym na początku lipca. Zresztą, Komitet Antymonopolowy stwierdził, że ceny na chlor nie podlegają państwowej regulacji, a odmowę wyłącznego producenta sprzedaży towarów, przy braku alternatywnych źródeł dostaw uznaje się za nadużycie statusu monopolu, i za to Komisja może nałożyć karę w wysokości do 10% przychodu firmy za poprzedni rok obrachunkowy. Tymczasem zostały zainicjowane dostawy chloru z Rumunii, a Służba Bezpieczeństwa Ukrainy rozpoczęła kontrolę działań urzędników "Dniproazot", którzy doprowadzili do powstania niedoboru ciekłego chloru w Ukrainie. Biuro prasowe SBU zaznaczyło, że służba sprawdza zasadność kilkukrotnego zwiększenia kosztów odczynnika od producenta do konsumenta końcowego, a na podstawie wyników kontroli śledczy służby podejmą "decyzję o kwalifikacji wg Kodeksu karnego działań osób zaangażowanych do sztucznego stworzenia przesłanek do powstania sytuacji kryzysowej". Efektem tych wszystkich działań było przywrócenie 20 lipca przez "Dniproazot" produkcji chloru. Tak więc, sytuacja nadzwyczajna z wodą w Ukrainie została odłożona w czasie.

Z innych nowości w pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na wniosek dyrektor Banku Światowego ds. Białorusi, Ukrainy i Mołdawii Satu Kahkonen o tym, że w związku z kryzysem gospodarczym z 2014 roku gwałtownie wzrósł poziom ubóstwa ludności. Jak powiedziała podczas konferencji prasowej w Charkowie, jeśli w 2014 roku poniżej granicy ubóstwa żyło 15% ludności Ukrainy, to obecnie poniżej poziomu ubóstwa żyje już 25% ukraińskich obywateli. Zdaniem Satu Kahokonen, potencjał gospodarczy Ukrainy jest wyższy niż potencjał Polski, Rumunii, Gruzji i Indonezji, a do jego realizacji i wyjścia z kryzysu wymagane jest zakończenie rozpoczętych i realizacja nowych reform. "Na Ukrainie jest największy w Europie zapas żyznej ziemi. Korzystne jest jej położenie geograficzne na skrzyżowaniu Europy i Azji, ale państwowa polityka w zakresie rozwoju gospodarki ma dwudziestoletnie opóźnienie. Jeśli będą zmiany, będzie stworzony przejrzysty rynek ziemi, będzie bodziec dla poprawy standardów życia" – oświadczyła Satu Kahkonen.

Warto również zauważyć decyzję Komisji Europejskiej o wprowadzeniu tymczasowych środków ochronnych w postaci kontyngentów i ceł na import wyrobów stalowych, która wklucza 11 rodzajów ukraińskiej produkcji hutniczej. Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego Ukrainy i ukraińscy producenci przygotowują się do odwołania od tej decyzji zgodnie z postanowieniami Umowy o stowarzyszeniu między Ukrainą i UE. Francuski Renault bada możliwość organizacji wspólnej z ukraińskimi partnerami produkcji poszczególnych modeli samochodów z marek grupy. Kwestia ta była omawiana na spotkaniu kierowników Renault z premierem Ukrainy Wołodymyrem Hrojsmanem. Według informacji Ministerstwa Infrastruktury Ukrainy, ruch pasażerski przez ukraińskie porty lotnicze w okresie styczeń-czerwiec 2018 roku wzrósł o 26%. Skorzystało z nich 8,9 mln pasażerów, z czego 7,9 mln w ruchu międzynarodowym. W ciągu 5 miesięcy 2018 r. eksport ukraińskich towarów do Unii Europejskiej wzrósł o 21,3% do 8,19 mld dolarów, a udział UE w ukraińskim eksporcie wyniósł 42,1%. To poniżej rezultatu z okresu styczeń-kwiecień bieżącego roku – wtedy wzrost wyniósł 26,6%, a udział UE w strukturze eksportu – 42,9%.

 

Wasyl Sydorowicz

Artykuły powiązane