Lekcja dla europejskich populistów

Lekcja dla europejskich populistów
Brexit jest na rękę tylko towarzyszowi Putinowi, który marzy o skłóceniu i rozpędzeniu Europy po kątach.

 

Były premier Wielkiej Brytanii David Cameron bardzo mocno się pomylił, kiedy postanowił wzmocnić swoją pozycję i popularność kosztem gry w wyjście jego kraju z UE.

Przypomnę, jak to wszystko się zaczęło. Między UE i Wielką Brytanią istniały pewne nieporozumienia co do tego, jak kraj sytuował się w UE. Aby pokazać się jako silny i twardy polityk, Cameron potrzebował trochę zmierzyć swoją siłę z Brukselą. I ta siła nagle zamieniła się w dyskusję, czy w takim razie nie warto, abyśmy w ogóle zatrzasnęli drzwi. Kiedy sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, nawet sam Cameron chciałby wrzucić bieg wsteczny, ale było za późno. Stał się on ofiarą własnej pułapki, tak jak w rzeczywistości był i jest zwolennikiem mocnej UE.

Niemniej jednak, pomimo wewnątrzpolitycznych, w szczególności polityczno-nacjonalistycznych, jak i zewnętrznych czynników, Cameron zdecydował, że w tę grę można zagrać. Pożyteczni idioci i agenci Kremla pracowali długo i skutecznie, a wynik okazał się dla Wielkiej Brytanii dosyć gorzki i smutny. Po referendum Cameron zrezygnował ze stanowiska – potwierdził, że przegrał.

Gdyby to referendum przeprowadzono dzisiaj, to, jak pokazują sondaże, zdecydowana większość – zdecydowanie więcej, niż głosowało za wyjściem – opowiedziałaby się za pozostawieniem Wielkiej Brytanii w UE. Niekontrolowana stała się jednak już linia, którą teraz stanowczo forsuje May: Wielka Brytania mimo wszystko wychodzi z Unii. I moim zdaniem, jest to przykład tego, jak politycy nie powinni lekceważyć poważnych spraw – w rezultacie przegrywa kraj.

Tym sposobem brexit uderzy w brytyjską gospodarkę – i już uderzył. To źle, także ze względu politycznego, bo jest to przykładem dla europejskich populistów, których jest teraz coraz więcej. Jak mówią, jeśli taki kraj, jak Wielka Brytania opuścił UE, to chyba my też możemy. Działa to tylko na korzyść towarzyszowi Putinowi, który marzy, aby skłócić i rozpędzić Europę po kątach. I dlatego Wielka Brytania przegrała, przegrała Europa, a wygrał na tym etapie Putin. I to jest bardzo smutne – to jeszcze jeden przykład dla przywódców europejskich, aby zastanowili się, czym może skończyć się gra w populizm.

Na pewno nie jest to bardzo korzystne również dla Ukrainy. Przecież wychodziliśmy i wychodzimy z założenia, że UE to potężny związek krajów, które mają własne podejście i wartości, a wraz z brexitem Unia osłabnie. Chociaż w stosunkach między Ukrainą i Wielką Brytanią nic się nie zmieni.

Z wyjściem Wielkiej Brytanii przywrócenie prestiżu UE będzie dosyć trudne. Nie przypuszczam, że z następnym rządem kraj nagle postanowi wrócić. Tutaj znowu będzie działać żywiołowość samego procesu. Trudno jest zarówno wyjść, jak i wrócić. Choć dla Wielkiej Brytanii byłoby znacznie łatwiejsze, niż dla innych: standardy w tym kraju i UE są identyczne. Ekonomicznie Wielka Brytania z tego systemu nie wychodzi – bo i tak nie ma dokąd. Jak dla mnie, to taka sztuczna sytuacja, która będzie szkodzić wszystkim.

Jednak nigdy nie mów nigdy. Do powrotu potrzeba raczej decyzji politycznej. I to jest temat dla nowej wielkiej debaty wewnątrz Wielkiej Brytanii. Może kiedyś wróci na swoje tory. A żeby jakoś zrekompensować te straty, UE i jej przywódcy powinni pomyśleć o Wschodzie. I tu widzę tylko jedną opcję – Ukraina. Należy pomóc jej jak najszybciej przeprowadzić reformy i dołączyć do tego systemu.

Kiedyś mówiłem, że UE trzeba zaproponować formułę „Britain out – Ukraine in”. Chociaż na razie jest to życzenie w sferze marzeń. Jednak pomysł wzmocnienia Wschodu i dodawania aktywnych graczy kosztem Ukrainy nie wydaje mi się taki do końca teoretyczny.

 

Wołodymyr Ohryzko

 

Źródło: NV.ua

Artykuły powiązane