Tydzień 8-11 lutego w gospodarce Ukrainy

Tydzień 8-11 lutego w gospodarce Ukrainy
Ostrzeżenia MFW i rządowy kryzys, prywatyzacja banków państwowych i zalecenia Bloomberg.

Głośny skandal z rezygnacją ministra gospodarki Ukrainy Aivarasa Abromavičiusa, a następnie powrót na stanowiska wszystkich ministrów, którzy opuścili swoje posady, jak się można było spodziewać, nie pozostał niezauważony przez głównego kredytodawcę Ukrainy – Międzynarodowym Fundusz Walutowy. W środę, 10 lutego, dyrektor zarządzający MFW Christine Lagarde zrobiła ostre oświadczenie, w którym otwarcie oświadczyła, że Ukraina nie ma co liczyć na wznowienie programu rozszerzonego finansowania.

Według jej słów, MFW będzie bardzo trudno pomagać Ukrainie, jeśli nie będzie walczyć z korupcją i przeprowadzać reform. "Jestem zaniepokojona tym powolnym postępem, który prezentuje Ukraina w poprawie administracji publicznej, walki z korupcją i w zmniejszeniu wpływu własnych interesów na politykę. W przypadku braku zauważalnych wysiłków, aby nadać nowy impuls do reform w zarządzaniu państwem i walki z korupcją, trudno sobie wyobrazić, że program MFW będzie kontynuowany i będzie sukcesywny" - powiedziała Christine Lagarde dodając, że jej zdaniem, obecnie dla Ukrainy jest nadzwyczaj ważne, aby działania jej liderów sprowadziły kraj na zachęcającą drogę reform. W przeciwnym razie, jej zdaniem, "Ukraina ryzykuje wrócić do praktyki nieudanych gospodarczych kroków, których i tak nie brakowało w jej najnowszej historii". Oświadczenie szefa MFW poparły Stany Zjednoczone Ameryki - ambasador USA na Ukrainie Geoffrey Pyett oświadczył na swoim Twitterze, że to oświadczenie jest jeszcze jednym argumentem na rzecz ponownego zresetowania ukraińskiego rządu, który będzie zorientowany na reformy i zerową tolerancję dla korupcji".

Tymczasem jak się wydaje, ukraiński rząd nie zdziwił się oświadczeniu głównego kredytora Ukrainy – wiceminister finansów Artem Szewaliow poinformował, że Ministerstwo Finansów uważa oświadczenie MFW za takie, ze względu kryzysową sytuację w rządzie w związku z chęciami wielu ministrów zostawić swoje posady i niejasności przyszłego składu Rady Ministrów. "Ci ludzie, którzy stawiają podpis pod memorandum (z MFW), są także odpowiedzialni za jego wdrożenie. MFW chce zrozumieć i wyjaśnić co do rządu i przyszłego rządu. I te podpisy, które będą widnieć pod memorandum, ci ludzie powinni być partnerami z MFW w ciągu najbliższych 3-4 miesięcy do następnej weryfikacji", - powiedział on. Artem Szewaliow stwierdził również, że tekst memorandum jest praktycznie uzgodniony z Funduszem. W tym samym czasie, agencja informacyjna UNIAN poinformowała, że porozumienie odnośnie drugiej rewizji programu rozszerzonego finansowania ... jeszcze nie zostało podpisane ze strony ukraińskiej, ponieważ "trwa proces uzgadniania tekstu części dokumentu i poprawianie technicznych kwestii". To, co prawda, również przewidywano – na 16 lutego w parlamencie przewidziano raport odnośnie rządu Arsenija Jaceniuka, który ma wszystkie perspektywy stać się ostatnim dniem jego pracy, biorąc pod uwagę wszystkie "wybitne osiągnięcia", które zostały zaprezentowane przez Radę Ministrów w walce z kryzysem gospodarczym. Dlatego nie pewien co do swojej przyszłości Jaceniuk, chyba postanowił zyskać na czasie, aby pokazać swoją "niezbędność". Tymczasem minister finansów Natalia Jareśko zachowywała się tak, jakby nic się nie stało, i kontynuowała optymistyczne oświadczenia o tym, że w 2016 roku Ukraina planuje uzyskać od swoich międzynarodowych partnerów 8-10 mld dolarów na potrzeby budżetowe i inwestycyjne. Przy tym największą część tej kwoty (około 5,8 mld dolarów) ma zapewnić Ukrainie właśnie MFW, który poinformował o zakończeniu współpracy z Ukrainą, a inni inwestorzy bez środków MFW nie dadzą Ukrainie ani grosza – zaufania przecież już brak!

