Tydzień 25-29 kwietnia w gospodarce Ukrainy

Tydzień 25-29 kwietnia w gospodarce Ukrainy
Jedna cena na gaz, likwidacja nieprzejrzystych banków i trudne rozmowy z biznesem.

Główną wiadomością ubiegłego tygodnia w ukraińskiej gospodarce była decyzja ukraińskiego rządu, na którą do tej pory nie odważył się nikt wcześniej – ustalenie jednej ceny na gaz dla wszystkich kategorii konsumentów. Od 1 maja cena tysiąca metrów sześciennych gazu na Ukrainie dla ludności, komunalnej energetyki cieplnej i przedsiębiorstw przemysłowych wyniesie 6879 hrywien, czyli około 275 dolarów. Jest niższa niż obowiązująca do tej pory cena dla ludności 7188 hrywien za tysiąc metrów sześciennych, jednak prawie dwa razy większa niż "socjalna" cena dla obywateli korzystających z gazu do ogrzewania (3600 hrywien za tysiąc metrów sześciennych, obowiązująca w sezonie grzewczym dla 1200 metrów sześciennych na rodzinę), i za gaz dla komunalnej energetyki cieplnej, która wynosiła 3004 hrywien za tysiąc metrów sześciennych. A, to znaczy, że już wkrótce opłaty za centralne ogrzewanie i ciepłą wodę w Ukrainie wzrosną prawie o połowę.

Przedstawiając decyzję odnośnie taryf gazowych na posiedzeniu rządu w dniu 27 kwietnia, premier Wołodymyr Hrojsman oświadczył, że jest to zgodne z międzynarodowymi zobowiązaniami Ukrainy w ramach memorandum o współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, a także jest sprawiedliwym. "Ceny, które nie były uzasadnione ekonomicznie, zawsze dotowało państwo. Bogaci i biedni płacili za gaz tak samo. Ludzie płacili podatki do budżetu państwa, z budżetu państwa brano te środki na pokrycie deficytu przedsiębiorstwa "Naftohaz Ukrainy". Ale wokół tych spraw zawsze funkcjonowały schematy, które przynosiły miliardowe dochody tym, którzy mieli interesy na rynku gazu", - powiedział on. Rządową decyzję przywitano z radością w Międzynarodowym Funduszu Walutowym – w oficjalnym komentarzu na ten temat powiedziano, że ta decyzja rządu zmniejszy skalę korupcji, przyczyni się do zmniejszenia zużycia energii, stymuluje inwestycje w wewnętrzną produkcję i przyczyni się do osiągnięcia niezależności energetycznej. "Gratulujemy decyzji rządu odnośnie zwiększenia taryf na gaz i ogrzewanie do poziomu ekonomicznej zasadności, opartego na parytecie rynku. Doprowadzenie taryf do poziomu zwrotu z inwestycji pozwala uniknąć niewłaściwej i zbyt drogiej dotacji" - czytamy w komentarzu MFW.

Zdaniem urzędników funduszu, rząd neutralizuje wzrost taryf dla ubogich warstw ludności za pomocą bardziej celowego w doborze i efektywnego systemu dotacji na opłaty za media. Ale to właśnie z dotacjami tak naprawdę jest problem – Ministerstwo Polityki Społecznej uznało, że z nowymi cenami na gaz może nie wystarczyć w budżecie państwa ustalonych na dotacje 35 mld hrywien. Według szacunków Ministerstwa, które przedstawił na okrągłym stole 27 kwietnia dyrektor departamentu państwowej pomocy społecznej ministerstwa polityki społecznej Witalij Muzyczenko, ze względu na brak wzrostu dochodów ludności liczba kandydatów na otrzymanie dotacji może wzrosnąć o 50%. Ponadto, wszystkim odbiorcom dotacji, którzy je otrzymali wcześniej, zostaną one obliczone ponownie (czyt. – zwiększone) automatycznie, za pomocą tych samych środków z budżetu państwa. Jednak rząd jest gotowy na to pójść – według informacji wicepremiera ds. polityki społecznej Pawła Rozenko, rząd postanowił zwiększyć w budżecie środki na dotacje, o co najmniej 5,3 mld hrywien – do ponad 40 mld hrywien. Czego się nie robi dla sprawiedliwości i MFW ...

