Dmytro Zołotuchin: Rosja wprowadza nowego szefa „DRL” w przestrzeń informacyjną krajów europejskich

Dmytro Zołotuchin: Rosja wprowadza nowego szefa „DRL” w przestrzeń informacyjną krajów europejskich
Po zamachu na szefa separatystycznej „Donieckiej Republiki Ludowej” Aleksandra Zacharczenkę, na pełniącego jego obowiązki naznaczono Denisa Puszlina. Reprezentuje on interesy "republiki" podczas obrad trójstronnej grupy kontaktowej w Mińsku. Wydanie Rzeczpospolita opublikowało z nim wywiad, który stał się powodem oburzenia ze strony Ukrainy. Wiceminister polityki informacyjnej Ukrainy Dmytro Zołotuchin powiedział o kuluarowych zabiegach zmiany władzy na wysokim szczeblu „DRL”.

 

Michał Marek - Niedawno opublikowany na łamach Rzeczpospolitej wywiad z Denisem Puszylinem wywołał na Ukrainie poważną reakcję środowiska eksperckiego. W sieciach społecznościowych zawrzało. W Polsce redakcja „Rzeczpospolitej” naraziła się na falę krytyki. Jak pan ocenia pojawienie się tego rodzaju publikacji? Czy Pana zdaniem należy doszukiwać się tutaj rosyjskich inspiracji?

Dmytro Zołotuchin (wiceminister polityki informacyjnej Ukrainy) - Należy rozpocząć od tego, że ostatnio w środowiskach eksperckich znów zaczęto rozmawiać na temat instrumentów stosowanych przez Kreml w ramach wojny hybrydowej. W trakcie prowadzonych dyskusji eksperci zgadzają się z twierdzeniem, że jednym z głównych narzędzi Federacji Rosyjskiej są tak zwani „pośrednicy” („proxy”) – ludzie, organizacje, itd. Wszyscy, którzy przedstawiają interesy Kremla, choć nie są z nim wprost powiązani. To bardzo niebezpieczny instrument, przy pomocy którego Kreml jest w stanie realizować swoje cele, nie biorąc bezpośrednio udziału w tym procesie.

Wychodząc z tego założenia, za „pośrednika” należy uważać tzw. „Doniecką Republikę Ludową”, „Ługańską Republikę Ludową” oraz samego Denisa Puszylina. Tego rodzaju narzędzia uniemożliwiają prowadzenie efektywnych działań służących zaprowadzeniu pokoju na Donbasie. Nie możemy bowiem prowadzić skutecznych rozmów z ośrodkami, które nie mają wpływu na decyzję, a jedynie wykonują nakazy otrzymywane z „góry” (administracja W. Putina). Koniecznym jest zrozumienie tego, że D. Puszylin nawet po wygraniu wyborów nie będzie miał żadnego wpływu na prowadzone rozmowy pokojowe (np. w ramach rozmów mińskich).

Warto w tym miejscu podkreślić, że wielu ekspertów oraz organy bezpieczeństwa Ukrainy wychodzą z założenia, że kierownik tzw. DRL Aleksander Zacharczenko również był „pośrednikiem” Kremla, który został zabity (usunięty), gdyż konieczna była zmiana politycznego układu w tej „proxy republice”. Mówiąc wprost A. Zacharczenko nie mógł zrealizować kolejnych celów (wizji, projektów) Kremla. Należało go zatem zastąpić nową postacią. Tego rodzaju projekty najprawdopodobniej koncentrują się na kwestii rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy. Oczywiście w sposób korzystny dla Rosji. Należy przez to rozumieć, że jednym z celów Kremla jest oddanie Ukrainie kontroli nad Donbasem pod warunkiem, że zostaną spełnione oczekiwania administracji W. Putina. Kluczowym żądaniem Kremla jest nadanie Donbasowi autonomii, co z kolei pozwoli wpływać na geopolityczne decyzje Ukrainy – proces integracji europejskiej, czy wstąpienia do NATO.

Jestem przekonany, że Kreml stara się wprowadzać ten plan w życie. Jest to powodowane bezpośrednio przez problemy ekonomiczne Rosji, które z kolei wzmagane są przez zachodnie sankcje. Ważnym jest, aby rozumieć, że okupowane obszary wschodniej Ukrainy dotowane są w pełni przez budżet Federacji Rosyjskiej. Tego rodzaju „pośrednicy” (tzw. DRL i ŁRL) wysysają zasoby finansowe Kremla. Z tego powodu „oddanie” Kijowowi Donbasu (na swoich warunkach!) jest traktowane w Moskwie jako jeden z priorytetów.

