Tydzień 4-8 kwietnia w gospodarce Ukrainy

Tydzień 4-8 kwietnia w gospodarce Ukrainy
"Energetyczna" konfuzja MFW, upadek "Chreszczatyka" i powrót inflacji.

Ostatni tydzień nie przyniósł Ukrainie postępu ani w kwestii wyjścia z kryzysu politycznego, ani w sprawach wznowienia finansowania zagranicznego. Natomiast na początku zeszłego tygodnia przypomniał o sobie główny wierzyciel Ukrainy – Międzynarodowy Fundusz Walutowy. 4 kwietnia na jednym z międzynarodowych forów, szef przedstawicielstwa MFW na Ukrainie Jerome Vacher oświadczył, że Fundusz de facto jest zaniepokojony z powodu opóźnienia wzrostu cen na gaz dla ludności, które rząd przeniósł na początek maja.

Według Jerome’a Vachera, MFW nalega na konieczność przestrzegania przez ukraińskie przedsiębiorstwa i obywateli dyscypliny w płatnościach przy rozliczeniach za zużycie energii w ramach realizacji wspólnej reformy sektora energetycznego kraju, określone w zatwierdzonym przez Fundusz programie reform. "Reformy sektora energetycznego – to nie tylko zarządzanie deficytem spółki "Naftohaz Ukrainy" ale w konsekwencji, zmniejszenie obciążenia budżetu państwa. Rezultatem reformy było to, że Ukraińcy zrozumieli: energia – to towar, który ma swoją cenę. Teraz należy trzymać się dyscypliny płatniczej", - oświadczył on. Faktycznie, jest pozytywny wynik zwiększenia ceny na gaz ziemny dla wszystkich konsumentów, w tym dla społeczeństwa, co miało miejsce w ubiegłym roku - na podstawie wyników zakończenia sezonu zimowego Ukraina zużyła tylko 50% zapasów zgromadzonych w podziemnych zbiornikach, które nawiasem mówiąc, są największymi w Europie. Czyli przez wysoką cenę, konsumenci zrezygnowali z korzystania z dużych ilości "błękitnego paliwa" a gdzieniegdzie i w ogóle zrezygnowali z gazu, przechodząc na tańszą energię elektryczną lub paliwa alternatywne. I to dobrze. A oto co do konieczności dalszego zwiększenia ceny na gaz dla ludności istnieją poważne wątpliwości. Jak już wspomniano w zeszłym tygodniu, dziś na Ukrainie detaliczna cena na gaz dla ludności wynosi 7188 hrywien czyli nieco ponad 260 dolarów za 1000 metrów sześciennych, która jest już i tak przecież ponad rynkową, jeśli wierzyć ministrowi paliwa i energetyki Wołodymyrowi Demczyszynowi, Ukraina w 2016 roku importuje gaz średnio po 190 dolarów za 1000 metrów sześciennych, a przedsiębiorstwo państwowe "Ukrhazdobycza", które dostarcza obywatelom gaz ukraińskiej produkcji, sprzedaje swój gaz po 1590 UHR, czyli 58 dolarów bez podatków i uważa za minimalnie opłacalną dla siebie cenę sprzedaży 3100 UHR, czyli 115 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Czyli obecna cena na gaz jest już bardziej niż opłacalna dla branży, i dalszy jej wzrost wraz z naliczeniami "z datą wsteczną", jak miało to miejsce dla obywateli z centralnym ogrzewaniem z powodu zwiększenia normy zużycia bez liczników na mocy decyzji sądu, właśnie i przybliży kryzys zobowiązań.

A tymczasem, zagraniczne finansowanie, choć w stosunkowo małych ilościach, przychodzi na Ukrainę i bez MFW, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju zdecydował się przeznaczyć 75 mln euro na programy poprawy efektywności energetycznej w postaci docelowych kredytów dla obywateli i kondominiów na przedsięwzięcia energooszczędne. Z kolei Japonia otworzyła dla Ukrainy linię kredytową na 30 mld jenów, czyli około 269 milionów dolarów, a według słów japońskiego premiera Shinzō Abe podczas spotkania z prezydentem ukrainny Petrem Poroszenko, Japonia jest gotowa kontynuować udzielanie Ukrainie pomocy w przeprowadzeniu reform na łączną kwotę 1,85 miliarda dolarów.

Jednak największym "hitem newsowym" w życiu gospodarczym ubiegłego tygodnia stał się sektor bankowy. Wiadomość o uznaniu za niewypłacalny i wprowadzenie zarządu komisarycznego w banku "Chreszczatyk" stała się główną wiadomością tygodnia. I nie dlatego, że jest to jeden z najstarszych banków Ukrainy i 18. bank pod względem aktywów. Rzecz w tym, że "Chreszczatyk" faktycznie jest bankiem o kapitale państwowym – prawie 25% akcji banku należy do państwa w osobie Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej. Obecność merostwa Kijowa w składzie akcjonariuszy przydała bankowi "Chreszczatyk" dodatkowej wartości i wyjątkowej roli w życiu Kijowa – bank obsługiwał wszystkie przedsiębiorstwa użyteczności publicznej stolicy Ukrainy, bank realizował także projekt "Społeczna Karta Kijowianina". Zarząd komisaryczny został wprowadzony w banku z powodu gwałtownego pogorszenia płynności i nieprzestrzegania norm Narodowego Banku Ukrainy, spowodowane gwałtownym odpływem klientów i środków.

