Tydzień 30 lipca – 3 sierpnia w gospodarce Ukrainy

Tydzień 30 lipca – 3 sierpnia w gospodarce Ukrainy
300 miliardów korupcji, podatkowe innowacje, dewaluacja hrywny i rating logistyki.

 

Ubiegły tydzień w życiu gospodarczym Ukrainy zapamiętany zostanie fantastyczną cyfrą korupcyjnych transakcji na prawie 300 miliardów hrywien ogłoszoną przez ukraiński wywiad gospodarczy, kontynuacją dewaluacji hrywny, kolejnymi inicjatywami rządu i Państwowej Służby Fiskalnej w celu zasilenia budżetu państwa, które mogą być bardzo niewygodne dla zwykłych obywateli, i zwycięstwem Ukrainy w rankingu Banku Światowego odnośnie logistyki.

Cyfrę którą 31 lipca nazwała ukraińska Państwowa Służba Monitoringu Finansowego odnośnie transakcji korupcyjnych to 297,1 mld hrywien. Według niej, taką sumę stwierdzono tylko w pierwszej połowie 2018 roku w trakcie wspólnego śledztwa z gospodarczym wywiadem monitorowania transakcji finansowych na rzecz walki z praniem brudnych dochodów, finansowania terroryzmu i rozprzestrzeniania broni masowego rażenia. Na faktach stwierdzonych transakcji służba skierowała do prokuratury, służby fiskalnej, policji, Służby Bezpieczeństwa i Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy około 500 materiałów o podejrzanych operacjach. Wcześniej ukraiński Bank Narodowy poinformował, że w pierwszej połowie 2018 roku do organów ścigania były skierowane informacje na temat podejrzanych transakcji klientów 34 banków i 8 niebankowych instytucji finansowych. Oczywiście, nie wszystkie te operacje są powiązane z budżetem państwa, a finalnie ich kwalifikacją jako podejrzane czy korupcyjne może tylko śledztwo i sąd. Ale wygląda na to, że te rzeczy wpływają na sytuację z napełnieniem budżetu państwa, inaczej władza ukraińska nie szukała by gorączkowo nietypowych sposobów napełniania budżetu.

Oficjalnie z państwowym budżetem Ukrainy jest wszystko w porządku – zgodnie z treścią komunikatu Ministerstwa Finansów, w pierwszym półroczu 2018 roku dochody budżetu wyniosły 449 miliardów hrywien, czyli 97,8% planu. Deficyt niewykonalności planu wynika z decyzji o restrukturyzacji wypłaty 17,7 mld hrywien dywidendy przedsiębiorstwu państwowemu "Naftohaz Ukrainy" do końca roku w celu zwiększenia płynności firmy. Wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych wyniosły 123,9% planu – 52,2 mld hrywien, co jest o 20,6 mld więcej niż w analogicznym okresie 2017 roku. Podatków i składek dochodowych od osób fizycznych wpłynęło na sumę 42,3 mld hrywien, co stanowi 101,8% planu i jest o 7,8 mld hrywien więcej niż w ubiegłym roku. Ministerstwo zapewnia, że deficyt budżetowy utrzymuje się w granicach planowanego limitu objętości i wynosi 9,8 mld hrywien. Niemniej jednak, w przedostatnim tygodniu w Ukrainie miało miejsce niezwykłe wydarzenie – po raz pierwszy w ciągu ostatnich kilku lat powstało zakrojone na wielką skalę opóźnienie w wypłacie emerytur na terenie całego państwa. Fundusz Emerytalny wyjaśnił je "kasową luką wpływów składki na ubezpieczenie społeczne" - innymi słowy, banalne nie wystarczyło ściągniętej z ukraińskich podatników składki, aby na czas sfinansować świadczenia emerytalne. Przy tym Ministerstwo Finansów zapewnia, że wszystkie kalkulacje odnośnie subwencji Funduszu Emerytalnego są spełnione, a państwo nie posiada zadłużenia przed Funduszem. Temat opóźnień emerytalnych został omówiony na specjalnym rządowym spotkaniu z Funduszem, gdzie premier Wołodymyr Hrojsman polecił przeprowadzić wewnętrzne dochodzenie dotyczące opóźnień wypłaty emerytur w lipcu. "Będą jeszcze raz opóźnienia – nie wybaczę. Budżet centralny zadłużenia przed Funduszem nie ma. W pełni finansujemy. Podjąć działania, aby sytuacja się nie powtórzyła", - podkreślił premier. Mimo, że sytuacja z wypłatami emerytur została rozwiązana i nazwali ją "technicznym problemem, ze względu na błąd w obliczeniach", inicjatywy, które pojawiły się w zeszłym tygodniu, potwierdzają, że sytuacja ze składkami albo jest nieprosta, albo taka będzie już w najbliższej perspektywie.