Kim jest Denis Puszylin i jakie jest jego zadanie?

W celu zrealizowania swojego planu, Moskwa zdecydowała się na zamianę lidera terrorystów (red. tzw. „DRL”), poprzez likwidację A. Zacharczenki i wykreowanie nowej „twarzy”, która jest w stanie rozpocząć nową formę dialogu. Sam D. Puszylin jest postacią dobrze znaną na Ukrainie oraz w okupowanym Doniecku. D. Puszylin był m.in. kierownikiem jednego z oddziałów klasycznej piramidy finansowej o nazwie „MMM”. Po rozsypaniu się piramidy D. Puszylin uniknął jednak odpowiedzialności karnej. Po wkroczeniu Rosjan na Donbas, dzięki swoim kontaktom został dopuszczony do udziału w procesach politycznych.

Pojawienie się D. Puszylina oraz poświęconych mu artykułów jest bezpośrednio powiązane z rosyjską długotrwałą strategią (operacją specjalną), która polega na wykreowaniu tej osoby na przedstawiciela interesów Kremla. Pewni eksperci są przekonani, że osobą odpowiedzialną za lobbowanie na rzecz D. Puszylina jest Władisław Surkow. Warto podkreślić, że w tym momencie w Doniecku i na Kremlu zachodzą poważne procesy polityczne służące wysunięciu D. Puszylina na pozycję lidera tzw. „DRL”. Trzeba ponadto rozumieć, że przyszłe wybory na obszarach okupowanych nie mają znaczenia – odpowiedni wynik wyborów zostanie opracowany w Rosji. Prędzej czy później w Rosji zostanie podjęta decyzja czy nowym kierownikiem separatystycznej republiki zostanie D. Puszylin, czy ktoś inny. Na decyzję zapewne będzie miało wpływ to, która z konkurujących ze sobą rosyjskich służb osiągnie przewagę (FSB czy GRU).

Samo pojawienie się D. Puszylina w przestrzeni informacyjnej krajów europejskich służyć ma lobbowaniu na rzecz tej postaci, co z kolei wpłynąć ma na jego akceptację w międzynarodowej społeczności . Tego rodzaju międzynarodowa akceptacja pozwoli na wprowadzenie tej osoby do rozmów politycznych dotyczących przyszłości regionu (np. rozmów mińskich). Aby się to udało musi stać się on osobą publiczną. Dzięki pojawieniu się w przestrzeni medialnej krajów europejskich D. Puszylin przeszedł z poziomu marginalnego (w którym do niedawna się znajdował) do poziomu polityka, który reprezentuje jakąś siłę, jakieś środowisko. Dla Ukrainy nie ma innej alternatywy jak proces miński. Nie wiadomo natomiast z kim prowadzić skuteczne rozmowy. Funkcjonowanie tego rodzaju marionetek powoduje poważne niebezpieczeństwo, gdyż istnieje możliwość, że państwa zachodu wejdą do gry „pośredników” Kremla. Nie mogąc kontaktować się ze stroną bezpośrednio kierującą chaosem, działaniami terrorystycznymi itd., koncentrując się na „pośrednikach” nie będziemy mogli rozwiązać konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Oznacza to, że pojawienie się w polskiej przestrzeni informacyjnej tego rodzaju publikacji nie było kwestią niedopatrzenia. Jakie schematy działania wykorzystywane są przy tego rodzaju operacjach?

Uważam, że istnieje dokładna strategia, która określa w jaki sposób zorganizować obecność D. Puszylina w mediach. Opublikowanie wywiadu z D. Puszylinem najprawdopodobniej nie jest ostatnią tego rodzaju inicjatywą.

Jeden z kanałów prowadzonych na Telegramie („Это ДНР детка” – „To DRL koleś” – tłum. red.), poświęcony bieżącej sytuacji w tzw. „DRL” rozpowszechnił informację, zgodnie z którą wywiad dla Rzeczpospolitej zamówiło biuro W. Surkowa (bezpośrednio odpowiadać miał za to Dienis Dienisow – służba PR W. Surkowa). Zgodnie z tymi doniesieniami koszt organizacji tego wywiadu wyniósł 12 tys. euro. To nie oznacza jednak, że ta suma trafiła do dziennikarza odpowiedzialnego za wywiad. Nie oznacza to również, że tego rodzaju kwota trafiła do redakcji wydania. Warto podkreślić, że samej informacji dotyczącej kwoty nie jesteśmy w stanie potwierdzić, ani sprostować.