Według słów zastępcy prezesa NBU Kateryny Rożkowej, kluczowym powodem gwałtownego spadku wypłacalności są jego akcjonariusze, którymi są dwie osoby fizyczne - obywatele Ukrainy. Przedsiębiorstwa, które są związane z tymi osobami, postanowiły przenieść rachunki i środki do innych banków. Z kryzysem płynności bank sobie nie poradził i od 1 kwietnia ograniczył wypłaty gotówki i operacji kasowych. Ciekawe, że Kijowska Miejska Administracja Państwowa była gotowa przeznaczyć dodatkowe środki dla kapitału banku – w marcu akcjonariusze zdecydowali się na zwiększenie kapitału banku na 600 mln hrywien, a merostwo zobowiązało się wnieść swój udział opiewający na 150 mln hrywien. Natomiast 31 marca inni współwłaściciele banku nie potwierdzili swojej woli w doinwestowaniu. Kredytodawca ostatniej instancji – Narodowy Bank Ukrainy odmówił ratowania "Chreszczatyka", pomimo "symbolicznego" długu refinansowania wynoszącego 190 mln hrywien. Stowarzyszenie Bankowe "Ukraiński Związek Kredytowo-Bankowy" zdążył oskarżyć przez to Narodowy Bank w "wybiórczym podejściu do nadzoru bankowego". Ale na te uwagi, nikt nie zareagował – Fundusz Gwarantowania Wkładów Osób Fizycznych oblicza kwotę zwrotu gwarantowanego dla wypłat deponentom i szuka inwestora dla wyjścia banku z rynku, "Kartą Kijowianina" zajmie się państwowy Oszczadbank, a przedsiębiorstwa komunalne i inni klienci-osoby prawne, które biorąc pod uwagę ukraińską praktykę likwidacji banków, mają mizerne szanse na zwrot swoich środków i odnotują straty. Sytuacja z bankiem "Chreszczatyk" po raz kolejny pokazała, że w ukraińskim sektorze bankowym, który wcześniej był uznawany za najsłabszy w świecie, od "upadku" nie jest zabezpieczony żaden bank, nawet bank o kapitale państwowym.

Drugą sprawą w sektorze bankowym była techniczna przerwa w systemie płatności największego banku Ukrainy – dniepropietrowskiego "Privatbanku". Z powodu błędu podczas przenoszenia systemu przetwarzania banku na bardziej nowoczesny system bezpieczeństwa, 4 kwietnia została zablokowana praca centrum przetwarzania "Privatbanku", a to – największa ilość bankomatów i POS-terminali do operacji z kartami bankowymi. Klienci banku także doświadczali problemów podczas przeprowadzania operacji na swoich rachunkach. Bank przeprosił za problemy i zabezpieczył swoje kasy odpowiednią ilością gotówki, które były dostępne dla wszystkich posiadaczy rachunków w oddziałach banku. Skutki awarii udało się pokonać dopiero pod koniec dnia, 5 kwietnia, po czym wszystkie terminale i bankomaty wznowiły pracę w pełnym zakresie. Tymczasem, 5 kwietnia internetowe wydanie "Apostrof", powołując się na anonimowe źródła poinformowało, że w tajnym rozporządzeniu Narodowego Banku Ukrainy "Privatbank" rzekomo uzyskał odroczenie płatności zaległości w kwocie 18,7 mld hrywien kredytów refinansowania i zatwierdzenie nowego harmonogramu wypłat zadłużenia przed NBU do 2022 roku, zgodnie z którą wypłata głównej części tego długu została odroczona o co najmniej rok. Według gazety, konieczność zmian w harmonogramie "Privatbank" argumentował koniecznością niedopuszczenia do pogorszenia się sytuacji finansowej banku i redukcją obciążenia na płynność. Czy oba wydarzenia są związane między sobą – trudno powiedzieć, ale jak to mówią, nie ma dymu bez ognia...

Tymczasem, według statystyk, na Ukrainę wróciła inflacja. Państwowy Komitet Statystyki poinformował, że ceny na rynku konsumentów w marcu w porównaniu z lutym wzrosły o 1%, a od początku roku – o 1,5%. W porównaniu z marcem 2015 roku ceny wzrosły o 20,9%. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych obniżyły się o 0,7%, a odzieży i obuwia wzrosły o 10,7%. Usługi mieszkaniowo-komunalne wzrosły o 2,9% w związku z przeprowadzonej w marcu podwyżki o 25,2% taryf na energię elektryczną dla ludności. Przy okazji, na Ukrainie rosną nie tylko ceny – 5 kwietnia Państwowa Służba Fiskalna poinformowała, że w marcu zanotowano rekordową wartość wpływów opłat do budżetu: 60,3 mld hrywien, a za pierwszy kwartał orientacyjne wskaźniki Ministerstwa Finansów zostały przekroczone o 13,8%.

 

Wasyl Sydorowicz

 

Artykuły powiązane