Pierwszym świadectwem tego stało się spotkanie nowo naznaczonego p. o. zastępcy przewodniczącego Państwowej Służby Fiskalnej Ukrainy, kierownika Biura Dużych Podatników PSF Jewhena Bambizowa z szefami największych banków ukraińskich, podczas którego podstawowym pytaniem były cechy realizacji przez banki wymogów Kodeksu podatkowego Ukrainy w zakresie powiadamiania organów Urzędu Skarbowego o otwarciu i zamknięciu rachunków osób fizycznych-przedsiębiorców. Państwowa Służba Fiskalna uważa, że banki powinny powiadomić ją o otwarciu i zamknięciu rachunków osób pracujących na własny rachunek i osób fizycznych-przedsiębiorców, nawet w przypadku, gdy taka osoba otwiera rachunek dla osoby fizycznej niezwiązany z biznesem. Sam Jewhen Bambizow na swoim Facebooku po spotkaniu napisał, że jest to potrzebne, aby zminimalizować ryzyko uchylania się od płacenia podatków w związku z rozwojem e-handlu. "Znaczna część przedsiębiorców w celu uzyskania opłat za usługi lub towary korzysta z rachunków, które otworzyli na siebie samych jako osoby fizyczne. Służby podatkowe o tym wiedzą – w końcu wszystko kupujemy przez Internet, ale sprawdzić wszystkich przedsiębiorców nie mamy możliwości" - powiedział Jewhen Bambizow i stwierdził: "My (Służba Fiskalna) powinniśmy otrzymywać informacje o otwarciu wszystkich, bez wyjątku, rachunków, w tym rachunków dla osób fizycznych".

Wiele mediów i zwykłych obywateli postrzegają to jako pełną kontrolę służb fiskalnych nad obywatelami, choć Kodeks podatkowy wyraźnie określa wymóg kontroli jedynie nad przedsiębiorcami. Natomiast nieoficjalny tekst projektu zmian ukraińskiego ustawodawstwa odnośnie monitoringu, który pojawił się w jednym z systemów informacyjno-prawnych Ukrainy w zeszłym tygodniu, naprawdę zmusza do refleksji. W tym projekcie ukraińskie Ministerstwo Finansów proponuje wprowadzenie obowiązkowej identyfikacji nadawców i odbiorców wewnętrznych i międzypaństwowych przelewów bez otwierania rachunku na kwotę ponad 30 tysięcy hrywien. Biorąc pod uwagę to, że do identyfikacji konieczne jest zapewnienie pełnej informacji o uczestnikach transakcji włącznie z domowym adresem, danymi osobowymi i identyfikacyjnym kodem płatnika podatków, można to uznać za próbą przejęcia kontroli nad najbardziej "przepływowym" strumieniem finansowym, który teraz żywi ukraińską gospodarkę – środki Ukraińców, którzy pracują za granicą i wysyłają ich dla wsparcia swoich rodzin na Ukrainie. Przypomnijmy, że w 2017 roku, wg skorygowanych danych Narodowego Banku Ukrainy wpłynęło 9,3 mld USD takich przelewów, co jest o prawie 5 razy więcej niż bezpośrednie inwestycje zagraniczne za ten sam rok (2 mld dolarów). Według danych polskiego NBP, zaledwie w pierwszym kwartale 2018 roku Ukraińcy pracujący w Polsce przesłali do domu 2,9 mld zł, co odpowiada 790 milionom dolarów. Oczywiście, kontrola i opodatkowanie takich dużych wpływów jest w stanie rozwiązać problemy napełniania budżetu nawet bez kredytów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale najprawdopodobniej efekt od takiej normy będzie odwrotny – wszystkie te przelewy przejdą w nieformalne kanały jak krewni czy kierowcy autobusów i znacznie zmniejszą się pod względem wielkości, a system finansowo- bankowy środków tych nie zobaczy. Wszystko to wpłynie na kurs hrywny, która w takim przypadku jeszcze bardziej straci na swojej wartości.

Zresztą dewaluacja hrywny w zeszłym tygodniu tylko się nasiliła – na międzybankowym rynku walutowym cena dolara wzrosła z 26,71 hrywny 30 lipca do 27,03 hrywny 2 sierpnia. Do wyjścia inwestorów zagranicznych z ukraińskich obligacji wewnętrznej pożyczki państwowej i dużego zwrotu podatku od wartości dodanej (lipiec – 10,7 mld hrywien) do czynników, które wywierają nacisk na hrywnę, doszły aktywne przeprowadzanie przez międzynarodowe firmy operacji transferu dywidend za granicę i dodatkowy wzrost popytu na walutę ze strony sektora rolnego w związku z rozpoczęciem sezonu. Narodowy Bank stara się wpływać na sytuację i trzyma kurs przez interwencje walutowe i sprzedaż walut bankom wg zapytań na najlepszy kurs, co nieco ogranicza spadek wartości hrywny. Ale sytuacja na rynku pozostaje wyzwaniem, a co wydarzy się jesienią, kiedy dewaluacja się nasila w ogóle trudno przewidzieć, ponieważ kwestia kredytu od MFW pozostaje nierozwiązana.

Z innych wiadomości minionego tygodnia w pierwszej kolejności warto zauważyć, że Ukraina stała się jedną z najlepszych w regionie logistyki – według rankingu Banku Światowego - Logistics Performance Index 2018, Ukraina zdobyła 2,83 pkt i zajęła trzecie miejsce wśród państw byłego Związku Radzieckiego po Estonii (3,31 pkt) i Litwie (3,02 pkt). W rankingu logistycznej efektywności Ukraina zajęła 66. miejsce ze 160 krajów świata, awansując w porównaniu z poprzednią wersją klasyfikacji z 2016 r. na 14 pozycji. Na Ukrainie pozostał tylko jeden działający producent samochodów osobowych, według stowarzyszenia producentów samochodów Ukrainy "Ukrawtoprom", w pierwszym półroczu samochody osobowe produkowała tylko fabryka "Jewrokar" na Zakarpaciu. W tym samym czasie, według danych platformy otwartych danych OpenDataBot, w 2017 roku liczba samochodów na europejskich numerach osiągnęła 10% całkowitej wielkości osobowego parku samochodowego Ukrainy.

 

Wasyl Sydorowicz

Artykuły powiązane