Szereg ukraińskich portali informacyjnych rozpowszechniało komunikaty wskazujące na to, że istnieją poważnie podstawy do tego, aby sądzić, że opłacenie tego rodzaju artykułu miało miejsce. To z kolei miało służyć realizacji strategii o której już powiedziałem. Osobiście uważam, że tego rodzaju teoria ma podstawy do istnienia. Obserwujemy ostatnio cały szereg prorosyjskich materiałów, które są publikowane w mediach zachodnich - zaczynając od Bloomberg, Guardian i The Times, kończąc na mediach krajów południowej Europy. Samo pojawienie się określonej tematyki na łamach tak poważnych wydań odgrywa swoją rolę i wywiera odpowiedni wpływ na czytelnika.

Jeśli prawdą jest, że na organizację tego rodzaju artykułu (publikacja Rzeczpospolitej) osoby powiązane z kierownictwem Federacji Rosyjskiej przekazały 12 tys. euro, to i tak niekoniecznie oznacza, że naruszone zostały wartości powiązane z polityką redakcji. Mogło być tak, że artykuł został napisany znacznie wcześniej i wyczekiwano jedynie na odpowiedni moment, kiedy to przy wykorzystaniu odpowiednich schematów uda się doprowadzić do jego opublikowania. Z tego punktu widzenia redakcja Rzeczpospolitej działała całkowicie legalnie. Być może zgodziła się ona na opublikowanie tego materiału, gdyż uznała go za ważny, ciekawy, poruszający problematykę międzynarodową, itd. Oznacza to, że redakcja po prostu nie przypuszczała, że tego rodzaju artykuł mógł być częścią intrygi – mogli nie wiedzieć, że ktoś nimi manipuluje. To jest oczywiście jedna z wersji. Jestem przekonany, że nawet kiedy rosyjska strona stara się skorumpować przedstawicieli europejskich organizacji to nie sprowadza się to do przekazania łapówki. Strona rosyjska nauczyła się realizować tego rodzaju operacje bardzo delikatnie. Podobne działania są prowadzone na tyle łagodnie, że dana osoba (de facto realizująca zadanie na rzecz FR) może być przekonana, że działa w słusznym celu nie przecząc swoim wartościom (np. wartościom jakie powinny towarzyszyć osobom pracującym w mediach).

Czy artykuł zawiera Pana zdaniem cechy charakterystyczne dla rosyjskich materiałów propagandowych?

Wspomniany artykuł oraz materiały podobnego charakteru zawierają w sobie cały rząd powtarzających się w tego rodzaju publikacjach narracji propagandowych. Tego rodzaju narracje popularyzowane są w zachodnich mediach. D. Puszylin w swoim wywiadzie dla Rzeczpospolitej również je zawarł. Pierwszy z nich – „Ukraina niesie odpowiedzialność za konflikt na Donbasie”. Drugi -„Ukraińska armia walczy przeciwko swojemu narodowi”. Tezy te są oczywistą nieprawdą, gdyż w 2014 roku mieliśmy do czynienia z rosyjską agresją zbrojną.

Ten artykuł nie różni się niczym od podobnych publikacji, które pojawiają się od lat. Publikacja powtarza zaistniałe już tezy i wzmacnia je ukazując D. Puszylina jako quasi oficjalną osobę. Sam fakt zaistnienia wywiadu z D. Puszylinem na łamach poważnego portalu jest dowodem na to, że wyszedł on z poziomu marginalnego na poziom międzynarodowy. Jego zaistnienie w polskiej przestrzeni medialnej jest pierwszym krokiem w popularyzacji tej postaci w mediach zachodnich. Następnym etapem będzie wyjazd watażki do któregoś z lojalnych w stosunku do Federacji Rosyjskiej quasi państw (np. Północna Osetia). Biorąc pod uwagę pozycję polityczną Matteo Salvini (minister spraw wewnętrznych Włoch), D. Puszylin może pojawić się we Włoszech. Oczywistym jest to, że nie weźmie on wówczas udziału w oficjalnym, państwowym wydarzeniu (konferencja, spotkanie itp.). To będzie raczej wydarzenie na wpół marginalne – okrągły stół, spotkanie z gośćmi z kilku sąsiednich krajów. Ważnym będzie jednak to, że odbędzie się ono na obszarze państwa zachodnioeuropejskiego. Jeśli D. Puszylin weźmie w nim udział, to będzie to pewnego rodzaju legitymizacja jego stanowiska (co za tym idzie, również i tzw. „DRL”). W ten oto sposób Rosja realizuje swoją strategię „pośredników”. Przy pomocy tego rodzaju instrumentów Rosja stara się wpływać na politykę Ukrainy oraz innych państw.

Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Michał Marek

Artykuły powiązane