Właściwie jedynym "kryzysowym menedżerem", który zdecydował nie komentować, a działać w tej trudnej sytuacji, był ukraiński prezydent Petro Poroszenko, który niezwłocznie skontaktował się z Christine Lagarde przez telefon i próbował ją przekonać, że na Ukrainie jeszcze nie wszystko jest stracone. Rozmowa miała swój efekt – już wieczorem 10 lutego, biuro prasowe MFW opublikowało oświadczenie Lagarde o tym, że rozmowa z Petro Poroszenko była konstruktywna. "Prezydent zapewnił mnie w swoim niezmiennym zaangażowaniu do reform, w tym w zakresie poprawy stanu zarządzania krajem i walki z korupcją", - poinformowała szef MFW i stwierdziła, że strony porozumiały się w sprawie "priorytetowych działań w celu zapewnienia szybkiego postępu", które pomogą Ukrainie "utrzymać się na drodze, bezpiecznego i zrównoważonego wzrostu". Następnego dnia, 11 lutego, rzecznik MFW Gerry Rice powiedział, że Fundusz kontynuuje współpracę z władzą Ukrainy do ukończenia drugiej rewizji programu EFF dla Ukrainy. "Kontynuujemy współpracę z władzą dotyczącą polityki, która jest niezbędna dla wzmocnienia gospodarki kraju i otworzy drogę do zakończenia drugiej rewizji", - powiedział on. Natomiast terminy wznowienia takiej współpracy nie są znane – MFW nie może określić terminu kolejnego posiedzenia zarządu dyrektorów odnośnie kwestii Ukrainy, ponieważ według Jerry'ego Rice' a, będzie to zależeć od postępów w reformach i konkretności statusu rządu i koalicji.

Tymczasem Narodowy Bank Ukrainy oficjalnie przyznał, że kryzys polityczny władzy grozi gospodarczemu wzrostowi państwa w 2016 roku. Tak właśnie stwierdziła prezes NBU Waleria Hontariewa 9 lutego podczas spotkania z szefami 40 największych ukraińskich banków, które ocalały. Jej zdaniem, kryzys w ukraińskiej władzy zwiększa niepewność na rynkach finansowych i negatywnie wpływa na relacje Ukrainy z międzynarodowymi partnerami. Departament Stanu USA przypomniał, że Narodowy Bank został zmuszony do rewizji prognoz wzrostu realnego PKB w 2016 roku z 2,4% do 1,1% i pogorszył prognozę stanu bilansu płatniczego: zamiast zrównoważonego rachunku bieżącego, jak w 2015 roku, Narodowy Bank prognozuje w tym roku jego niedobór w wysokości 2,5 mld dolarów.

Tymczasem reformy w Narodowym Banku i systemie bankowym jednak są kontynuowane. 11 lutego rząd zatwierdził strategię reformy ukraińskiego sektora bankowego, która uwzględnia zmniejszenie roli państwa w systemie bankowym. W szczególności, strategia przewiduje sprzedaż do połowy 2018 roku 20% akcji systemowych banków państwowych – "Oszczadbank" i "Ukreximbank". Jak poinformowała minister finansów Natalia Jareśko, dla innych banków niesystemowych z państwowym kapitałem – "Ukrhazbank", bank "Rodovid" i innych, które zostały zakupione przez państwo po kryzysie 2008 roku – przewidziano strategię wyjścia państwa z ich kapitału, tak w drodze prywatyzacji, jak i zamknięcia i likwidacji takich banków.

