Polska jak nigdy potrzebuje ukraińskich pracowników

Polska jak nigdy potrzebuje ukraińskich pracowników facebook.com/pg/partnerstwo.info
Jeśli kilka lat temu ukraińscy pracownicy z ochotą jechali do Polski gdzie były wysokie zarobki, tak obecnie po wprowadzeniu ruchu bezwizowego i otwarciu granic Polacy powinni zainteresować Ukraińców do pracy u nich. O tym jak zmieniły się trendy w zakresie zatrudnienia Ukraińców w Polsce, mówiono podczas niedawnej konferencji prasowej w Warszawie.

 

Briefing poświęcony był kampanii społecznej "Partnerstwo i Zatrudnienie", która została zorganizowana przez Polsko-Ukraińską Izbę Gospodarczej (PUIG). Jak podkreślają organizatorzy, misją i celami kampanii społecznej jest walka z niesprawiedliwością i problemami na rynku rekrutacji oraz zatrudnienia pracowników z Ukrainy na terenie Polski. W szczególności wsparcia w procesie adaptacji pracowników z Ukrainy, rozwojowi dwustronnej współpracy, opracowania optymalnych rozwiązań prawnych w zakresie migracji zarobkowej, inicjowania dyskusji w społeczeństwie, a także – opracowania aktów prawnych, promowania pozytywnych praktyk w zakresie zatrudnienia, doradztwa w zakresie prawnym, przygotowania zawodowego czy pomocy w zatrudnieniu.

 

Wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Andrzej Drozd przedstawił wyniki przeprowadzonych badań, które przeprowadziła PUIG w sierpniu tego roku. Według sondażu, 83% firm preferuje zatrudnianie cudzoziemców w związku z brakiem pracowników o wymaganych kwalifikacjach, 77% pracodawców nie udało się na czas zatrudnić cudzoziemców z powodu skomplikowanych procedur zatrudnienia, w wyniku czego 29% firm straciło zamówienia lub kontrakty.

Skomplikowane procedury związane z zatrudnieniem cudzoziemców, można by uregulować prawem, co zostało już zrozumiane w Niemczech gdzie przyjęto projekt nowelizacji zmian do Ustawy o imigracji, który znacznie ułatwia proces zatrudniania cudzoziemców. Jak powiedział podczas konferencji prasowej przewodniczący Komitetu Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej ds. Migracji i Zatrudnienia Paweł Kułaga, odpowiednia ustawa może być uchwalona w Niemczech na początku przyszłego roku i wtedy Polskę czeka odpływ setek tysięcy cennych ukraińskich pracowników. A to może mieć negatywne konsekwencje dla polskiej gospodarki, ponieważ, według pana Kułagi, ukraińscy pracownicy stanowią dużą grupę konsumentów, którzy codziennie przyczyniają się do wzrostu PKB Polski i ich odpływ będzie oznaczać zmniejszenie wpływów do budżetu.

Zdaniem prezesa Ogólnoukrainskiego Stowarzyszenia Agencji ds. Międzynarodowego Zatrudnienia Wasyla Woskobojnyka, miliony Ukraińców chcą pracować za granicą. Według badań socjologicznych przeprowadzonych przez stowarzyszenie, jedynie 6% chce pracować w Rosji, w Czechach – 14%, w Polsce – 26%, a najwięcej – 37% - w Niemczech. Według Woskobojnyka, według danych Narodowego Banku Ukrainy w II kwartale 2018 r. z krajów UE pracownicy przysłali z imigracji 1,7 mld euro.

Ekspert zauważył, że w ostatnim czasie zmniejsza się liczba Ukraińców, którzy chcą pracować w Polsce. I ma to swoje przyczyny.

"W 2014 roku, kiedy Rosja aneksowała ukraiński Krym i rozpoczęła się wojna w Donbasie, dochody Ukraińców spadły w 2-3 razy. Ukraińcy są zainteresowani zarobkami w Polsce. Wzmógł się odpływ migrantów, którzy wcześniej pracowali w Rosji. Jednak w 2018 roku tendencja zaczęła się zmieniać – liczba pracowników z Ukrainy w Polsce zmniejsza się. Przyczynami są brak aktywności polskich agencji rekrutacyjnych i niewystarczające zainteresowanie Ukraińców", - zaznaczył Wasyl Woskobojnyk.

Podkreślił on także, że obecnie Ukraińcy już mają wybór i wybierają te kraje, gdzie można szybko i dużo zarobić. Dlatego trzeba promować Polskę jako kraj, gdzie można bezpiecznie i dobrze pracować oraz zarabiać.

"Polska powinna zmienić warunki socjalne, bo Ukraińcy mogą szybko powrócić. Europejska gospodarka potrzebuje rąk do pracy, w tym ukraińskich. I te kraje, które stworzą najlepsze warunki, otrzymają nagrodę-wzrost zatrudnienia imigrantów w tych krajach", - podkreślił szef stowarzyszenia.

Z kolei prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, partnera kampanii "Partnerstwo i Zatrudnienie" Witold Klaus podkreślił, że trzeba zmienić cały system, poprzez nacisk na jego elastyczność, zaufanie imigrantów i pracodawców oraz legalność pracy.

"Musimy brać pod uwagę to, że migranci z Ukrainy - to nie tylko siła robocza. Myślimy o cudzoziemcach w kontekście pracowników, a nie w kontekście ludzi, którzy mają swoje potrzeby, swoje rodziny, którzy chcą się tu osiedlić i zarobić oraz wrócić do kraju, lub budować swoje życie w nowym państwie", -podkreślił Witold Klaus.

Podczas konferencji została poruszona także jeszcze jedna ważna kwestia. Otwarcie granic dla Ukraińców – to problem nie tylko Polski, która straci tysiące ukraińskich pracowników. Jest to problem i dla samej Ukrainy. Przecież w kraju, choć powoli, ale jednak rozwija się gospodarka, rośnie PKB. Prędzej czy później państwo może zderzyć się z brakiem własnych rąk do pracy, które będą pracować w Polsce, Niemczech i innych krajach Unii Europejskiej. Takie niebezpieczeństwo powinno stać się katalizatorem dla szybkich zmian gospodarczych na Ukrainie. Przecież im szybciej poprawi się sytuacja w kraju, tym mniejsza liczba ukraińskich pracowników będzie musiała szukać w świecie lepszego losu.

 

Wiktorija Czyrwa

Artykuły powiązane