Niewątpliwie trudno bagatelizować pozytywną rolę wysokiej ceny na gaz dla niezależności energetycznej Ukrainy, ponieważ to właśnie dzięki drogiemu gazu na Ukrainie udało się przetrwać zimę bez rosyjskiego "błękitnego paliwa" i zostać z poważnymi zapasami w podziemnych magazynach. Ale sprawiedliwość nowej jednolitej ceny na gaz powoduje co najmniej dwa pytania, bez odpowiedzi na które nie można uznać jej za sprawiedliwą. Po pierwsze, w co najmniej kilku z naszych cotygodniowych podsumowań gospodarki Ukrainy zaznaczaliśmy, że przedsiębiorstwo państwowe "Ukrhazdobycza", które w 2015 roku wydobyło 14,5 mld metrów sześciennych gazu i wydobywa 75% gazu ukraińskiej produkcji, sprzedaje swój gaz po 1590 hrywien, czyli 58 dolarów bez podatków i uważa za minimalnie opłacalną dla siebie cenę sprzedaży na 3100 hrywien czyli 115 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Czy może to przedsiębiorstwo w nowych warunkach sprzedaży gazu dla konsumentów po nowej cenie 4849 hrywien bez podatków i kosztów transportu wykorzystać uzyskane przychody i zyski na rozwój krajowego wydobycia gazu? Po drugie, zaprowadzona 27 kwietnia cena na razie nie jest jednolita dla wszystkich – rząd zachował preferencyjne ceny gazu dla organizacji religijnych na poziomie 3913 hrywien za tysiąc metrów sześciennych. Kto będzie dotować tę cenę i czy jest ona "szczeliną" dla schematów i nadużyć? Na razie te pytania pozostają otwarte.

W sektorze finansowym w zeszłym tygodniu było kilka wiadomości wartych zauważenia. Pierwsza – głośne wycofanie z rynku banku "Unison", który stał się drugim precedensem likwidacji banku za przejrzystość w strukturze własności. Narodowy Bank Ukrainy przyznał "Unison", który kojarzy się z byłym ministrem dochodów i opłat rządu Mykoły Azarowa Ołeksandrem Kłymenko, niewypłacalnym, pomimo pozytywnych wyników finansowych – na podstawie tego, że akcjonariuszami banku jest 11 osób prawnych z Cypru, z których żaden nie ma istotnego udziału w banku. Od połowy 2014 roku NBU wielokrotnie zwracał uwagę banku na niezgodność struktury jego własności odnośnie wymogom przejrzystości, ale bank nie był w stanie spełnić wymagania regulatora. Jednocześnie w swoim oświadczeniu, bank "Unison" nazwał wprowadzenie zarządu komisarycznego próbą jego przejęcia. Bank podkreślił, że spełnia wszystkie normy regulatora i zobowiązania przed klientami i współpracownikami i w terminie dostarczył wszystkie dokumenty, które ujawniają strukturę własności, ale Narodowy Bank odmawiał uzgodnienia struktury bez obiektywnych przyczyn. Sprawa, oczywiście będzie rozpatrywana w sądzie i biorąc pod uwagę praktykę decyzji związanych z "Ukrinbankiem" i bank "Sojuz", w toku procesu każda strona będzie mieć równą szansę na sukces. Drugą sprawą stała się dalsza walutowa liberalizacja – Narodowy Bank zniósł wymóg obowiązkowej sprzedaży środków dewizowych dotyczących kosztów uzyskanych w ramach kredytu od banku zagranicznego na opłacenie importu. I trzecią wiadomością stała się konstatacja problemowości kredytów na Ukrainie – zastępca szefa Narodowego Banku Kateryna Rożkowa stwierdziła, że w Ukrainie udział kredytów zagrożonych sięga 40%, co jest charakterystyczne dla krajów z kryzysową gospodarką.

Jeszcze jednym ciekawym wydarzeniem w życiu gospodarczym zeszłego tygodnia stało się spotkanie szefów ukraińskiego rządu prezydenta Petra Poroszenki, premiera Wołodymyra Hrojsmana i prezesa Narodowego Banku Wałerii Hontarewej z przedstawicielami stowarzyszeń biznesowych i ukraińskimi przedsiębiorcami, które odbyło się 28 kwietnia w kijowskim hotelu Hyatt. Spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami i zostawiło sprzeczne wrażenia uczestników. Jedni mówią, że mają wrażenie o nastawieniu kierownictwa kraju na zdecydowane przyspieszenie reform, drudzy ocenili ją jako monolog władzy o tym, jak trzeba ratować kraj. W ogóle wszystkie strony zgodziły się, że pracy nie brakuje – przede wszystkim nad reformą podatkową i sądownictwa, a także nad zdjęciem ograniczeń walutowych i innych deregulacji. Natomiast zwykli obywatele, zmęczeni obietnicami i ubóstwem, decydują się zarabiać i przechowywać pieniądze w innych krajach. W zeszłym tygodniu Polskie Radio, powołując się na dane Narodowego Banku Polskiego poinformowało, że na koniec 2015 roku depozyty Ukraińców w polskich bankach wyniosły około 900 milionów zł czyli 231 mln dolarów. Rok temu kwota ta wynosiła 500 milionów zł. Według danych NBP, Ukraińcy, którzy pracują w RP, w tym że roku 2015 przesłali do domu około 2 mld euro ...
 

Wasyl Sydorowicz

 

 

W związku z przerwą świąteczną na Ukrainie następne podsumowanie wiadomości gospodarczych ukaże się 16 maja.

Artykuły powiązane