Jeszcze jednym wydarzeniem, które potwierdza to, że reformy choć trochę posuwają się do przodu, stało się pierwsze w historii wycofanie z rynku komercyjnego banku za nieprzejrzystą strukturę własności. 10 lutego Narodowy Bank postanowił zaliczyć do kategorii niewypłacalnych bank "KB TK Kredyt", który od połowy 2014 roku ignorował wymagania regulatora i nie składał dokumentów o końcowych właścicielach, o które był wielokrotnie proszony. Ponadto, prawdziwym "przełomem" dla zwykłych Ukraińców stało się zezwolenie Narodowego Banku Ukrainy na otrzymywanie przez osoby fizyczne elektronicznych pieniędzy wydanych za granicą z wykorzystaniem międzynarodowych systemów płatności internetowych. Oznacza to, że ukraińscy obywatele będą mogli korzystać z przelewów systemów elektronicznych takich jak PayPal na swoje rachunki bankowe. Jeszcze jednym zwycięstwem gospodarczym w ubiegłym tygodniu stało się wznowienie tranzytu samochodowego ukraińskich towarów do Azji przez Rosję – ukraińskie Ministerstwo Infrastruktury poinformowało, że Ukraina i Rosja wymienili się tymczasowymi kwotami pozwoleń na tranzyt. Ale za to zwycięstwo należy podziękować obywatelom, a mianowicie, zachodnio-ukraińskim aktywistom, którzy w odpowiedzi na całkowity zakaz Rosji przepuszczać tranzytowe samochody ciężarowe, zaczęli blokować samochody z rosyjskimi numerami, które kierowały się do Europy.

Niech tam będzie jak chce, ale dalszy rozwój gospodarki Ukrainy bez przesady zależy od wydarzeń 16 lutego – przecież od tego, czy nowy rząd będzie wiernie pracować na to, aby "uruchomić" już trzeci rok stagnacyjną gospodarkę państwa, nie pokusiwszy się na korupcyjne "cukierki", będzie zależeć, czy Ukraina będzie istnieć jako państwo. Dla urzędników będzie to bardzo trudne, przynajmniej pod względem materialnym, bo w ubiegłym roku miesięczna pensja premiera wyniosła nieco ponad 25000 hrywien (około 3500 zł), ministra finansów – 11240 hrywien (1605 zł), ministra gospodarki i handlu – 10210 hrywien (1458 zł). Losem Ukrainy przejmują się już zachodnie media, redakcja agencji Bloomberg 12 lutego opublikowała swój pogląd na Ukrainę, w którym zaleciła MFW być gotowym do wstrzymania dofinansowania w przypadku, jeśli Ukraina nie będzie prowadzić rzeczywistej walki z korupcją.

Zdaniem redaktorów Bloomberg, receptą na ratowanie Ukrainy powinny być trzy rzeczy. Po pierwsze, to prywatyzacja ponad 3000 spółek publicznych według konkretnego grafiku, ponieważ dzięki postradzieckiemu systemowi zyski takich przedsiębiorstw naprawdę się prywatyzują, a za aktywa i straty odpowiada państwo. Dlatego oligarchowie "kupują" parlament i rząd za prawo postawić "swoich" szefów w takich firmach. Po drugie, Ukraina powinna utworzyć niezależny "komitet technokratów", który ujawniałby i odsuwał skorumpowanych menedżerów i zastępował ich profesjonalistami. Po trzecie, należy zapewnić brak ciśnienia na Narodowe Biuro Antykorupcyjne, aż do rozpatrzenia spraw ze śledztw korupcyjnych w specjalnych antykorupcyjnych sądach z niezawisłymi sędziami, których w razie potrzeby można zapraszać z zagranicy. Eksperci Bloomberg kończą swoje zalecenia słowami: "Poroszenko musi zrozumieć, że Ukraina osiągnęła punkt zwrotny. Uprzejmość i zrozumienie zachodnich przywódców skończyły się i kończy się także u niektórych własnych liderów"...

Wasyl Sydorowicz
 

Artykuły powiązane